Rozogi na historycznym polu edukacji mają niemałe zasługi, chociażby w postaci seminarium nauczycielskiego, które tu wzięło swój początek i po wielu latach zostało „zabrane” przez Szczytno, zamieniło się z czasem w Liceum Pedagogiczne, którego absolwenci... jechali do Rozóg, by nauczać w tamtejszej szkole po...
Rozogi na historycznym polu edukacji mają niemałe zasługi, chociażby w postaci seminarium nauczycielskiego, które tu wzięło swój początek i po wielu latach zostało „zabrane” przez Szczytno, zamieniło się z czasem w Liceum Pedagogiczne, którego absolwenci... jechali do Rozóg, by nauczać w tamtejszej szkole podstawowej. I właśnie ta szkoła świętowała w piątek, 16 października, 70-lecie swego istnienia. 70-lecie, bo jakiś punkt za początek przyjąć trzeba, ale nauczanie dzieci w Rozogach zaczęło się dużo, dużo wcześniej. Od 1945 roku jednak szkoła istnieje nieprzerwanie i działa według współczesnych, publicznych zasad.
Publiczna Szkoła Podstawowa w Rozogach nosi imię Jana Pawła II, stąd też jubileusz połączono z dniem patrona, a dokładając doń także ślubowanie pierwszoklasistów w jednej uroczystości zmieszczono zasadniczo trzy różne. Nie miało to większego wpływu na przeżycia głównych bohaterów: tych, którzy mury szkoły opuścili przed wielu laty i przyjechali ją odwiedzić oraz tych, którzy dzięki pasowaniu uznani zostali za ich pełnoprawnych następców.
O tym, jak ważne to było wydarzenie dla całej, tworzonej przez wiele dziesiątków lat społeczności szkolnej mogą świadczyć komentarze nie tych, co na uroczystość przybyli, ale tych, których zabrakło. - Niestety, musiałam w tym czasie wyjechać z powodu bardzo pilnych spraw rodzinnych – mówi Maria Zych, dyrektor szkoły z lat tzw. przełomu ustrojowego. - Ale nie wyrażę, jak bardzo było mi żal, że nie mogłam być tego dnia w szkole. Tak żal, że to było prawie jak fizyczny ból nie do opisania. Ta szkoła to całe moje zawodowe życie. Tu, po Liceum Pedagogicznym, praktycznie uczyłam się zawodu pod okiem takich wspaniałych ludzi jak m.in. Irena Helman.
„Helmanka” - tak o dawno nieżyjącej nauczycielce mówili uczniowie i mieszkańcy, i tak ją wspomina jeden z najwcześniejszych absolwentów tej placówki. - Tak bardzo żałuję, że nie mogłem pojechać do Rozóg – mówi Stefan Bałdyga, dziś mieszkaniec Dźwierzut, który w Rozogach ukończył V, VI i VII klasę podstawówki. Wcześniejsze lata edukował się w Kwiatuszku i Spalinach. - Chodziłem do tej szkoły w latach 1947-50. Jak zaczynałem się uczyć w Rozogach, miałem 10 lat, ale byli w klasie też uczniowie 16-, a nawet 18-letni. Wojenne pokolenie, z różnymi przeżyciami, pokolenie trudne jako ludzie w ogóle, a uczniowie podstawówki szczególnie. Nie było więc łatwo naszym nauczycielom. „Wolałabym kamienie na bruku tłuc, niż was uczyć” - tak czasem mówiła na lekcjach pani Helman – wspomina pan Stefan.
Pan Stefan pamięta, że zimą mieszkał w bursie, utworzonej przy szkole, w miejscu, w którym dziś znajduje się Urząd Gminy. - Izby lekcyjne były po przeciwnej stronie ulicy tzw. starych Rozóg, w domach, których dziś już chyba nie ma, tam, gdzie jest obecnie weterynaria. Kierownikiem bursy i szkoły był Władysław Helman, któremu powiatowy inspektor oświaty w Szczytnie, Stanisław Żenczykowski, powierzył tę funkcję dokładnie 1 czerwca 1946 roku. Sama szkoła powstała nieco wcześniej, ale dwie kolejne panie nauczycielki nie podołały trudom. Po śmierci Władysława Helmana, w 1955 roku, kierownikiem szkoły została jego żona Irena, a po niej kolejni dyrektorzy.
Zmieniała się też lokalizacja. Stefan Bałdyga pamięta, że w prywatnych izbach uczył się w V i VI klasie, a gdy był w VII, to szkoła został przeniesiona w odległy punkt Rozóg i przy samym końcu miejscowości w kierunku na Ostrołękę mieściła się w budynku, nazywanym teraz „domem nauczyciela”. Kolejne lata przyniosły dalsze zmiany i naukę w tym miejscu, w którym trwa ona obecnie, tyle że nowoczesny budynek zaczął powstawać dopiero przy końcu lat. 80., a pierwsza część rozbudowanej szkoły została oddana do użytku już w nowej rzeczywistości – w 1990 roku. To wtedy dopiero w „starej szkole” zlikwidowane zostały zwykłe piece kaflowe, a dzieci nie biegały zimą do ustawionych rzędem poza budynkiem szkolnym drewnianych ubikacji, nazywając rzecz po imieniu – do zwykłych wychodków.
Wiele pokoleń absolwentów, zwiedzając dzisiejsze, przestronne sale lekcyjne, szkołę na miarę współczesności, wspominało te prymitywne warunki, w jakich im przyszło się uczyć. Wspominało ze wzruszeniem, sentymentem, a może czasem i dumą. Bo zwykle musi upłynąć sporo lat, dziesięcioleci, by dawny uczeń z już posiwiałą głową zrozumiał, jak ważną częścią życia każdego człowieka jest szkoła, głównie ta pierwsza, podstawowa. Stanisław Bałdyga, dziś już prawie 80-letni „sztubak” lata swojej edukacji w Rozogach podsumowuje tak: - Ale tak naprawdę ważne było to, że dzieciaki, jak ja, i ci już prawie dorośli, szliśmy do tej szkoły, by się uczyć. Chcieliśmy się uczyć. I później każdy z nas ciężko pracował kilkadziesiąt lat właściwie po to, byście wy, kolejne pokolenia, też mogli się uczyć.
Z takim myśleniem to w Rozogach nic, nigdy nie powstanie. Pracy brak, nowe inwestycje są od razu krytykowane. Pan Tomasz powinien od razu napisać, że chodzi o przyszłość zajazdu, a nie o środowisko i dobro mieszkańców. To nie elektrownia atomowa...
Mieszkaniec
2026-04-22 13:14:36
Mam nadzieję, że młody człowiek ma silny kręgosłup moralny. I władza Go nie zmanieruje i nie zdeprawuje. Trzymam kciuki!
sąsiad
2026-04-22 08:54:08
Ten facet kióry mówi obankructwie byłego burmistrza to chyba jakiś ufoludek . Jak bankrut może mieć takie pieniądze. Moim smażenie jest aby wszyscy w Polsce byli takimi bankrutami. Zazdrość to brzydka cecha. Nie zazdrościć tylko klaskać, że ktoś realnie patrzy na potrzeby chwili. Mówi się o przysposobienie obronnym w szkołach. Gdzie oni mają się uczyć strzelania. Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących
Dębal
2026-04-21 16:24:33
Wiesław idz popchać karuzele, tak po prostu
Daniel
2026-04-21 04:54:51
Zarzuty wyolbrzymione do granic możliwości. W dobie dzisiejszej bioasekuracji, nic nie ma prawa wyjść poza fermę. Gdzie mają takie obiekty powstawać jak nie na terenach wiejskich z dala wielkich aglomeracji? Do tego wpływy z podatków, miejsca pracy dla okolicznych mieszkańców, ale nieeee. Blokujmy wszystko, bo jaśnie państwo od agroturystyki straci kilku klientów albo nie, bo może śmierdzieć. To trochę jak z bojkotem anten 5g przez osoby które nie mają pojęcia o dzisiejszej technologii.
Emil
2026-04-20 21:20:03
Kapusty się najedz będziesz miał detonację.
Jam
2026-04-20 16:39:00
Nie komentujcie wypocin tego osobnika
Romek
2026-04-20 16:08:10
Firma Zondacrypto formalnie działa w Estonii i jest wielką naiwnością sądzić, że weto prezydenta tu by coś zmieniło. Jest to publicystyka polityczna, nie wiem dlaczego ludzie to łykają. Ps. Jeszcze pan liczy głosy?
XxX
2026-04-20 10:15:04
Panie Karolu nie przejmować się krytyka. I tak jest Pan ładniejszy od Kiersikowskiego
Romek
2026-04-19 18:22:04
A filmiku z detonacji nie ma? Łee...
Jan
2026-04-19 18:20:07