Gdy podniosę oczy znad klawiatury tytułowego laptopa widzę na ścianie obrazek, jaki osobiście namalowała i podarowała mi wnuczka. Wspaniały w swojej prostocie i sile wyrazu. O kolorystyce nie wspomnę, bo zielone ręce i czerwone nogi sportretowanej tam mamy są dokładnie na miejscu i nie mogłyby być inne. Każ...
Gdy podniosę oczy znad klawiatury tytułowego laptopa widzę na ścianie obrazek, jaki osobiście namalowała i podarowała mi wnuczka. Wspaniały w swojej prostocie i sile wyrazu. O kolorystyce nie wspomnę, bo zielone ręce i czerwone nogi sportretowanej tam mamy są dokładnie na miejscu i nie mogłyby być inne. Każdy szczegół ma znaczenie, na przykład dlaczego dłonie mają akurat trzy palce. Zośka już doskonale liczy do dwudziestu (dalej nie chce, słusznie uważa, że jak na pięć lat to wystarczy), wie ile sama ma paluszków, a przy tych trzech się uparła i już. Tak jest dobrze! Przypuszczam, że za parę lat może zmienić zdanie. Inaczej będzie widziała ludzi i świat. Czy lepiej, dokładniej, piękniej? Pożyjemy, zobaczymy. Ale w tak prosty sposób, jak dzisiaj już pewnością nie. Rzadko ostatnio oglądam telewizję i miałem chyba dzisiaj pecha. Włączył się jakiś program informacyjny, a tam na ekranie stoi w kościele przed ołtarzem młody człowiek, duchowny chyba z zawodu i zionie nienawiścią. Do wszystkich i wszystkiego, co inne niż on sam i jego ubrani w zielone koszule towarzysze tworzący ze sztandarami szpaler w kościelnej nawie. Za chwilę ci młodzi ludzie, chłop w chłopa jak malowany, dziewczyny dorodne tylko je na okładki kolorowych pisemek wstawiać, defilują śpiewając pieśń o wieszaniu na drzewach trudno wyczuć kogo, bo z dykcją jeszcze nie do końca dobrze. Ale ich lider udzielając wywiadu, szczerze i jasno prezentuje przesłanie „z komunistami się nie rozmawia, do nich się strzela”. Ci przefajni ludzie jeszcze nie tak dawno mieli pięć lat. Mam nadzieję, że mieli też kochających rodziców, zwariowanych na ich punkcie dziadków. Urodzili się w wolnym kraju w środku Europy. Co się więc stało, że po zakończeniu zabawy kredkami, piłkami, lalkami, misiami i samochodzikami na resorach bawią się teraz w gry cokolwiek mniej rozwijające intelektualnie. Maszerowanie w szyku zwartym jakoś niespecjalnie mnie bawiło, ale może ktoś to lubi. Rzecz gustu. W uniwersyteckim studium wojskowym dzień kończył się dawno temu marszem plutonami dookoła placu z rykiem wojskowej piosenki na ustach. Pluton, który ryczał najgłośniej szczęśliwie kończył pierwszy ten cyrk i mógł odmaszerować do akademika. Było więc o co walczyć. Czyżby jednak każde pokolenie musiało swoje odmaszerować, a tu jak na złość obowiązku wojskowego już nie ma? No to sobie pomaszerujemy sami, sami sobie zafundujemy na razie zielone koszule i sztandary. Tylko jak się maszeruje, to trzeba mieć jakiś cel. Naszym było jak najszybsze znalezienie się na ulicy poza płotem studium, dotarcie do akademika i zajęcie się czymś poważniejszym. Na przykład spożywaniem chmielowego nektaru i nawiązywaniem bliskich kontaktów międzyludzkich. Koleżanki raczej nie gustowały w koszulach o kroju mundurowym, ich ciuszki inspirowały więc do chyba większej finezji w tych stosunkach. Teraz, jak się wydaje, celem tych przemarszów jest podbudowanie ego przez znalezienie i dokładne wystraszenie wroga. Wykazanie się w tym celu werbalnym bohaterstwem i mocnym przytupem na asfalcie. Na razie tym wylanym na jezdni za pieniądze z Unii. Bo w perspektywie jest przytup na innych „asfaltach” jak z koszarowym poczuciem dobrego humoru określa się „obcych” o innym odcieniu skóry. Na wszelki wypadek władze hm… „wyższej” uczelni z tegoż miasta wystosowały apel do studentów nie mających zaszczytu posiadania polskiego paszportu, aby nie pokazywali się w czasie tej patriotycznej imprezy w okolicy odbywających się jasełek. Zielone ludziki mogłyby na taki widok np. złamać tak dobrze wytrenowany marszowy szyk. Tyle ciężkich ćwiczeń na nic. Można się wk…, no zdenerwować? A jak prawdziwy Polak się zdenerwuje to może być źle! I Maciuś, Ola, Wojtuś i Krysia mają prawo odreagować! A co!
style="margin-bottom: 0cm;">Wiesław Mądrzejowski (wiemod@wp.pl)
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41