Jak najczęściej i jak najwięcej – takich inscenizacji, jakimi potrafi zaskoczyć Nieformalna Grupa Teatralna Domalesja. To niebagatelne dokonanie: zaangażować do plenerowej inscenizacji w niewielkiej wsi „rekwizyt” w postaci prawdziwego samolotu i zainicjować „prawdziwe” bombardowanie.
Parafia katolicka w Targowie tworzy nową tradycję - już po raz piąty odbyły się tam Dożynki Parafialne. W święto Wniebowzięcia NMP, czyli w środę 15 sierpnia, ksiądz Tomasz Kowalski wespół z zaproszonymi księżmi i parafianami zadbał o uroczyste zwieńczenie rolniczego trudu. Odbyła się tu dziękczynna msza św. za plony, a później nastąpiła muzyczna część artystyczna połączona ze słodkim poczęstunkiem, przygotowanym przez gospodynie z parafii. Typowy dożynkowy rytuał zakończył się (jak to w Targowie) zupełnie nietypowo.
Nieformalna Grupa Teatralna Domalesja przedstawiła spektakl pt. „Nigdy więcej”. Jak zapowiedział lider grupy, Wiesław Domalewski i sołtys Orzyn w jednej osobie, widowisko nawiązywało do 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.
Rzecz „działa się” na linii frontu z I wojny światowej, gdzie kilka dni wcześniej toczyły się walki. Był tu szpital polowy, do którego zaprzęgiem przywożono rannych, opatrywano ich, a w pobliżu grzebano poległych żołnierzy. Do szpitala przyszła też liczna grupa wycieńczonych uciekinierów, która otrzymała pomoc i posiłek. Ciężką dolę rannych, sanitariuszek i cywili spotęgował nalot samolotu, który ostrzelał przyległy teren, niszcząc w ten sposób znajdujący się w pobliżu pozostały skład amunicji.
Niski lot aeroplanu i wybuchy wywołały nie tylko udawane przerażenie aktorów odgrywających role rannych i uciekinierów, ale nawet prawdziwe – u widzów. Widowisko zakończyło się ogólną radością z ogłoszenia zakończenia wojny i zapowiedzi, że będzie wolna Polska. Ostatnią sceną było postawienie w miejsce pruskiego słupa granicznego słupa z godłem Polski.
- Naszym zamiarem było ukazanie nie tyle radości z odzyskania niepodległości, co bezmiaru grozy tamtych dni, próba przybliżenia ofiary krwi i cierpienia pokoleń żyjących pod zaborami i ogólniej - także koszmaru każdej wojny. I chyba nam się to udało – nie bez uzasadnionej satysfakcji mówi lider Wiesław Domalewski.
Autor zdjęć: Wacław Marciniak
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23