Zwiedziła już prawie całą Europę, a w ciągu ostatnich sześciu miesięcy odbyła podróże m.in. do Etiopii, Kolumbii, Kostaryki, Panamy.
Nieobce były jej również rejsy po Morzu Karaibskim, a przy okazji odwiedziła Jamajkę i Kajmany. Nieco wcześniej podczas swych podróży zawitała do Gambii, Sri Lanki, Egiptu, Izraela, Turcji i Tunezji. Lubi ekstremalne przygody.
Spędziła dwa dni w najgorętszym miejscu na ziemi, gdzie rekordowa temperatura dochodzi 60 °C (Pustynia Danakilska), a na przebywanie w tym „piekle na ziemi” decydują się tylko nieliczni. Zaprzyjaźniła się z wieloma mieszkańcami środkowej Afryki, a w jej mieszkaniu można zobaczyć przedmioty przywiezione z licznych podróży. W kilku częściach postaramy się przedstawić podróże Liliany i przygody, jakie przeżyła wyruszając w odległe zakątki świata. Dziś opowie o wyjeździe do środkowej Afryki.
Wyprawa do Gambii
Chyba każdy z nas będąc dzieckiem marzył o dalekich podróżach. Liliana twierdzi, że od najmłodszych lat fascynowały ją wojaże i towarzyszyły marzenia o wyprawie dookoła świata. I jako mała dziewczynka przyrzekła sobie, że w dorosłym życiu spełni dziecięce marzenia. Jej ulubionym kontynentem jest Afryka, którą odwiedziła aż pięć razy. Do Gambii wyjechała wraz ze znajomymi w 2014 roku. Gambia jest najmniejszym pod względem powierzchni państwem kontynentalnej Afryki i tanim, jeśli chodzi o wypoczynek. Zajmuje niewiele, bo zaledwie wąski, 50-kilometrowej szerokości skrawek lądu wzdłuż dolnego biegu rzeki Gambii. – Ten kraj przez to, że był dawną kolonią angielską jest w jakiś sposób rozwinięty i doinwestowany, aczkolwiek nie brakuje terenów biedniejszych – opowiada o wyjeździe do zachodniej części Afryki Liliana. - Nie ma też problemu, aby skomunikować się w języku angielskim.
Gambia jest krajem islamskim, ale bardzo tolerancyjnym religijnie. Dość liczne są meczety, obok których znajdują się również i kościoły chrześcijańskie. Nie istnieją jakiekolwiek antagonizmy. Liliana opowiada, jak podczas jednego z rejsów po rzece Gambii zwiedzili wioskę, w której mieszkał autentyczny Kunta Kinte, później bohater książki i serialu „Korzenie”. Z tego niewielkiego skrawka afrykańskiej ziemi wywieziono setki tysięcy niewolników. Być może to właśnie przez „Korzenie” Gambia stała się symboliczną ojczyzną około 12 mln ludzi sprzedanych do niewoli. W lutym od lat odbywa się tu Festiwal "Korzeni", a rodzinna wioska Kunta Kinte, Jufureh, wciąż jest atrakcją turystyczną.
– Ale największych emocji doznałam podczas zwiedzania muzeum niewolnictwa. Nie jest ono wielkie, ale mieści replikę osiemnastowiecznego statku niewolniczego.
- To nie jest taka Afryka, jak niektórzy sobie wyobrażają. Kraj wygląda na zadbany, a stolica kraju Bandżul urzeka swym pięknem – komentuje Liliana. - Pierwsza rzecz, która mnie zaskoczyła po przyjeździe do Gambii to niezliczona liczba talerzy anten telewizji satelitarnej. Z Polski jest bezpośrednie połączenie lotnicze, natomiast koszt takiej tygodniowej wycieczki to niecałe trzy tysiące złotych.
Kierunek Etiopia
- Do tego wyjazdu przygotowywałam się bardzo drobiazgowo, bo zaplanowałam w sercu Afryki spędzić bite trzy tygodnie – opowiada Liliana. Moja wcześniejsza wiedza o Etiopii ograniczała się do tego, że wiedziałam, iż jest to bardzo biedny kraj. Właściwie kraj dzieli się na część północną i południową. W pierwszej wspomnianej części można zobaczyć bardzo dużo ciekawych zabytków. Etiopia jest jednym z najbardziej fascynujących krajów Afryki. Na tych wszystkich, którzy zdecydują się na wyjazd do tego kraju, czekają na nich miejsca opisane w Biblii, wspaniałe zabytki i kościoły wydrążone w litej skale oraz kilkusetletnie manuskrypty. Tu według przekazów jest również ukryta Arka Przymierza. W Etiopii jest ponad 30 tysięcy kościołów i klasztorów. W każdym z nich znajduje się przynajmniej jedna replika Arki.
W południowej części kraju można się spotkać z bardzo prymitywnymi plemionami – oczywiście tymi prawdziwymi i tzw. przebierańcami, dla których jest to jakiś sposób na życie. Powstają nawet wioski, mające na celu jak największe ściągnięcie do siebie turystów, którzy coraz częściej przyjeżdżają do tego kraju. - Sama byłam świadkiem, gdy po zakończeniu widowiska dla turystów, Etiopczycy przebierali się w normalne ubrania i samochodami wracali do swoich prawdziwych, murowanych domów. Pamiętam dość zabawną sytuację podczas jednego z takich pokazów. Po odegranym przez tubylców spektaklu, chyba jeden z szefów ekipy – zaprosił nas do szałasu na skraju wioski. Totalne zaskoczenie. Za szałasem słychać było pyrkający agregat prądotwórczy, a w szałasie stała mała zamrażarka, z której szef zespołu wyciągnął puszki dobrze schłodzonej coli i nas poczęstował.
