Szczytno ma więcej obywateli niż mieszkańców za sprawą Wernera Koepke, który jako dotychczas jedyny otrzymał tytuł honorowego obywatela miasta Szczytno. Otrzymał za to, że przez ostatnie 20 lat uczynił więcej dobrego szczytnianom niż rodowici mieszkańcy przez całe swoje życie. Jest też laureatem stat...
Szczytno ma więcej obywateli niż mieszkańców za sprawą Wernera Koepke, który jako dotychczas jedyny otrzymał tytuł honorowego obywatela miasta Szczytno. Otrzymał za to, że przez ostatnie 20 lat uczynił więcej dobrego szczytnianom niż rodowici mieszkańcy przez całe swoje życie. Jest też laureatem statuetki Juranda. Szczytno i powiat doceniają niespotykane, a z pewnością godne naśladowania zaangażowanie i dobroć pana Wernera. Szczycieński Zarząd PCK wystąpił do Prezydenta RP z wnioskiem o nadanie mu państwowego odznaczenia czyli Krzyża Zasługi. Naszym zdaniem – prezydent powinien to uczynić, bo czysta dobroczynność jest niezwykłą rzadkością. I o historii tej dobroczynności z Wernerem Koepke rozmawiam.
Kiedy przyjechał pan do Szczytna po raz pierwszy?
8 listopada 1993 roku jako przedstawiciel niemieckiego Czerwonego Krzyża z darami: odzieżą, lekarstwami, zabawkami przeznaczonymi dla domu dziecka, szpitala, domu pomocy społecznej i tutejszego PCK. Późniejsze wizyty i transporty z pomocą – to już była zupełnie prywatna inicjatywa.
Co było powodem, że wybrał pan akurat Szczytno?
W moim mieście Leiferde mieszkała lekarka dr Kuehne, która jako dziecko, w 1945 roku wyjechała ze Szczytna właśnie. Gdy się dowiedziała, że organizujemy transport powiedziała: jedźcie do Szczytna. To przyjechaliśmy. Gdy po tej pierwszej wizycie poznałem miasto, ludzi i potrzeby, uznałem, że pomoc jest niezbędna i mogę ją kontynuować. Podobało mi się Szczytno i ludzie, nie miałem potrzeby szukać innych miejsc.
I od tej pory odwiedził pan już Szczytno razy...
Obecny przyjazd ma numer 89. Następny, 90 – będzie miał miejsce w grudniu, przed świętami.
Jak przebiega pozyskiwanie darów?
Sporo rzeczy kupuję sam, ale w tym dziele wspiera mniej coraz większa liczba przyjaciół znajomych, ludzi dobrej woli, których zachęcam do współpracy. Organizowałem w swoim mieście różne imprezy, loterie, z których dochód też był przeznaczany właśnie na zakup rzeczy potrzebnych w Szczytnie. Każda moja akcja jest opisana w miejscowej, niemieckiej prasie, więc ta działalność jest znana, doceniana i nie ma problemu z pozyskiwaniem osób chętnych do pomocy. Zwykle podczas wizyty w Polsce towarzyszy mi też któryś z darczyńców i w ten sposób krąg osób wspierających Szczytno się rozszerza.
Czy w swoim środowisku ma pan też przeciwników swojej działalności?
Są tacy, oczywiście, ale bardzo mało. Różne są argumenty. Mój powiat ma partnerską współpracę z miasteczkiem w pobliżu Szczecina i na przykład sugerowano mi, bym swoją działalność przeniósł właśnie do tego miasteczka. Ale się nie zgodziłem. Po tylu latach mam w Szczytnie przyjaciół, jestem tu prawie jak u siebie. W końcu jestem honorowym obywatelem Szczytna, a to zobowiązuje.
W jaki sposób Szczytno składa „zapotrzebowanie”? Czy np. dyrektor placówki dzwoni i wydaje dyspozycje: potrzebuję to i to, przywieź następnym razem, czy też może odbywa się to bardziej subtelnie?
Nie, nie! Takich telefonów z pewnością nikt nie wykonuje. Najczęściej odwiedzam dom dziecka, bo z nim właśnie współpracuję najdłużej. I podczas kolejnych wizyt, podczas różnych rozmów dowiaduję się o potrzebach różnych placówek, szpitala, szkół. Czasem też z lokalnej prasy, gdy mi ktoś przetłumaczy akurat materiał, z którego wynika, że gdzieś coś jest potrzebne. Dla szkół to są np. tablice, sprzęt muzyczny czy inne drobne, a przydatne wyposażenie, dla szpitala – były między innymi wózki inwalidzkie niezbędne pacjentom.
Czy ktoś przeliczył w pieniądzu wartość darów, które przez te lata wspomogły najróżniejsze szczycieńskie i nie tylko placówki, bo z pomocą trafił pan tez na przykład do jedwabna, a ostatnio nawet do Wilna?
Nie wiem, ale czy pomaganie innym da się w ogóle przekuć na monety? Wartością jest moje zadowolenie z tego, że pomagam, że moje życie jest dzięki temu lepsze, ja sam jestem lepszy, że budzę się codziennie rano zadowolony z życia, bo ma ono sens, jest komuś potrzebne. Wartością jest zadowolenie tych, którym pomagam, którzy uczą się tego samego, patrzą na innych jak na przyjaciół, nie jak wrogów. Mam nadzieję, że właśnie w takim duchu moja pomoc kształtuje dzieci ze szczycieńskich szkół czy wychowanków domu dziecka. I to jest największa wartość, taka zwykła ludzka.
Rozmawiała Halina Bielawska
Fot. Halina Bielawska
Czy Pan burmistrz wie, że pani dyrektor wyłączyła w szkole dzwonki ignorując prośby rodziców o ich przywrócenie? Pan wie jaki to negatywny skutek miało na psychiki dzieci, szczególne z klas 1-3 które nie znają się jeszcze na analogowym zegarze? Pan wie że większość rodziców wyraziła wolę ich przywrócenia, a pani dyrektor ich olała? Chciałbym wiedzieć czemu pani dyrektor działa wbrew woli większości rodziców.
2026-07-02 07:36:18
takiej wiezy jak w szczytnie nie ma na calym swieecie nie rozwalajcie takiej atrakcij TOCHE WYOBRAZNI Wielu ludzi by pomiszkalo , a i restauracja przyciagalaby wieceej turystow niz sama wieza , ktora trzeba utrzymac BEZ SENSU BURMISTRZU logika finansowa !!!!!! CO ZBUDOWANE NIE ROZWALAC !!!!!! po rozum do GLOWY!!!!!
wojt jaskol stasiek
2026-07-01 15:43:08
Może trzeba było to dać skończyć żeby wyglądało a nie zaczynać od nowa marnowanie potencjału w imię swojego zdania żenada
Phi
2026-07-01 13:29:53
5 lat bycia radnym i 2 lata na stołku nie uprawnia do nazywania siebie samorządowcem. Bo nie ma Pan bladego pojęcia co to znaczy samorząd od środka. Tyle i aż tyle
hahahhah
2026-07-01 08:19:22
W żywej mowie i tradycji mówimy Na Kamionku. Widzę że niektórym ukro-baranom ukrainizacja j. polskiego głęboko w puste łby weszła.
Polak
2026-06-30 14:40:54
Żuchowski się dołoży do rozbiórki tego koszmarka którego nam zafundował jako burmiszcz PiS?
Robert
2026-06-29 20:46:53
Nareszcie będąc w moim rodzinnym mieście pozbędę się obawy że któregoś roku zobaczę osady denne oraz pozostałości porzucone przez dawnych mieszkańców. Ze Szczytna wyjechałem 50 lat temu na studia i już nie powróciłem. Pamiętam jednak jak pani burmistrz pozbyła się wieży ciśnień za bezcen i nikt jej za to nie rozliczył. Teraz mam nadzieję że zobaczę jeszcze wieżę taką jaką pamiętam. Trzymam kciuki za obecnego pana burmistrza.
Jerzy
2026-06-29 20:10:11
Chyba te 36stopni zaszkodziło piszącemu bo w końcu skrytykował inwestycje pod okiem obecnej władzy...
Romek
2026-06-29 11:36:28
Ja jako mieszkanka gminy uważam że w naszej gminie źle się dzieje odnośnie używania przez młodzież i dorosłych narkotykow, wierzyłam że będzie nowy burmistrz i rada gminy u coś będą z tym problemem robić ale jest coraz gorzej.Panie burmistrzu czy pan tego nie widzi.Handel kwitnie niedaleko gminy.Tak że w mojej ocenie nic nie robienia w tym kierunku a były obiecanki przed wyborami.A handel kwitnie niedaleko pięknego żłobka.Mam nadzieję że w końcu ktoś weźmie się za ten problem
Julka
2026-06-28 21:58:26
Chyba Syn Alfreda. Pozdrawiam cieplutko Tatusia
Kolega z Odtrody
2026-06-27 09:05:07