To była budowa Technikum Elektrycznego na ul. Bałtyckiej. Po roku było wojsko, a po nim kilka lat szlifowania umiejętności i zdobywania doświadczenia niezbędnego, aby wystartować samodzielnie z własną firmą – wspomina przedsięb...
To była budowa Technikum Elektrycznego na ul. Bałtyckiej. Po roku było wojsko, a po nim kilka lat szlifowania umiejętności i zdobywania doświadczenia niezbędnego, aby wystartować samodzielnie z własną firmą – wspomina przedsiębiorca właściciel firmy budowlanej Jerzy Róziecki.
Młody chłopak po wojsku uczył się wymarzonego fachu, szukał swojego miejsca na ziemi. Początkowo w okolicach własnego domu, ale tu był wtedy zastój i niewiele się działo. Zapadła decyzja wyjazdu za chlebem do Ostrołęki. Budujące się miasto odsłoniło szersze perspektywy. Pracy nie trzeba było szukać. A to znaczy, że i rodzinę można założyć i zacząć budować własną, stabilną przyszłość. Tak też i się stało. Małżeństwo z panią Marią, a następnie 2 synów ukształtowało solidne podwaliny szczęśliwej rodziny. - Wszystko robiłem zawsze z myślą o moich najbliższych, mojej żonie i synach. Kiedy pojawił się kryzys i zmiany ustrojowe, zaczęło brakować pracy, musiałem wyjechać za chlebem dalej. Pracowałem z wieloma firmami za granicą: 2 lata na budowie rosyjskiej elektrowni atomowej w Kurczatowie, 3 lata w branży budowlanej w Niemczech i 2 lata przy budowie stanów surowych budynków we Włoszech. Było mi bardzo ciężko, tęsknota za domem, świadomość, że nie ma mnie obok moich dorastających synów sprawiły, że postanowiłem powrócić na stałe i otworzyć własną firmę – opowiada pan Jerzy. Decyzja przejścia na swoje nie była łatwa, tym bardziej, że był to czas zapaści budowlanej. - Tak, był strach i obawa czy dam radę, ale pocieszałem się, że będę lepiej zarabiał, będę sam dla siebie szefem i rozwinę się lepiej w tym, co bardzo lubię robić – wspomina Jerzy Róziecki. Otucha pojawiła się bardzo szybko, pierwszy poważny kontrakt na budowę biur Stacji Benzynowej ,,Benzol” nie tylko zwiększył wiarę we własne siły, ale i poprawił kondycję finansową młodej firmy.
Prawdziwy boom budowlany i rozkwit firmy pojawił się w 2000 roku. Ludzie zaczęli masowo kupować działki i budować domy jednorodzinne. - Chętnych było tak wielu, że już jesienią miałem zamówienia na cały następny rok. Sytuacji nie zmieniło nawet zwiększenie zatrudnienia i uruchomienie kolejnych brygad – wspomina pan Jerzy. Po kilku latach tej koniunktury przyszedł czas na rolników. Środki unijne na modernizację i rozwój gospodarstw otworzyły drogę do wielkich zmian i... wielu zleceń. Firma ,,Usługi Budowlane. Jerzy Róziecki” realizując solidnie i w terminie swoje zadania, wypracowała sobie markę dobrej jakości i przystępnej ceny. Klienci oczekiwali w kolejce na realizację swoich inwestycji. Kiedy zadania realizowały się w swoim rytmie, mimo nieustannego braku czasu, szef nie zapominał o tym, że w budownictwie podobnie jak w innych dziedzinach, trwa nieustanny postęp i sukcesywnie pogłębiał swoją wiedzę. Efektem tych działań stało się zdobycie uprawnień do kontroli i nadzoru prac wykonywanych przy realizacji inwestycji budownictwa jednorodzinnego i obiektów prywatnych, jak np. inwestycje w rolnictwie. W 2007 roku firma powróciła do Spychowa. Wygrane przetargi na remont Szkoły Podstawowej w Kolonii czy ciągu żywieniowego w Szkole Podstawowej w Świętajnie, terminowość wykonania usługi, wystawiają bardzo dobrą opinię o jakości i poziomie współpracy.
W kilku słowach nie sposób zawrzeć całości ani osiągnięć, ani nawet drogi, jaką pokonał pan Jerzy wraz ze swoimi pracownikami. Zapytany o to, czym dziś tak naprawdę jest to, co stworzył i nad czym pracował całe życie, odpowiedział: - Jesteśmy doświadczonym wykonawcą usług budowlanych. Mój zespół tworzą pracownicy wielozadaniowi, o sprawdzonych kwalifikacjach pozwalających samodzielnie lub w kilka osób realizować dowolne następujące po sobie zadania. Daje nam to przewagę konkurencyjności, obniża cenę dla klienta, przyspiesza realizację zadania i poprawia jego jakość. Budujemy domy, biura, budynki rolne oraz inne od podstaw pod klucz. Zajmujemy się remontami, rewitalizacjami i przebudowami. Każda nasza usługa objęta jest gwarancją. Uważam, że rzeczywistym szefem mojej firmy jest inwestor, czy zleceniodawca. Klient określa zasady współpracy, jego zadowolenie przekłada się na nasz zysk. Dobrze wykonana usługa nie wymaga poprawek, firma nie traci czasu ani środków, odbiorca jest zadowolony, a to buduje naszą markę i dostarcza nowych klientów.
O czym myśli człowiek sukcesu, jakie są jego marzenia i plany, czy naprawdę to, co robi jest jego spełnieniem? - Całe moje życie to jedna wielka budowa. Nie wyobrażam sobie innej pracy. Nieważne, że w danej chwili buduję dom, który nie jest mój. Ja widzę go tak, jakby już powstał, a w nim żyła rodzina i korzystała z tego, co budujemy. Doświadczenie podpowiada, jakie rozwiązania będą najlepsze, z czego będą cieszyć się ci ludzie, którzy w nim zamieszkają. Moje marzenia to cieszyć się długo dobrym zdrowiem i realizować w tej pasji, jaką jest moja praca. Nie mam szczególnych planów, poza tym, że chciałbym utrzymać wszystkie miejsca pracy, a nawet je zwiększyć tak, aby moi pracownicy czuli bezpieczne oparcie w firmie.
W zakładzie pracy pana Jerzego można zawsze liczyć na życzliwość i merytoryczne wsparcie. Bardzo wielu klientów rozpoczyna współpracę z firmą w chwili planowania inwestycji. Cennym jest doświadczenie i uwagi, które wykorzystane na etapie projektowania wpływają na powstanie domu marzeń. Firma opiera się, jak każdy biznes, na rachunku ekonomicznym, ale jest to biznes z ludzką twarzą. Każde zlecenie rozpatrywane jest indywidualnie, nie ma sztywnych cen, a ich wielkość wyznacza nie tyle rynek, ile indywidualne podejście oparte na obopólnym porozumieniu inwestor – wykonawca.
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41