Nas, Europejczyków, niektóre rzeczy mogą wprawić w zdumienie. Na przykład kalendarz: w Etiopii jest dopiero rok 2010, ponieważ tamtejszy kalendarz jest „młodszy” od naszego o 7, a nawet 8 lat w zależności od tego, jaki miesiąc jest brany pod uwagę. Tam rok nie zaczyna się w styczniu, ale we wrześniu, a rok ma trzynaście miesięcy.
Liliana opowiada, że spotkała się też z bardzo biednymi mieszkańcami etiopskich wiosek, którym prowadzenie takiego trybu życia po prostu pasowało. Być może wynikało to z tego, że nie widzieli dla siebie jakiejkolwiek innej alternatywy i sposobu na życie? - Ci ludzie są szczęśliwi i żyją w ten sposób od wielu pokoleń. Nie pragną zdobyczy cywilizacji, nie są one im potrzebne, podobnie jak pieniądze – opowiada Liliana. - Tu nadal obowiązuje handel wymienny, nie ma sklepów, a wizyty turystów chyba wcale im nie służą. Tubylców psuje pieniądz wydawany tu przez turystów. Pieniądze, które mają, przeznaczają najczęściej na biżuterię i np. na muszelki, które kupują w Kenii, a następnie wyrabiają z nich ozdoby i sprzedają turystom. W ten sposób krąg się zamyka. Niestety, Etiopczycy kupują również broń, co powoduje, że stają się groźni nie tylko dla sąsiednich plemion, ale i dla turystów.
Za tydzień dalsza część opowieści z pobytu w Afryce oraz o tym, jak Liliana spędziła dwa dni w najgorętszym miejscu na ziemi.
Opisy do zdjęć:
Etiopia 001 – Liliana na zdjęciu z członkiem plemienia, który zapodał jej schłodzoną colę,
Etiopia 002 i Etiopia 003 – Etiopczycy kupują również broń palną, co powoduje że stają się groźni nie tylko dla sąsiednich plemion, ale i dla turystów,
Etiopia 004 – Podczas zwiedzania jednej z etiopskich wiosek.
Gambia 001 – XIII-wieczny wykuty w skale kościół chrześcijański,
Gambia 002 - Gambijskie uczennice jednej ze stołecznych szkół,
Gambia 003 – Liliana w muzeum niewolnictwa,
Gambia 004 Spotkanie z mieszkańcami stolicy Bandżul
Z takim myśleniem to w Rozogach nic, nigdy nie powstanie. Pracy brak, nowe inwestycje są od razu krytykowane. Pan Tomasz powinien od razu napisać, że chodzi o przyszłość zajazdu, a nie o środowisko i dobro mieszkańców. To nie elektrownia atomowa...
Mieszkaniec
2026-04-22 13:14:36
Mam nadzieję, że młody człowiek ma silny kręgosłup moralny. I władza Go nie zmanieruje i nie zdeprawuje. Trzymam kciuki!
sąsiad
2026-04-22 08:54:08
Ten facet kióry mówi obankructwie byłego burmistrza to chyba jakiś ufoludek . Jak bankrut może mieć takie pieniądze. Moim smażenie jest aby wszyscy w Polsce byli takimi bankrutami. Zazdrość to brzydka cecha. Nie zazdrościć tylko klaskać, że ktoś realnie patrzy na potrzeby chwili. Mówi się o przysposobienie obronnym w szkołach. Gdzie oni mają się uczyć strzelania. Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących
Dębal
2026-04-21 16:24:33
Wiesław idz popchać karuzele, tak po prostu
Daniel
2026-04-21 04:54:51
Zarzuty wyolbrzymione do granic możliwości. W dobie dzisiejszej bioasekuracji, nic nie ma prawa wyjść poza fermę. Gdzie mają takie obiekty powstawać jak nie na terenach wiejskich z dala wielkich aglomeracji? Do tego wpływy z podatków, miejsca pracy dla okolicznych mieszkańców, ale nieeee. Blokujmy wszystko, bo jaśnie państwo od agroturystyki straci kilku klientów albo nie, bo może śmierdzieć. To trochę jak z bojkotem anten 5g przez osoby które nie mają pojęcia o dzisiejszej technologii.
Emil
2026-04-20 21:20:03
Kapusty się najedz będziesz miał detonację.
Jam
2026-04-20 16:39:00
Nie komentujcie wypocin tego osobnika
Romek
2026-04-20 16:08:10
Firma Zondacrypto formalnie działa w Estonii i jest wielką naiwnością sądzić, że weto prezydenta tu by coś zmieniło. Jest to publicystyka polityczna, nie wiem dlaczego ludzie to łykają. Ps. Jeszcze pan liczy głosy?
XxX
2026-04-20 10:15:04
Panie Karolu nie przejmować się krytyka. I tak jest Pan ładniejszy od Kiersikowskiego
Romek
2026-04-19 18:22:04
A filmiku z detonacji nie ma? Łee...
Jan
2026-04-19 18:20:07