Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Dwie dekady śpiewania Kantaty


Mowa będzie o jubileuszu szczycieńskiego chóru. Można by o nim, jak należy, czyli śpiewająco: „20 lat minęło, jak jeden dzień...” albo na przykład: „W rodzince strzeliło dwadzieścia lat...”. Tyle właśnie liczy sobie już szczycieńska Kantata. To nie lada wyczyn, by tyle lat wspólnie przetrwać, z niezmiennie wielką pasją. Bo to ona właśnie łączy chórzystów, a tych – łączy osoba Mariusza Pardo, dyrygenta, kierownika, prezesa... Jednym słowem, szefa od wszystkiego. I z nim właśnie o chórze, jego historii i ludziach rozmawiam.


  • Data:

Mariusz Pardo

 

 

 

Wiem, że z momentem powstania chóru łączy się jakieś wyjątkowe wydarzenie?

 

Zjazd rodzinny mojej mamy. Daleko od Szczytna, u zbiegu Narwi i Pisy. To było świetne spotkanie, nawet nasz nieżyjący już niestety ksiądz Robert Dziewiatowski tam pojechał. A ja, że zawsze byłem związany z muzyką, miałem za zadanie przygotować oprawę muzyczną. Zebrałem więc kilka osób, dokładnie siedem: sześć z rodziny i jedną blisko zaprzyjaźnioną. Przygotowaliśmy koncert. Zaśpiewaliśmy kilka pieśni, z podziałem na głosy. Może o naszym koncercie wiedziało kilka osób, ale dla większości była to niespodzianka. Dla dużej większości, bo w tym zjeździe uczestniczyło ponad sto osób.

 

I zrodziła się myśl kontynuacji...

 

Nie od razu. Całe przedsięwzięcie miało być jednorazowe, wyłącznie okolicznościowe. Ale spodobało się: i tym, którzy słuchali, i nam – śpiewającym. Pomyślałem sobie, że może warto to kontynuować. I tak się stało. Początkowo w takim właśnie skromnym, 7-osobowym gronie, ale z czasem zaczęły do nas dołączać kolejne osoby. Aktualnie wszystkich członków chóru jest aż 31, a w sumie przez chór przewinęło się około 60 osób. Na koncertach zwykle wszystkich nie ma. Każdy ma przecież swoje życie, problemy i sprawy. Ale zamiennie... Tak, tyle nas teraz jest. Najtrudniej było namówić do udziału w chóralnym śpiewaniu panów. Z jakiegoś powodu ta forma muzycznej prezentacji uważana jest za niemęską. Ale i z tym jakoś sobie poradziliśmy. I to chyba nawet nieźle, bo jest nas teraz aż 10.

 

Mówi pan, że był zawsze związany z muzyką. Ale nie jest to pana zawód...

 

Nie, ale muzyka zajmuje ważne miejsce w moim życiu. Jako pięciolatek dostałem od rodziców pierwszy mały akordeon i nauczyłem się na nim grać. Całkiem nieźle mi to podobno wychodziło. Rodzina uznała, że mam talent, wysłała do szkoły muzycznej. Później „praca” w szkolnych chórach, po kolei: w podstawowej „trójce”, później w Kolegium Nauczycielskim...

 

No, tam to chyba był pan jedynym męskim głosem...

 

A skąd. Było to, co prawda, najpierw Studium Wychowawczyń Przedszkoli, które skończyłem, a po nim tylko to pomaturalne nauczycielskie, ale chłopaków już tam było więcej. Między innymi wtedy w szkolnym tym chórze śpiewał też Artur Trochimowicz. I moja siostra też.

 

Rodzice, jak pan mówi, rozpoznali u pana muzyczny talent. Sami mieli jakieś związki z muzyką?

 

Mojej mamy rodzina... Z pogranicza Podlasia i Kurpi. W całości muzykalna. Tam wszyscy na czymś grali, przede wszystkim na harmoniach. Niektórzy na skrzypcach. Chyba więc odziedziczyłem geny po mamie...


Reklama

 

I chyba nie pan jeden. Bo przecież zaczątkiem chóru była rodzina...

 

Tak. Byłem ja, moja siostra, moja żona, szwagier, dwie kuzynki (siostry cioteczne) i już „genetycznie nieskażona” koleżanka, która mieszka niemal po sąsiedzku.

 

Ale żona i szwagier to podobno nie rodzina...

 

My się spotykaliśmy w rodzinnym gronie. I kiedy podczas biesiady zaczynaliśmy śpiewać biesiadne pieśni, bo jak bez nich ucztować, to od razu było słychać, że mnie do żony, a moją siostrę do męża jakieś z kolei ich muzyczne geny przyciągnęły.

 

Pierwszy koncert, taki oficjalny chóru Kantata...

 

Nie pamiętam dokładnie, ale sądzę, że był to koncert kolęd. Chór powstał w czerwcu. Wymagało trochę czasu zgranie i przygotowanie repertuaru... Tak... Myślę, że pierwsze nasze publiczne występy to było kolędowanie w miejscowych świątyniach.

 

Pierwszy sukces...

 

Pewnie też za kolędy, kiedy w Szczytnie był organizowany Przegląd Kolęd i Pastorałek. Bywaliśmy w Stawigudzie na jakichś przeglądach, braliśmy udział w jakimś konkursie muzyki Klenczona... Ale szczegółów nie podam. Naprawdę ich nie znam. Nie przywiązuję do tego wagi. Uważam, że chór nie jest od zdobywania nagród, ale od śpiewania. I uważam, że jeśli jesteśmy zapraszani do udziału w jakichś uroczystościach, miejskich czy państwowych, to cieszymy się zaufaniem, jesteśmy doceniani jako twórcy kultury i to jest, według mnie, najważniejsze.

 

Jakieś niespodzianki czekają nas podczas jubileuszowego koncertu?

 

Obawiam się, że tak. Oczywiście zależy to też od tego, co kto uważa za niespodziankę. Sam przygotowuję coś, o czym nikt kompletnie nic nie wie, nawet członkowie chóru. A nie, skłamałem. Jedna osoba wie, bo bez jej wsparcia nie mógłbym tego przygotować. Do udziału w koncercie zaprosiłem zaprzyjaźnionych muzyków. Będzie Hunter i z zupełnie innej muzycznej półki – Wystek. Będzie też chór Preludium, bo to zaprzyjaźniony zespół, którym też ja dyryguję.

 

Ze Szczytnem można połączyć sporo śpiewających nazwisk, poczynając od Klenczona. Teraz na scenach zaczyna brylować Stashka, mamy Joannę Siwik, zwyciężczynię Szansy na Sukces... Czy nasze miasto można uznać za muzycznie przychylne? Albo inaczej: czy miasto jest przychylne muzycznym talentom, czy to raczej muzyczne talenty podnoszą nieco prestiż Szczytna?

 

Jako ciekawostkę nie na temat powiem, że spotkanie, na którym urodził się chór, to był zjazd rodziny Siwików, ale nie jesteśmy powiązani z panią Joanną, której oczywiście gratuluję sukcesu. Pytanie jest trudne. Na pewno muzyczne sukcesy mieszkańców miasta promują Szczytno i to rzecz bezdyskusyjna. Czy miasto potrafi wykorzystać ten potencjał tkwiący w utalentowanych mieszkańcach? Trudno mi powiedzieć. Nie wątpię, że chce, a co najmniej chciałoby, ale nie zawsze i nie wszystko zależy od władz miasta czy instytucji, które władzom miasta podlegają. Może potrzeba większej kooperacji, współpracy, i tych co śpiewają, i tych, co promują, i tych, którzy dysponują odpowiednim zapleczem, bo np. szkoła muzyczna ma świetną salę koncertową. Być może brakuje po prostu tej integracji wszystkich muzycznych środowisk i ludzi, którzy zajmują się w mieście tworzeniem i animacją kultury. Jestem pewien, że z takiego wspólnie gotowanego tygla zrodziłoby się coś wyjątkowego.

Reklama

 

A na razie czeka nas wyjątkowy koncert Kantaty. Czy już rozważa pan program z okazji 30-lecia?

 

Zawsze myślę o czymś bardzo odległym. Po bożonarodzeniowym koncercie w kościele u proboszcza Preussa, już tego samego dnia wieczorem miałem pomysły co do koncertu przyszłorocznego, czyli tego, który będzie w grudniu. Jestem więc przekonany, że gdy w piątek opadnie kurtyna, będę schodził ze sceny z głową pełną pomysłów na za 10 lat. Bo jestem też przekonany, że Kantata przetrwa kolejne 10 lat i następne. Nie można zmarnować tej ogromnej pasji, która tkwi w członkach chóru. Nie wskażę nazwisk, ale anegdotycznie powiem, że niektórzy potrafili z pracy uciekać, żeby wziąć udział w próbie czy występie. Tego czegoś, tego cudu tkwiącego w moich chórzystach, cudu działania i tworzenia po prostu nie da się zlikwidować. On będzie w nas tkwił tak długo, jak my będziemy tkwili na tym świecie. Wszyscy członkowie chóru to naprawdę wspaniali, zaangażowani ludzie. Nie potrafię znaleźć wystarczających słów, na jakie zasługują. Powiem więc tylko prosto: dziękuję.

 

 

Członkowie Chóru:

 

 

Edyta Antonik

Agata Aspell

Elżbieta Bączek

Beata Boczar

Lusia Kask

Maria Ziółek

Krystyna Materna

Ewa Przychodzka

Aleksandra Mackiewicz

Agnieszka Chrzanowska

Katarzyna Szczepanek

Wioletta Wojtal

Agnieszka Olifirko

Aleksandra Gołota

Małgorzata Cieślak

Dorota Górska

Beata Pardo

Wioletta Rasińska

Elżbieta Caban

Magdalena Bonikowska

Małgorzata Głodzik

Artur Kot

Artur Trochimowicz

Andrzej Materna

Andrzej Rekosz

Robert Rekosz

Tomasz Cieślak

Witold Czujak

Krzysztof Brzuzy

Jacek Więcek

Mariusz Pardo



Komentarze do artykułu

Tomasz

Az ciezko uwierzyć, że Pan Mariusz tak nisko upadł.....? Z przewodniczącego rady miasta na.......

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama