Tory – kłódką na świat? 10 kilometrów wstydu między Wielbarkiem a Chorzelami
Brak środków na remont 10,5 km torów między Wielbarkiem a Chorzelami sprawia, że Szczytno i Olsztyn nie zostaną połączone z Ostrołęką, a dalej z Warszawą czy resztą centralnej i południowej Polski. Urząd Marszałkowski zrezygnował z inwestycji – przynajmniej na razie. Czy, kiedy i za czyje pieniądze będzie wykonana – nie wiadomo.
Modernizacja krótkiego odcinka linii kolejowej umożliwiłaby połączenie z Ostrołęką, co właściwie jest pewne, bowiem w tym roku samorząd województwa mazowieckiego zakończy prace na swoim terenie. Dzięki działaniom sąsiada pociągi będą wyjeżdżać z Ostrołęki w naszą stronę, ale dojadą jedynie do Chorzel i zawrócą.
Z Olsztyna zaś pociągi mogą dojechać do Szczytna (110-120 km/h), dalej – z godną prędkością – do Szyman. Jak zwolnią o połowę, dotrą i do Wielbarka, co dekadę temu umożliwiła IKEA, dla której towarowy transport kolejowy był niezbędny. Ostatecznie jednak transporty towarowe nie jeżdżą, ale pasażerskie – i owszem. Dalej jednak pociągi nie pojadą. I w tym tkwi poważny komunikacyjny problem.
Samorząd województwa warmińsko-mazurskigo, co prawda, miał w planach remont brakującego odcinka torów tak, by można się było przedrzeć do Chorzel, ale zrezygnował. Inwestycja nie figuruje w tegorocznych planach, mimo że istniała szansa na pozyskanie dofinansowania. Może niezbyt duża, ale była.
Marszałek o pieniądze się starał, ale wojewódzki wniosek o dotację z rządowego programu o nazwie Kolej+ odpadł w pierwszej turze. Miał być ewentualnie pozytywnie rozpatrzony w drugim rozdaniu. Samorząd wojewódzki jednak na to nie czekał i remontu torów z Wielbarka do Chorzel nie wpisał do tegorocznego planu inwestycyjnego.
- Program Kolej+ był dość trudny. Dofinansowanie można było uzyskać wyłącznie na remont linii, zaś wszelkie inne koszty na prace dodatkowe, leżały po stronie samorządowej – mówi wicemarszałek Marcin Kuchcińki. - Zwracaliśmy się wówczas do samorządów lokalnych, przez teren których linia przebiega. Owszem, były „za”, jeśli chodzi o samą inwestycję, ale przeciw współfinansowaniu. Dlatego nie zdecydowaliśmy się na to, by podejmować dalsze próby pozyskania środków z programu Kolej+.
O sprawie dość obszernie informuje portal rynek-kolejowy.pl. Przytacza wyjaśnienia Szymona Tarasewicza, kierownika Biura Prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego:
– Ze względu na brak środków w budżecie województwa oraz brak możliwości dofinansowania prac przez lokalne samorządy zarząd województwa był jednak zmuszony do wycofania się z realizacji przedsięwzięcia.
Decyzją marszałka zdziwiony jest radny sejmiku wojewódzkiego Henryk Żuchowski ze Szczytna, który zresztą jakiś czas temu podkreślał, że o uruchomienie połączenia kolejowego z Ostrołęką zabiegał i że ono powstanie.
- Jest to niezrozumiała decyzja – mówi dzisiaj, komentując rzeczywistość. - Tym bardziej, że niemal na każdej sesji sejmiku pan marszałek zapewniał, że linia będzie remontowana i przywrócone zostanie to połączenie. Przecież to szansa na zwiększenie pasażerów naszego lotniska, do którego województwo dokłada kilkanaście milionów rocznie. A przypomnę, że jest to lotnisko urzędu marszałkowskiego. Jestem za istnieniem portu lotniczego w Szymanach, ale powinniśmy minimalizować jego straty. Uruchomienie połączenia kolejowego Szczytno – Chorzele – Ostrołęka i dalej Warszawa to przecież szansa na nowych pasażerów. Dziwna decyzja. Poruszę tę sprawę na najbliższej sesji sejmiku.
Więcej optymizmu zachowuje Sylwia Jaskulska, też „nasz człowiek” w wojewódzkich władzach samorządowych.
- Ta inwestycja na pewno zostanie zrealizowana. Jest konieczna. Byłoby po prostu absurdem, gdyby 10 km torów miało uniemożliwić uruchomienie tego połączenia. To kwestia, która jest bardzo często dyskutowana podczas spotkań zarządu – zapewnia dodając, że niekoniecznie remont torów musi być wykonany za samorządowe pieniądze.
Właścicielem wszystkich torów jest, a inwestorem może być natomiast PKP PLK – spółka skarbu państwa, w której województwo żadnych udziałów nie ma i mieć nie może. Według wicemarszałka Kuchcińskiego – budować torów też nie może, ale udziałowi w pozyskiwaniu środków nic nie stoi na przeszkodzie.
- O pieniądze na remont linii nr 35 (czyli tej między Olsztynem a Ostrołęką – przyp. H.B.) będziemy zabiegać z programu Polska Wschodnia. W jego ramach możliwe jest dofinansowanie na poziomie 85%. Pozostałe 15% kosztów będzie musiała pokryć spółka PKP PLK - mówi wicemarszałek. - Nabór wniosków do tego programu ma być ogłoszony jesienią tego roku.
Modernizacja linii kolejowych, nawet w niewielkim zakresie, to kosztowne przedsięwzięcia. Naprawa torów pomiędzy Chorzelami a Wielbarkiem może kosztować 40 czy 50 mln złotych. To circa połowa wydatków, jakie w tegorocznym budżecie samorząd wojewódzki przeznaczył w dziale „krajowe pasażerskie przewozy kolejowe”. Pełna kwota to 97,86 mln zł, gdzie tylko 1 mln to wydatki inwestycyjne dotyczące taboru kolejowego, którego województwo jest właścicielem. Tory jako takie – należą do spółki państwowej.
Fot. W zamierzchłych czasach „totalitarnego” socjalizmu rozkład jazdy pociągów zajmował niemal całą ścianę w poczekalni szczycieńskiego dworca. Dziś dworzec mamy pięknie odnowiony, ale połączeń jest zaledwie kilka.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

