Poniedziałek, 4 Maj
Imieniny: Jaropełka, Marii, Niny -

Reklama


Reklama

Babcia – szczególna funkcja społeczna


Zofia Głodzik od listopada 2010 roku jest miejską radną i funkcję tę sprawuje po raz pierwszy. Jest też matką i babcią, była wdową i rozwódką... Ma więc na swoim koncie życiowy bagaż, którym można by spokojnie obdarzyć co najmniej dwie osoby. Doświadczenia, w sporej jeśli nie przeważającej części trudne i przykre, nie załamały jej, nie...


  • Data:

Zofia Głodzik od listopada 2010 roku jest miejską radną i funkcję tę sprawuje po raz pierwszy. Jest też matką i babcią, była wdową i rozwódką... Ma więc na swoim koncie życiowy bagaż, którym można by spokojnie obdarzyć co najmniej dwie osoby. Doświadczenia, w sporej jeśli nie przeważającej części trudne i przykre, nie załamały jej, nie pozbawiły optymizmu i życiowej energii.
Dziś udostępniamy pani Zofii sporo miejsca na łamach i rozmawiamy nie tyle o lokalnej polityce i gospodarce, co o życiu i roli babci – bo Dzień Babci i Dziadka przed nami.

Babcią jest pani z natury czy z charakteru, czy też może jedno i drugie?

Z natury na pewno, bo w końcu mam dwóch wnuków, synów moich synów. Starszy z wnuków jest już dorosły, czy raczej pełnoletni, bo z tą dorosłością różnie bywa. Gdy Paweł przyszedł na świat miałam lat 42, byłam czynna zawodowo i chyba moge powiedzieć, że in nomine byłam babcią, ale właściwie nią tylko bywałam.

Na czym polega „bywanie” babcią?

Byłam w połowie zawodowej drogi, miałam też 11-letniego drugiego syna, więc nie mogłam za bardzo świadczyć standardowych babcinych usług. Inaczej mówiąc – nie nabyłam się tą babcią przy Pawle. Pełnię opieki nad nim sprawowali rodzice, musieli sobie z tym radzić, a ja niewiele im w tym pomagałam. Nie było też takiej potrzeby, bo radzili sobie świetnie i radzą sobie nadal. Spotykaliśmy się, owszem, kiedy to było możliwe, były to – powiedzmy – tradycyjne niedzielne obiady rodzinne, ale nie zastępowałam rodziców w opiece nad wnukiem, jak to często ma miejsce.

W przypadku drugiego wnuka jest jednak zupełnie inaczej. To pani zapewnia 7-letniemu Igorowi pełnię opieki...

Taka zaistniała życiowa konieczność. Igor jest synem mojego młodszego syna, który choruje od wieku niemal niemowlęcego. Choruje poważnie i każdy  kolejny dzień życia jest dla niego swoistym prezentem. W ramach leczenia „zwiedziliśmy” chyba wszystkie mniej czy bardziej specjalistyczne szpitale w kraju, przebył niezliczoną liczbę operacji. Łukasz stara się żyć samodzielnie, ale jego stan zdrowia nie pozwala na to, by mógł w pełni opiekować się swoim synem, a moim wnukiem – Igorem. Co prawda, gdy Igor zamieszkał ze mną, jeszcze pracowałam i zorganizowanie wszystkiego nie było łatwe, ale nie z takimi trudnościami musiałam sobie w życiu radzić i jakoś się udawało.


Reklama

Reklama

Rozmawiała Halina Bielawska

fot. Tomasz Mikita



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama