Widzowie TVN oglądali finał, a ona stała przy pulpicie i walczyła o wszystko. Kinga Płocharczyk, mieszkanka Szczytna, dotarła do ścisłego finału teleturnieju „The Floor” i zajęła drugie miejsce wśród 100 uczestników. Przegrała z jednym rywalem. The Floor to widowiskowy teleturniej wiedzy emitowany na antenie stacji TVN, oparty na holenderskim formacie o tej samej nazwie. Prowadzącym polską edycję jest aktor Mikołaj Roznerski. O emocjach, kulisach i drodze do finału opowiada w rozmowie. Rozmawiamy kilka dni po emisji finału.
Pamięta Pani moment, kiedy pierwszy raz stanęła na tej podłodze?
Pamiętam bardziej to czekanie niż samo wejście. Stoisz na swoim polu i patrzysz, jak losuje innych. I masz w głowie dwie rzeczy naraz: „niech już mnie wybierze” i „jeszcze chwilę niech mnie ominie”.
Czyli największy stres to nie finał, tylko początek?
Największy stres to oczekiwanie. Przy pulpicie już działasz. A na podłodze tylko czekasz i wyobrażasz sobie wszystko.
Skąd w ogóle pomysł na udział w „The Floor”? To była spontaniczna decyzja?
Trochę tak, trochę nie. Chęć sprawdzenia się w teleturnieju gdzieś we mnie była od dawna, ale raczej traktowałam to jako coś odległego. Wszystko zmieniło się, gdy zaczęliśmy z mężem oglądać pierwszy sezon „The Floor”. Program mnie wciągnął. Podczas oglądania zgadywałam odpowiedzi i dobrze mi szło. Mąż to zauważył i powiedział: „spróbuj, zapisz się”. Można powiedzieć, że to on mnie do tego popchnął.
I Pani się zapisała od razu?
Tak, ale bez wiary, że coś z tego będzie. Nawet miałam wrażenie, że casting już się kończy. Wysłałam zgłoszenie i tyle.
Pamięta Pani pierwsze wejście na plan?
Bardzo dobrze. Pierwsze wrażenie to ogrom całego przedsięwzięcia. Bałam się, że przy stu osobach będzie tłok, chaos, a okazało się odwrotnie – studio było przestronne, każdy miał swoją przestrzeń.
A emocje?
Mieszanka ekscytacji i stresu. Najgorsze było czekanie. Dopóki stałam na swoim polu, czułam kontrolę. Ale myśl, że za chwilę podłoga mnie wylosuje albo ktoś mnie wyzwie, była naprawdę trudna. To był największy, jaki przeżyłam. Większy niż ślub i egzamin na prawo jazdy razem wzięte. Stoisz i czekasz. Chcesz, żeby już się zaczęło, a jednocześnie liczysz, że jeszcze chwilę poczekasz.
Kiedy pojawił się moment: „jestem w grze”?
Dopiero na miejscu. Studio robi wrażenie. Duża przestrzeń, wszystko poukładane. Myślałam, że będzie tłok przy stu osobach, a każdy miał swoją przestrzeń.
Atmosfera bardziej rywalizacja czy współpraca?
Współpraca. I to mnie zaskoczyło. Po tym programie zostało mnóstwo przyjaźni.
Dlaczego?
Bo oglądając program wcześniej, miałam wrażenie, że te opowieści o „świetnych ludziach” są trochę podkręcone. A to prawda. W kilka dni można się naprawdę zżyć.
Pomagaliście sobie?
Tak. Rozmawialiśmy o kategoriach, podpowiadaliśmy sobie rzeczy, wspieraliśmy się. Nikt nie grał przeciwko komuś „personalnie”.
Jak wyglądała Pani droga do finału?
Cztery pojedynki. Każdy inny.
Z jakiej kategorii start?
„Trzy litery”. Taka ogólna. I to jest trudne, bo nie masz jednej dziedziny, tylko wszystko.
Kategorie się zmieniają?
Tak. I to bardzo szybko. Wystarczy kilka pojedynków i układ na podłodze jest zupełnie inny.
Przygotowywała się Pani jakoś specjalnie?
Nie. Wiedziałam, że nie da się przygotować pod wszystko. Raczej odświeżyłam ogólne rzeczy, marki, nazwy. Liczy się refleks.
Finał. Dwa pola. Co Pani pamięta najbardziej?
To, że on miał swoją kategorię.
Świat finansów.
Tak. A on jest bankierem od 10 lat.
I dotarł do finału praktycznie bez walki?
Miał jeden pojedynek. Ja cztery. I przez to ja zmieniałam kategorie, a on zachował swoją najmocniejszą na koniec.
Druga kategoria – samochody elektryczne.
I tam poległam.
Dlaczego?
Bo weszło dużo chińskich marek. Te podstawowe znałam. Ale tam było coś więcej.
Czyli trochę wiedza, trochę układ gry.
Dokładnie. W tym programie to ma ogromne znaczenie.
Zostało drugie miejsce. Bez nagrody. Jak to przyjąć?
Dobrze. Bo przegrałam tylko z jedną osobą na sto.
Ale jednak – 100 tysięcy było blisko.
Było. I szkoda, nie ukrywam.
Na co by poszły?
Na mieszkanie. Niedawno kupiliśmy, więc kredyt szybciej by zniknął. I na podróż. Byliśmy na rejsie, trzy kraje – chcielibyśmy to powtórzyć.
Kim jest Kinga poza teleturniejem?
Mam 29 lat. W czerwcu kończę 30. Pochodzę z Biskupca, ale od 1 marca mieszkam w Szczytnie.
Dlaczego Szczytno?
Miłość. Mąż pochodzi z Jerut, pracuje w Szczytnie, więc to był naturalny wybór.
Zawodowo?
E-commerce. Pracuję zdalnie. Sklepy internetowe, Amazon, eBay.
Czyli można pracować z każdego miejsca.
Dokładnie. Laptop i internet wystarczą.
A prywatnie?
Jestem domatorką. Książki, seriale, gotowanie. Kiedyś dużo żeglowałam. Studia. Bezpieczeństwo wewnętrzne. Pisałam pracę o profilowaniu sprawców zabójstw.
Ten program coś w Pani zmienił?
Dał dużo. Sprawdziłam siebie, zobaczyłam, że potrafię. Pokazł, ile jesteś w stanie zrobić pod presją. I poznałam ludzi, z którymi mam kontakt do dziś.
Poleciłaby Pani udział w takim programie innym?
Tak. W stu procentach. Bo to nie jest tylko gra. To ludzie, doświadczenie, sprawdzenie siebie.
Wróci Pani jeszcze do takiej rywalizacji?
Na razie muszę ochłonąć. Emocje jeszcze nie opadły. Ale nie mówię „nie”.
A tak na ucho - to można wiedzieć, jakie to dotychczasowe merytoryczne doświadczenie posiada nowa Naczelnik? A w ogóle co to za informacja: był konkurs i w jego wyniku Zośka zastąpiła Gienkę?
Ciekawy
2026-04-15 10:17:43
Za wszystko odpowiada dyrektor Leska On powinien stracić stanowisko bo to on odpowiada za taki stan zauważyłam także że tablica z ustawieniami nazw drużyn jest do poprawki tak samo drugi telebim zimą widziałam że grupa przyjaciół z Gwardii odśnieżała łopatami orlik żeby z Gwardii obie drużyny mogły trenować bo świetnych trenerów mają ciągniczkiem szybciej by było mało tego zauważyłam także że zawodnicy nie mogą parkować na miejscu przy budynku MOS parking dla wszystkich powinien być dostępny a nie tylko sami trenerzy mało tego powinien być dach nad wszystkimi miejscami siedzącymi wtenczas byłoby dobrze
Mieszkanka ul. Śląskiej
2026-04-14 10:47:10
W erystyce najwyższy poziom dyskusji reprezentuje się gdy dyskutujący nie czepiają się wzajemnie siebie a trzymają się wyłącznie problemu. Czemu redakcja publikuje wpisy chamów, którzy zamiast odnieść się do treści komentarza Polaka, odnoszą się po chamsku do niego? W końcu i ja przestanę tu zaglądać.
nikoś
2026-04-13 18:43:24
Zbudowali stadion dla jednego zawodnika i teraz zostali z tym jak Himilsbach z angielskim. A taki miał być amerykański. A tymczasem pies z kulawą nogą tu się nie pojawia
Judge
2026-04-13 14:59:57
A kto wyremontuje odcinek na Gminie Dżwierzuty?
2026-04-13 11:59:50
Ktoś kasuje komentarze
Hmmm
2026-04-13 08:06:48
Pytam kiedy te zmiany nadejdą i po co otwierać to co dawno otwarte, niech się nowy dyrektor weźmie do pracy jak obiecał bo do do tej pory to efektów brak, a GOK funkcjonuje jak biuro od 8 do 16 a miało być tak super kiedy to \'\' PODBIJAŁ ROZOGI\'. Żenada!!!
mieszkaniec
2026-04-13 08:03:55
Nie wiem o co chodzi ale większość kobiet na zdjęciu ma za duże galoty. Chyba pożyczone po wujkach czy co??
Romek
2026-04-13 07:54:24
A gdzie pieniądze dla Szyman się pytam.co wyparowały
Panie Papa
2026-04-13 06:19:11
Pierwszy zespół znów pominięty...
...
2026-04-12 22:05:06