O szesnastu nowych ratowników wodnych wzbogacił się nasz powiat. W piątek uroczyście zakończono szkolenie zorganizowane przez Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe w Szczytnie. Szkolenie było dofinansowane przez Urząd Gminy w Szczytnie oraz Urząd Miejski w Szczytnie.
Dzięki dofinansowaniu nowi ratownicy wodni zapłacili zdecydowanie mniejsze pieniądze niż gdyby robili takie kursy komercyjnie.
Zdolności pływackie, znajomość zasad pierwszej pomocy i obsługa sprzętu ratunkowego. To tylko podstawy, które powinien znać każdy kandydat na ratownika wodnego. - Potem muszą przejść jeszcze wielogodzinne kursy, w których oprócz zajęć teoretycznych główny nacisk kładziony jest na umiejętności praktyczne – mówi Marek Łaniewski, prezes WOPR w Szczytnie. - Bo nie ma co ukrywać, że to jest najważniejszy element. Aby zostać ratownikiem trzeba zdać egzamin. Składa on się z 30 pytań testowych i 8 konkurencji praktycznych na czas.
WOPR w Szczytnie prowadzi kursy na stopnie wewnątrzorganizacyjne: młodszego ratownika oraz ratownika. Pierwszy skierowany jest do osób od 12 roku życia, drugi do tych, którzy mają minimum 17 lat. Młodszy ratownik to po prostu uczeń, który współpracuje z ratownikiem, przygląda się jego pracy, poznaje tajniki zawodu, ale nie może pracować samodzielnie.
- Dla pozostałych osób, od 18 roku życia, w myśl rozporządzenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, prowadzone są kursy na ratownika wodnego - dodaje Marek Łaniewski. - Taki kurs trwa 60 godzin. Kandydat na ratownika wodnego musi bardzo dobrze pływać, mieć ogólną wiedzę na temat ratownictwa oraz zdolności obsługi sprzętu ratunkowego.
Sam kurs na stopień ratownika wodnego to nie wszystko. Kandydat musi jeszcze odbyć drugie szkolenie kwalifikowanej pierwszej pomocy. Zaświadczenie jest ważne przez 3 lata od dnia jego wydania. Po tym okresie należy zdać ponownie egzamin.
Kursy na młodszego ratownika i ratownika WOPR kosztują od 300 do 500 zł, na ratownika wodnego wahają się w granicach od 800 do 1200 zł. Kurs kwalifikowanej pierwszej pomocy to zaś wydatek od 500 do 700 zł. Ceny są zróżnicowane, bo często zależą od warunków w jakich kurs się odbywa. Jednak zawsze, by stać się pełnoprawnym ratownikiem, trzeba zarezerwować od 1000 do nawet 2000 zł.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23