Poniedziałek, 27 Kwiecień
Imieniny: Marii, Marzeny, Ryszarda -

Reklama


Reklama

Pięć minut od śmierci...


Kobieta domaga się solidnej barierki odgradzającej jezdnię od jej domu. Usytuowany przy skrzyżowaniu dwóch ulic: Chopina i Osiedleńczej ma pecha do nieuważnych kierowców, którzy nie wyrabiają się na zakręcie i wjeżdżają w ogrodzenie, i nie są to sporadyczne przypadki. - Walczę o tę barierę od 6 lat – mówi pa...


  • Data:

Kobieta domaga się solidnej barierki odgradzającej jezdnię od jej domu. Usytuowany przy skrzyżowaniu dwóch ulic: Chopina i Osiedleńczej ma pecha do nieuważnych kierowców, którzy nie wyrabiają się na zakręcie i wjeżdżają w ogrodzenie, i nie są to sporadyczne przypadki. - Walczę o tę barierę od 6 lat – mówi pani Grażyna, mam 6-letniej dziewczynki. W poniedziałek kobieta nie wytrzymała i przyszła z prośbą o pomoc do naszej redakcji. - Wczoraj mogłam stracić swoją jedyną córkę – mówi ze łzami pani Grażyna. - Długo nie mogłam zajść w ciążę. Malwinka to wyczekiwane dziecko. Nie wyobrażam sobie, co by było, gdybym ją straciła.

W niedzielę dziewczynka bawiła się na przydomowym placu zabaw, gdzie jest piaskownica, huśtawka, stolik, zabawki. O godzinie 10 na skrzyżowaniu doszło do wypadku. Dostawczy citroen, który brał w nim udział, rozpędzony, wbił się w ogrodzenie. Siatka nie była dla niego przeszkodą. Zerwał ją. Rozjechał piaskownicę, staranował huśtawkę, otarł się o budynek i zatrzymał na podwórku. Dosłownie pięć minut wcześniej bawiła się tam jeszcze Malwinka. Siedziała na ogrodowej huśtawce, z której zostały strzępy. - Uratował ją Bóg, kościół, bo dosłownie chwilę przed tym samochodem zerwała się z huśtawki, przybiegła do mnie i powiedziała, że chce iść do kościoła zobaczyć dzieci komunijne – opowiada pani Grażyna.


Reklama

Takie wypadki na podwórku Puchalskich to normalności. - Co jakiś czas samochody wjeżdżają nam w ogrodzenie, ale tak tragicznie jeszcze nie było – mówi roztrzęsiona pani Grażyna.

Kobieta od lat prosi władze miejskie o interwencję w tej sprawie. - Wystarczyłaby po prostu wzmocniona barierka – mówi. - Przy śmietnikach taką potrafią zamontować, a jak chodzi o ludzkie życie, to mają to już gdzieś. Urzędnicy odsyłają do straży miejskiej, ci z kolei do policji. A w efekcie nikt nic nie robi. Tyle jest właśnie warte ludzkie życie. Nic. Błagam, pomóżcie mi.

Jakiś czas temu przy skrzyżowaniu zamontowany był fotoradar. Było nieco spokojniej. Zdjęto go jednak. Tak samo, jak progi zwalniające na ulicy Chopina. Teraz szalonych kierowców nic już nie spowalnia. Igrają z ludzkim życiem...

Reklama



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama