O tym, już 3 grudnia ma zadecydować miejscowy sąd pracy. Gra jednak toczy się o sprawy znacznie poważniejszej natury – o jakość i rozpiętość muzealnej oferty kulturalnej, a niewątpliwie przez ostatnie co najmniej 10 lat dzięki tej ofercie mieszkańcy Szczytna i powiatu mieli możliwość „liznąć” trochę i tzw. w...
O tym, już 3 grudnia ma zadecydować miejscowy sąd pracy. Gra jednak toczy się o sprawy znacznie poważniejszej natury – o jakość i rozpiętość muzealnej oferty kulturalnej, a niewątpliwie przez ostatnie co najmniej 10 lat dzięki tej ofercie mieszkańcy Szczytna i powiatu mieli możliwość „liznąć” trochę i tzw. wielkiego świata.
- Formalną, bezpośrednią podstawą wypowiedzenia jest mój miesięczny urlop na przełomie września i października – mówi Andrzej Symonowicz. - Urlop, o którym wszyscy wiedzieli wcześniej i który nie mógł być ot, tak, z dnia na dzień odwołany, ponieważ wyjeżdżałem na Kubę, miałem już załatwione niezbędne formalności, kupiony bilet itd. Tuż przed wyjazdem trochę chorowałem, byłem trzy dni na zwolnieniu i w tym czasie wezwano mnie do Olsztyna. Odpowiedziałem, że niestety, nic z tego, bo jednego dnia wyklucza to choroba, a następnego już urlop i wyjazd. No i pojechałem... - opowiada Andrzej. - Gdy wróciłem, dowiedziałem się, że samowolnie opuściłem stanowisko pracy, że powinienem być wywalony dyscyplinarnie, ale pani dyrektor w swej łaskawości da mi 3-miesięczne wypowiedzenie. No i dała. Zwróciłem się do prawnika, którego zdaniem wskazane okoliczności nie mogły stanowić podstawy wypowiedzenia pracy, stąd moje odwołanie do decyzji sądu.
W opinii Andrzeja Symonowicza, wypowiedzenie jest pretekstem do ograniczeń o znacznie poważniejszym charakterze. Chodzi bowiem o sposób działania i funkcjonowania szczycieńskiego muzeum. Przywykliśmy traktować je jako samodzielną placówkę, a w istocie – formalnie – ono tej samodzielności nie ma, jest bowiem oddziałem podległym czy wchodzącym w skład wspomnianego Muzeum Warmii i Mazur. Od dwóch lat, gdy zmieniło się kierownictwo tej jednostki nadrzędnej, zmieniły się, a dokładniej – pogorszyły, zasady współpracy.
- Problem stanowi jakakolwiek inicjatywa, wykraczająca poza odgórne wyobrażenia o działalności placówek kultury – ubolewa Andrzej Symonowicz. - Ta nasza, szczycieńska, od wielu lat, mam nadzieję ku zadowoleniu mieszkańców, organizowała szereg najróżniejszych wydarzeń kulturalnych, od wystaw poczynając, po wieczory literackie i imprezy masowe jak „Jarmark Mazurski” czy koncerty jazzu. To się przestało podobać, a zalecenia są takie, by muzeum ograniczyło się wyłącznie do swej muzealnej roli: wystawiło i pokazało wszelkie relikty przeszłości i nic poza tym – twierdzi Symonowicz.
Okoliczności i zdarzeń, które mieszczą się w powiedzeniu: „Kto tu rządzi? Leon czy dzieciaki?” jest więcej, a na drodze pełnemu podporządkowaniu się szczycieńskiego oddziału muzeum wojewódzkiemu „szefowi” stoją między innymi pieniądze. Szczycieńska placówka ma bowiem do dyspozycji dodatkowe, wcale niebagatelne pieniądze.
Pierwsze źródło dofinansowania to starostwo powiatowe, które wykłada między 80 a 90 tysięcy rocznie. Te środki płyną najpierw do marszałka, od niego do Muzeum Warmii i Mazur, które dopiero przekazuje je szczycieńskiemu oddziałowi. Taką obiegowa drogę narzucają przepisy, ale ostatecznie kasa jest w Szczytnie i może być, zgodnie z wcześniejsza umową i corocznie akceptowanym preliminarzem, wydatkowana wyłącznie na określone cele, a głównym jest promocja powiatu. Kolejne co najmniej 50 tysięcy, również na różne imprezy kulturalne pozyskuje Towarzystwo Przyjaciół Muzeum, organizacja pozarządowa, powołana między innymi właśnie po to, by te środki do Szczytna i muzeum przyciągać.
- Jeśli współpraca muzeum wojewódzkiego i oddziałów terenowych rzeczywiście pójdzie w takim kierunku, a oddziały będą jedynie pokazywać stare tym, którzy te eksponaty przecież widzieli już wielokrotnie, to niestety, wrócimy do sytuacji sprzed lat, gdy muzeum samo było niemal reliktem – ubolewa Andrzej Symonowicz. - Ta nasza inicjatywa, te imprezy, których w muzeum rocznie było co najmniej kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt, w większości wpisały się już w stałe kalendarze miejskich i powiatowych wydarzeń, mają swoich stałych widzów, słuchaczy, bywalców... Szkoda byłoby tego, co udało się osiągnąć, szkoda, by Szczytno, przynajmniej pod względem kultury, znów spadło do roli bardzo „zacofanej” prowincji – dodaje Andrzej Symonowicz.
Żuchowski się dołoży do rozbiórki tego koszmarka którego nam zafundował jako burmiszcz PiS?
Robert
2026-06-29 20:46:53
Nareszcie będąc w moim rodzinnym mieście pozbędę się obawy że któregoś roku zobaczę osady denne oraz pozostałości porzucone przez dawnych mieszkańców. Ze Szczytna wyjechałem 50 lat temu na studia i już nie powróciłem. Pamiętam jednak jak pani burmistrz pozbyła się wieży ciśnień za bezcen i nikt jej za to nie rozliczył. Teraz mam nadzieję że zobaczę jeszcze wieżę taką jaką pamiętam. Trzymam kciuki za obecnego pana burmistrza.
Jerzy
2026-06-29 20:10:11
Chyba te 36stopni zaszkodziło piszącemu bo w końcu skrytykował inwestycje pod okiem obecnej władzy...
Romek
2026-06-29 11:36:28
Ja jako mieszkanka gminy uważam że w naszej gminie źle się dzieje odnośnie używania przez młodzież i dorosłych narkotykow, wierzyłam że będzie nowy burmistrz i rada gminy u coś będą z tym problemem robić ale jest coraz gorzej.Panie burmistrzu czy pan tego nie widzi.Handel kwitnie niedaleko gminy.Tak że w mojej ocenie nic nie robienia w tym kierunku a były obiecanki przed wyborami.A handel kwitnie niedaleko pięknego żłobka.Mam nadzieję że w końcu ktoś weźmie się za ten problem
Julka
2026-06-28 21:58:26
Chyba Syn Alfreda. Pozdrawiam cieplutko Tatusia
Kolega z Odtrody
2026-06-27 09:05:07
W latach 60\\70 mówiło się że dzieci dostają dostają lepsze oceny za cytryny i kawę
zdysk
2026-06-27 08:28:09
Mogło być lepiej, tylko nie może rządzić mniejszość, rada i burmistrz powinni słuchać większości. Rozliczymy w następnych wyborach!
ja
2026-06-26 21:12:48
Mówiąc po polsku: kąpieliska nie będzie. Podniesie się się poziom wody, liczymy że kanały \'zaczną płynąć\'. Deszczówka będzie efektywniej zbierana i oczyszczana w separatorach, obecnie są za małe. Nowoczesny system z dwoma obiektami inżynieryjnymi, pozwalający sterować kierunkiem i masą przepływającej wody to zastawki, w tym jedna do tymczasowego odcięcia i wypompowywania wody na czas układa mata przy brzegach. Druga zastawka będzie trwale spiętrzała chroniąc przed nadmiernym odpływem (okolice 1-go Maja obok Biedronki). Zainteresowanych odsyłam do wideokonferencji z udziałem dr inż. Michała Łopaty - XX Sesja Rady Miejskiej w Szczytnie - 28 sierpnia 2025. Przemilczanym współpomysłodawcą jest Damian Slachetka - pracownik Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska, magistrant doktora Łopaty. Nagranie [00:30] https://miastoszczytno.tv-polska.eu/film/553507-xx-sesja-rady-miejskiej-w-szczytnie
Paweł Karczewski
2026-06-26 18:47:25
Wszystko przy zamku i w centrum a co z ulicami na obrzeżach
Bodzio
2026-06-26 13:12:39
No nie wiem nie wiem...jakoś tak sobie zostało to wyjaśnione. Ale jak zabraknie wody to burmistrz zaśpiewa o kormoranach i woda wróci nad jeziora...
Romek
2026-06-25 21:07:59