Poniedziałek, 4 Maj
Imieniny: Jaropełka, Marii, Niny -

Reklama


Reklama

Udaje szlachcica


Hubert Kornacki uczestniczył w ponad 10 większych i mniejszych bitwach. Nie z każdej wyszedł zwycięsko, ba - w wielu poległ. – Na szczęście to były tylko rekonstrukcje historyczne – mówi.

Wywodzący się ze wschodu strój szlachty zwany żupanem, lekka z...


  • Data:

Hubert Kornacki uczestniczył w ponad 10 większych i mniejszych bitwach. Nie z każdej wyszedł zwycięsko, ba - w wielu poległ. – Na szczęście to były tylko rekonstrukcje historyczne – mówi.

Wywodzący się ze wschodu strój szlachty zwany żupanem, lekka zboja, szabla i przede wszystkim koń – to zestaw obowiązkowy dla każdego siedemnastowiecznego szlachcica. Sarmackie tradycje pielęgnują ludzie w różnym wieku i różnych zawodów, których połączyła pasja do walki i historii.

Nie inaczej rzecz miała się z Hubertem Kornackim, dziś 26-latkiem, który od ośmiu lat uczestniczy we wszelkiego rodzaju inscenizacjach historycznych. – To pasja ojca sprawiła, że dziś jestem tym, kim jestem. Odkąd pamiętam zajmował się hodowlą koni i tą miłością zaraził także mnie – mówi pan Hubert. - W naszym gospodarstwie prowadzę naukę jazdy konnej dla turystów. Przy tej okazji poznaję przedziwnych, ale ciekawych ludzi – dodaje.

W ten sposób, od przypadkowych spotkań, rozpoczęła się jego przygoda z rekonstruowaniem historii.


Reklama

Siniaki i zadrapania

Co może być ciekawe w udawanych walkach i przebieraniu się? – Przede wszystkim adrenalina i możliwość wcielenia się w człowieka z innej epoki. Oczywiście walka niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwo zranienia, ale walka jest reżyserowana, więc zazwyczaj kończy się jedynie na siniakach - mówi Kornacki. – Emocji jakie towarzyszą uczestnictwu w bitwie nie da się poczuć oglądając film, lub czytając książkę – dodaje.

Wciągające hobby

- Akurat to hobby nie należy do najtańszych, przynajmmniej na początku. Jednak powoli można zebrać interesujący nas sprzęt i to bez szczególnego nadwyrężenia portfela – mówi pan Hubert. – Da się też na tym zarobić, znam ludzi, którzy żyją z różnego rodzaju pokazów i gry w filmach historycznych – dodaje.

Nietypowe hobby jak przyznaje wojownik wciąga naprawdę mocno. – W tym roku byłem na Ukrainie i w Turcji, by poznać się z tamtejszymi miłośnikami rekonstrukcji. Podczas takich spotkań ubieramy swoje stroje i staramy się żyć w taki sposób jak ludzie z epoki. Przy okazji udaje się też trochę pozwiedzać. Inaczej jest poznawać budowle historyczne w adidasach, a inaczej zwiedzać je w strojach z epoki. To pozwala nam poczuć ducha tamtych czasów – mówi Kornacki.

Reklama

Bitwa w Szczytnie?

Fan jazdy konnej i szabli ma także nietypowe marzenie. – Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś zorganizować w Szczytnie bitwę, mamy w naszym mieście grupę łuczników, a to dobry początek – mówi.

Paweł Salamucha

fot. archiwum Huberta Kornackiego

 



Komentarze do artykułu

Napisz

To też może Cię zainteresować

Reklama


Komentarze

Reklama