Niedziela, 17 Maj
Imieniny: Andrzeja, Jędrzeja, Małgorzaty -

Reklama


Reklama

Jerzy Niemczuk z „Rancza” rzucił wyzwanie powiatowi. „Raróg”, „dzierzba”, „zadzierzgnąć” – publikujemy całe dyktando. Sprawdź się!


Skądinąd, zadzierzgnąć, raróg, kobuz, drzemlik. A do tego „żółć” – słowo, które wielu językoznawców wskazuje jako jedno z najbardziej charakterystycznych w języku polskim. Krótkie, ale złożone z liter, których nie znajdziemy w innych alfabetach. Piętnaścioro uczniów szkół powiatowych zmierzyło się z dyktandem autorstwa Jerzego Niemczuka podczas VII Powiatowego Konkursu Ortograficznego o „Złote Pióro” Starosty Powiatu Szczycieńskiego.



Skądinąd, zadzierzgnąć, raróg, kobuz, drzemlik... - z takimi wyrazami mierzyli się uczniowie podczas VII Powiatowego Konkursu Ortograficznego o „Złote Pióro” Starosty Powiatu Szczycieńskiego. Konkurs odbył się w auli Zespołu Szkół nr 2 i tradycyjnie wpisał się w obchody Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego.

 

15 osób. Jedno dyktando. Zero prac bezbłędnych

Do konkursu stanęło piętnaścioro uczniów – po pięć osób z każdej ze szkół powiatowych, wyłonionych w szkolnych eliminacjach.

 

Autorem tekstu był Jerzy Niemczuk, scenarzysta m.in. serialu „Ranczo”. Pisarz nie tylko przygotował dyktando, ale też osobiście je podyktował.

 

– Nie było prac bezbłędnych – mówi Ewa Napiórkowska, pomysłodawczyni konkursu i przewodnicząca komisji. – Oprócz trudnych ortograficznie, ale częstych w dyktandach słów typu: skądinąd, zadzierzgnąć, na przykład pojawiły się wyrazy, których młodzież prawdopodobnie nie znała: dzierzba, raróg, kobuz, drzemlik. I te ornitologiczne terminy przysporzyły najwięcej problemów.

 

Mistrzyni z „Trójki”

Tytuł „Powiatowego Mistrza Ortografii” zdobyła Lena Górska z Zespołu Szkół nr 3 w Szczytnie. Otrzymała pióro i tytuł mistrzowski.


Reklama

Wicemistrzami zostali:

Igor Leliński (ZS1),

Magdalena Kraśniewska (ZS2),

Natalia Kobus (ZS3).

 

Dyplomy i nagrody książkowe wręczył starosta Jarosław Matłach. Podziękowania odebrały także nauczycielki języka polskiego: Aneta Załubska (ZS1), Ewa Napiórkowska (ZS2) i Ewa Gumkowska (ZS3), które przygotowały konkurs i sprawdzały prace.

 

Sprawdź się. Publikujemy całe dyktando

Każdy może dziś sprawdzić swoje umiejętności. Poniżej publikujemy tekst, z którym mierzyli się uczniowie szkół powiatowych.

 


DYKTANDO

Najbardziej polskim słowem jest żółć. Składa się z liter, które nie występują w żadnym innym alfabecie. Na rozgrzewkę, jak przypuszczam, najłatwiejsze. Skądinąd na pozór polskie słowo „capstrzyk” jest zapożyczeniem z niemieckiego, zatem używając go można się poczuć nieswojo.

 

Tego, co nasze, na przykład ptaków także za dobrze nie znamy, przeważnie tylko z widzenia. Buszują pośród krzewów, pohukują nocami, krążą na horyzoncie, tymczasem rzadko można spotkać osobę, która potrafi je nazwać. Na przykład krukowate.

 

Najczęściej widzimy gawrony i kawki – nie mylić z małą kawą – żyją w dużych stadach i rzucają się w oczy, rzadziej największe z nich i najważniejsze w hierarchii – kruki, które dopiero od niedawna są liczne. Można się nieopatrznie pomylić.

Reklama

 

Tymczasem wrony, niewiele mniejsze od kruków, stały się częścią miejskiego pejzażu. Czarno-białe sroki z długimi ogonami, które swoją obecność zdradzają skrzeczeniem, rozpozna większość spośród nas. Barwna sójka nie tylko skrzeczy, ale potrafi też przedrzeźniać inne ptaki, na przykład jastrzębie, nie po to jednak, żeby przestrzec, ale ustrzec się konkurencji. Rzadziej spotykana jest orzechówka, najmniejsza z krukowatych. Wszakże rozróżnienie ich naprawdę nie jest trudne. Wystarczy wziąć atlas albo użyć aplikacji.

 

Dzierzbę czy nawet strzyżyka wypatrzyć niełatwo. A piękną kraskę widziałem tylko na fotografii mojego przyjaciela, Huberta, który robi zdjęcia przyrody na obrzeżu Puszczy Piskiej. W wietrzne dni w przestworzach przewijają się drapieżniki.

 

Zdarza się, że przemknie któryś z niewielkich sokołów: kobuz, pustułka, drzemlik, bo że pojawi się raróg czy też orzeł przedni bynajmniej liczyć nie można. To niespotykana rzadkość. Ptaki mają coraz mniej przestrzeni. Tam, gdzie niedawno rosły drzewa i chaszcze, pojawiły się płoty. W lesie warto zachować ciszę, chwila hałasu płoszy zwierzęta. Żeby poznać las, trzeba przystanąć, skupić się na jego odgłosach, zadzierzgnąć, choćby na krótki czas, więź z przyrodą. Kto słucha, ten nie błądzi po bezdrożach.

 


Jak poszło?
Jeśli zatrzymałeś się przy „dzierzbie” albo „rarogu”, jesteś w dobrym towarzystwie. W tym roku nikt nie napisał dyktanda bezbłędnie.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama