Reklama

Wtorek, 17 Marca
Imieniny: Izabeli, Henryka, Oktawii -

Reklama


Reklama

„Polska znowu zadziwia świat”. Jerzy Niemczuk o wojnach, energii i polityce bez faktów


Zamiast gasić pożar, dolewamy paliwa – pisze Jerzy Niemczuk w swoim felietonie. Autor łączy trzy wątki: globalne konflikty, spór o klimat i polską politykę energetyczną. W tle pojawia się też Szczytno jako przykład zmiany, która już się dzieje. To tekst o decyzjach, które – zdaniem autora – bardziej napędzają chaos niż rozwiązują problemy.



O zadziwianiu świata
Zamiast się troszczyć o Ziemię, która ludzkie życie przygarnęła jako jedna z nielicznych planet, zadbać o klimat we własnym interesie, wykorzystać solidarnie wszystkie możliwości zminimalizowania zagrożeń, zanim się w końcu ugotuje, dzisiejsza ludzkość robi coś wręcz przeciwnego; wywołuje kolejne wojny, które podgrzewają atmosferę skuteczniej od milionów samochodów i domowych kopciuchów. 


Ci, którzy nie walczą ze sobą na froncie, wojują z naukowymi prognozami dotyczącymi nieodwracalnych zmian na gorsze. Wychodzi na to, że bardziej niż te zmiany sami sobie zagrażamy i na tej wojnie, jak zwykle, prawda jest pierwszą ofiarą. Ważniejsza od niej jest tak zwana narracja. Z rzetelną prozą niewiele ma ona wspólnego. Jeśli piszę głupstwa, to nikt nie będzie chciał czytać. W polityce jest inaczej. Powiedzieć można już wszystko bez związku z faktami i często trafia to do uszu życzliwych słuchaczy. Można już też bezkarnie zaprzeczyć temu, co się powiedziało wcześniej i jeśli to zabrzmi efektownie, znajdzie posłuch u wyznawców. Nie jako gwałtowna zmiana poglądów, lecz nowa narracja. Nowa brednia niejako unieważnia bezkosztowo wcześniejszą.

  
Czarnek znowu odkrył „czarne złoto” zalegające w trudno dostępnych złożach, które kosztuje dwa razy więcej niż sprowadzane z antypodów i nikt go nie chce kupować, nadaje się ono jednak jako motyw przedwyborczej legendy o nieograniczonych narodowych zasobach. Trzeba być bardzo ograniczonym, żeby poważnie to traktować, ale widocznie liczy na tę grupę odbiorów, bo jednak ich nie brakuje. Czarnek wiele gotów jest poświęcić dla swoich przekonań, nawet jeśli zmieniają się one o 180 stopni. Zaatakował frontalnie Zielony Ład i odnawialne źródła energii, a następnie okazało się, że sam od paru ma na dachu domu pokaźny zestaw paneli fotowoltaicznych, który po paru latach zwrócił koszt instalacji.  


Reklama


Kiedy wyszło to na jaw, obiecał, że ją usunie. Świadczy to dowodnie, że mamy do czynienia z kandydatem wyjątkowo radykalnym, co może imponować wyborcom, którzy widzą oczami wyobraźni zdemontowane panele i pryzmę „czarnego złota” usypaną przed domem. Z drugiej strony panele pochodzą z czasów, kiedy i on, i jego formacja popierali Zielony Ład, a zdanie zmienili całkowicie po zmianie władzy. Ład im wtedy leżał, teraz leży po przeciwnej stronie i to już im nie odpowiada. Deklarację Czarnka można chyba potraktować jako gest symboliczny. Wyborcom przekonanym wystarczy, że powiedział. 


Tymczasem koszt produkcji prądu z węgla jest dwa, trzy razy wyższy niż z paneli. Z OZE produkujemy już 30%. A pod koniec roku było to rekordowe 50. Niewielkie Szczytno stało się medialną wizytówką zielonej transformacji, kiedy wspólnota mieszkaniowa założyła instalację na swoim bloku i z sukcesem oszczędza na rachunkach za prąd. Ważne jest także i to, że instalacje są rozproszone i mogą wspomagać system energetyczny w przypadku awarii elektrowni. Problemem jest unowocześnienie i dostosowanie linii przesyłowych. Mam jednak wrażenie, że prosumenci, nawet ci, którzy podzielają - świeżo zmienione na przeciwne - poglądy Czarnka, to jednak nie na tyle, żeby za jego przykładem pozbywać się fotowoltaiki.  
 

Reklama

Wciskanie ciemnoty przez Czarnka jest może efekciarskie, ale odwrotu od węgla nie zatrzyma.   
W branży OZE pracuje już o wiele więcej ludzi niż w kopalniach. 


Dla opozycji walka o władzę stała się o wiele ważniejsza od korzyści z nowych źródeł nie tylko energii i nie ma skrupułów, żeby poświęcić wspólne dobro, a to źle wróży naszej przyszłości. 


Było 1:27, teraz jest 1:19. Polska znowu zadziwia świat. Jako jedyna wystąpiła głosami opozycji przeciwko swojemu kandydatowi, teraz jako jedyna wetuje SAFE. Nawet Węgry wyciągają ręce po korzystny kredyt. 
Jerzy Niemczuk

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama