Sobota, 5 Kwiecień
Imieniny: Benedykta, Izodory, Wacławy -

Reklama


Reklama

Wielbark wietrzy przyszłość. 150 milionów złotych w zamian za zgodę?


Około pięciu milionów rocznie może wpływać do kasy gminy Wielbark z podatków od planowanej inwestycji w farmę wiatrową w obrębie trójkąta Stachy, Nowojowiec i Borki Wielbarskie. Biorąc pod uwagę planowaną trwałość inwestycji obejmującą 30 lat, kwota rośnie do ok. 150 milionów złotych. Te pieniądze to kolejny impuls do rozwoju. Czy mieszkańcy będą protestować? Czy zdecydują się obrać kurs na odnawialne źródła energii? - Nie mamy szans zostać turystycznym azylem, ale mamy szansę zostać kołem zamachowym lokalnej gospodarki – mówi Jerzy Szczepanek, burmistrz Wielbarka.



Gmina Wielbark stoi przed wielką szansą. Budowa farmy wiatrowej może być pierwszym krokiem do powstania wartego setki milionów konglomeratu. To szansa na znaczne wpływy z podatków i nowe miejsca pracy.

 

Informacja o tym, że prywatny inwestor chce wybudować w gminie Wielbark około 10 wiatraków produkujących energię elektryczną rozlała się wśród mieszkańców kilka tygodni temu. W mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja na temat słuszności inwestycji. 

 

Sprawie postanowiliśmy się przyjrzeć. Dlaczego do tej pory wokół planowanej przez przedsiębiorcę z Mazowsza inwestycji było cicho?

 

Wyjaśnienie okazuje się proste. Przeprowadzenie inwestycji uzależnione jest od tego czy firma znajdzie prywatne tereny, na których będzie mogła swój pomysł zrealizować.

 

- Dopiero kilka tygodni temu inwestor poinformował nas o tym, że ma wstępne deklaracje od właścicieli działek, na których mógłby wiatraki zbudować – wyjaśnia Jerzy Szczepanek, burmistrz Wielbarka. - Gdyby miała być ona realizowana na gruntach należących do gminy o takim zamiarze informowalibyśmy wcześniej. Dopóki jednak przedsiębiorca nie potwierdził nam, że będzie miał gdzie taką farmę wiatrową zlokalizować, nie było podstaw do rozmów na ten temat – dodaje.

 

Konglomerat przyszłości

Informacja o planowanej inwestycji wzbudziła kontrowersje. Jak zapewnia burmistrz wiatraki, które mają stanąć w trójkącie pomiędzy Stachami, Nowojowcem i Borkami Wielbarskimi to najwyższa – trzecia generacja.

 

- Są one zdecydowanie cichsze i bardziej efektywne niż te, które działają np. w gminie Kozłowo, w powiecie nidzickim – dodaje włodarz.

 

Za nową generację inwestor będzie musiał słono zapłacić. Budowa jednego obiektu to 7 mln zł za jeden MW, a jeden wiatrak będzie produkował 7 MW to daje kwotę 49 mln zł za obiekt. Biorąc pod uwagę, że ma ich docelowo powstać ok. 10 inwestor w gminie Wielbark planuje zostawić 490 mln zł.

 

A to dopiero początek, bo wiatraki są wstępem do większej inwestycji. Mowa tu o konglomeracie, w którego skład wejdzie Data Center i zakład produkujący zielony wodór, uznawany za paliwo przyszłości. 


Reklama

 

- Nie umiem powiedzieć jaka będzie wartość całej inwestycji, ale sama budowa Data Center to co najmniej pół miliarda złotych – szacuje burmistrz Szczepanek.

 

Złodzieje są już legendą

Tu warto na chwilę zrobić małą pauzę i cofnąć się niespełna trzy dekady. Wtedy gmina była jedną z najbiedniejszych w powiecie szczycieńskim. Znaną co prawda w całym województwie, a i pewnie poza jego granicami, z wyjątkowego biznesu, o którym dzisiaj region wolałby zapomnieć. Oczywiście mowa o słynnych złodziejach samochodów. 

 

Dzisiaj po gminie krążą już o nich tylko legendy i dowcipy. W to miejsce dzięki uporowi i otwartości samorządowców z wójtem, a później burmistrzem Grzegorzem Zapadką na czele, sytuacja zaczęła się zmieniać. 

 

- To pojawienie się w naszej gminie WPZ Lemany i IKEI zmieniło wszystko, ludzie znaleźli pracę, a gmina zyskała wizerunek takiej, w której warto inwestować – wspomina Jerzy Szczepanek.

 

Po IKEI do Wielbarka przyszły kolejne duże firmy, a mieszkańcy z większą energią inwestowali we własne biznesy. Dzisiaj to właśnie Wielbark jest gospodarczą stolicą powiatu szczycieńskiego. To zdecydowanie przekłada się na finanse i rozwój samorządu.

 

Z turystyki nie wyżyją

Powstanie wiatraków dla samorządu oznacza spore wpływy do gminnej kasy. Rocznie z podatków wpłynie ok. 5 mln. zł. Co przy założeniu inwestycji na okres 30 lat daje ok. 150 mln złotych. A co za to można zrobić. 

 

- Są to pieniądze, które pozwolą nam wybudować w gminie basen przy szkole, świetlice wiejskie w miejscowościach, w których jeszcze ich nie ma, stworzyć strefy relaksu z siłowniami plenerowymi w każdej miejscowości, nadal inwestować w drogi i wybudować modułowe oczyszczalnie ścieków w każdej miejscowości o zwartej zabudowie, odrestaurować wszystkie zabytkowe budynki w naszej gminie włącznie z kościołami w Wielbarku i Lesinach Wielkich. Do tego nasza gmina mogłaby zyskać centrum kultury z prawdziwego zdarzenia – wymienia burmistrz. - Musimy zdać sobie sprawę z tego, że naszej gminy nie zamienimy w turystyczny kurort. Możemy za to być kołem zamachowym lokalnej gospodarki.

Reklama

 

Czas, by zabrać głos

Do powstania farmy jest jeszcze jednak trochę czasu. Aktualnie opracowywany jest ogólny plan zagospodarowania gminy. Jego projekt zostanie udostępniony mieszkańcom na przełomie roku. Wówczas będą mogli wnosić do niego swoje uwagi, również te dotyczące budowy farmy wiatrowej. Zanim jednak do tego dojdzie na posiedzeniu komisji rady gminy zostanie sprawa inwestycji omówiona z radnymi i sołtysami. 

 

- Inwestor nie jest obcy naszej gminie, bo chociaż pochodzi z Mazowsza, to działa u nas od wielu lat. Mam nadzieję, że jeszcze na przełomie maja i czerwca uda nam się zorganizować wyjazdy do podobnego obiektu, aby radni, sołtysi i mieszkańcy sołectw, na terenie których planowana jest inwestycja, mogli na własne oczy zobaczyć, jak działa farma wiatrowa w takiej technologii, jak planowana jest w gminie – wyjaśnia burmistrz. - Następnie podczas wrześniowych spotkań sołeckich będziemy rozmawiać o wszystkich ważnych dla naszego samorządu sprawach, w tym także o wiatrakach. Mieszkańcy będą mieli czas, żeby się do wszystkiego odnieść – zapewnia.

 

Decyzja dla przyszłych pokoleń

Podatki od inwestycji to nie jedyna kusząca rzecz. Wraz z uruchomieniem Data Center powstaną miejsca pracy dla specjalistów z branży IT.

 

- Może uda się dzięki temu zatrzymać u nas młodych, wykształconych ludzi – dodaje Szczepanek.

 

O wszelkich aspektach inwestycji będą rozmawiać radni na komisji rady w dniu wydania Tygodnika Szczytno (27 marca). Bo to oni ostatecznie podejmą decyzję o tym, czy farma powstanie poprzez uchwalenie planu ogólnego dla gminy. 

 

Zarówno oni, jak i mieszkańcy muszą zastanowić się czy Wielbark stać na odrzucenie takiej oferty. Muszą zbilansować plusy z minusami, wszak dobrobyt nie jest dany raz na zawsze. - Mam nadzieję, że mieszkańcy dostrzegą potencjał, jaki niesie ze sobą to przedsięwzięcie. Przed nami decyzja o tym, czy rezygnujemy z możliwości rozwoju, bo stojąc w miejscu tak naprawdę się cofamy – podkreśla burmistrz Szczepanek.

 



Komentarze do artykułu

nikoś

Wicie drodzy czytelnicy, czemu Niemcy demontują swoje wiatraki?...z trzech powodów, pierwszy: nie osiągnięto zakładanych wpływów, tylko ogromne straty, bo okazało się, że wiatraki nie dosyć, że są niewydajne, są też bardzo awaryjne, a ich naprawa, czy konserwacja jest niezwykle kosztowna... drugi powód: tępy Polak odkupi od Niemców wszystko, wystarczy ładnie opakować, a trzeci, to ogromna wręcz szkodliwość dla środowiska i dla ludzi, którzy mieszkają w ich pobliżu, nie wspominając o tysiącach martwych ptaków. Taki wiatrak gdy się zapali, musi spłonąć do końca, bo nie sposób jest go zgasić.

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama