Skąd pomysł na utworzenie takiej odrębnej formacji w policyjnych strukturach?
Wymusiła to sytuacja w latach 90. Niemal od początku, po transformacji ustrojowej, w kraju zaczęła szerzyć się gangsterka, powstawały i działały wielkie g...
Skąd pomysł na utworzenie takiej odrębnej formacji w policyjnych strukturach?
Wymusiła to sytuacja w latach 90. Niemal od początku, po transformacji ustrojowej, w kraju zaczęła szerzyć się gangsterka, powstawały i działały wielkie grupy przestępcze o szerokich powiązaniach, a policja jeszcze nie umiała dość dobrze walczyć z tym zagrożeniem. W 1993 roku w strukturach policji wyodrębniona została kilkunastoosobowa grupa o kryptonimie „Maraton”, która miała zorientować się w skali zagrożenia przestępczością zorganizowaną, wówczas głównie kryminalną i narkotykową. W styczniu 1994 powołano Biuro do Walki z Przestępczością Zorganizowaną.
Czy kilka miesięcy pracy „Maratonu” dały jakieś efekty...
Oczywiście. Było wiadomo, że niezbędna jest odrębna, a przede wszystkim wyspecjalizowana formacja. Z czasem okazało się, że jest też bardzo duże zagrożenie przestępczością narkotykową i w 1997 roku powołano w Komendzie Głównej kolejną wyodrębnioną formację: Biuro ds. Narkotyków. Każde z tych biur miało swoje wydziały terenowe, podlegające wyłącznie centrali, a nie komendantom wojewódzkim. Po kolejnym roku czy dwóch okazało się, że oba biura depczą sobie po piętach, bo w znacznej większości grupy przestępcze działały zarówno na polu kryminalnym, jak i narkotykowym. Trzeba było powoływać odrębne grupy operacyjne w odniesieniu do konkretnych grup przestępczych czy też konkretnych działań, złożone z funkcjonariuszy obu biur.
Opisze pan jakąś wyjątkową sprawę z tego okresu?
Taką wspólną grupę zadaniową powołano wówczas do rozpracowania szlaku przemytu kokainy z Ameryki Południowej do Europy przez Polskę. W tym przemycie uczestniczyła grupa Pruszków. Dogadali się z Kolumbijczykami. Oczywiście przy tego rodzaju porozumieniach zaufanie jest ograniczone, dlatego kilku przedstawicieli Pruszkowa przebywało w tym czasie w Kolumbii, praktycznie jako zakładnicy. Narkotyki przemycane były drogą morską oraz lotniczą. W tej drugą ważną rolę odgrywali kurierzy. Kurierzy, co najmniej trzech, byli tez ze Szczytna. Sam ich zamykałem na lotnisku w Warszawie. To byli ludzie w okolicy 30. bezrobotni, a za to dostawali sporą kase.
Czy to było tak jak na amerykańskich filmach: połykali tę kokainę na przykład w jakichś gumowych opakowaniach?
Tak też bywało. Sposobów było sporo i od sposobu zależało, ile towaru przemycano. Zwykle jeden kurier miał najmniej pół kilograma, a najwięcej półtora. Na przykład w grube podeszwy trampków wchodziło po pół kilo. Równie sprytna była organizacja przerzutów. W tym czasie nasi nie latali jeszcze do Ameryki. Południowej i wiadomo było, że jakby ktoś jednak tam poleciał i wrócił, zostałby bardzo dokładnie sprawdzony. Dlatego transport i kurierzy przydzieleni byli do tzw. tras długich i krótkich. W ramach długich kurierzy dostarczali narkotyki na różne europejskie lotniska, gdzie w strefie tzw. bezcłowej przekazywali je „naszym” kurierom, tym krótkim, którzy dostarczali kokainę do Polski. Stąd już nasi „hurtownicy” rozprowadzali ją na Zachodnią Europę.
To nie mogli od razu z Zurychu czy Hamburga?
Chodziło o szczelność granic i kontroli. Gdyby w takim Zurichu kurier opuścił strefę bezcłową zostałby bardzo dokładnie skontrolowany. Ryzyko utraty towaru było zbyt duże. Natomiast gdy kurierzy przekraczali granicę z Polski na Zachód, prawie nie byli kontrolowani, było więc łatwiej i bezpieczniej. Ten transport lotniczy przez kurierów nazywaliśmy „łyżeczką”, a morski to już był przemyt „chochlą”, bo to były ilości w dziesiątki kilogramów. I o tych akcjach, gdy zatrzymywaliśmy transport morski, było wtedy głośno.
Jakie były efekty pracy waszej grupy?
W sumie zatrzymaliśmy w ramach tej operacji, która trwała z półtora roku, ponad 150 kurierów w całej Europie. Tych spoza granic wystawialiśmy ich rodzimym policjom. Tam się cieszyli, a wyroki były u nich większe. Lokalna ciekawostką z pewnością będzie to, że co najmniej trzech z tych lotniczych kurierów pochodziło ze Szczytna. Sam uczestniczyłem w ich zatrzymaniu na lotnisku w Warszawie. To byli ludzie w wieku średnio około 30 lat, bezrobotni, a za ten transport dostawali dostawali sporą kasę.
To z pewnością jeszcze długa opowieść, ale nie można wszystkiego zdradzać. Wróćmy więc do CBŚ i tego, w jaki sposób i dlaczego zostało ono powołane.
Jest schyłek lat 90. Są dwa biura zajmujące się bardzo podobną działalnością. Depczemy sobie po piętach, mamy te same narzędzia, dubluje się logistyka. W tym czasie też zaczęła już działać analiza kryminalna i nie było sensu wykonywanie skomplikowanych analiz często w odniesieniu do tych samych zdarzeń czy ludzi. Ówcześni ministrowie (główny i zastępca), młodzi i mądrzy wsparli policyjny pomysł, by oba biura połączyć. Zaczęto nad tym pracować na przełomie 1998/99, choć bardziej z 1999 roku. Powołano pełnomocnika ds. utworzenia CBŚ, choć tej nazwy jeszcze wówczas nie było. I dokładnie 15 kwietnia 2000 roku oficjalnie połączono oba biura tworząc Centralne Biuro Śledcze. Pierwszym dyrektorem został insp. Andrzej Borek, wspaniały zresztą policjant.
A pan?
W Biurze do Walki z Przestępczością Zorganizowaną byłem naczelnikiem wydziału operacyjno-śledczego i koordynowałem wszystkie największe operacje na terenie kraju. W tym czasie napisałem i obroniłem doktorat, i już w CBŚ zostałem naczelnikiem wydziału analiz i kontaktów międzynarodowych, a dokładniej stworzyłem ten wydział. W 2001 roku zostałem zastępcą dyrektora CBŚ, odpowiadałem za ten pion analityczny i pz, później kilka miesięcy pełniłem obowiązki dyrektora.
I odszedł pan?
Miałem do wyboru: albo zostać dyrektorem CBŚ, bo dostałem taką propozycję, albo ratować szczycieńską szkołę, której w tym czasie groziła praktycznie likwidacja. Wybrałem to drugie, bliższa ciału koszula i w marcu 2004 zostałem komendantem-rektorwem WSPol. Zadanie wykonałem, bo w lutym 2005 roku została znowelizowana ustawa o szkolnictwie wyższym, w której WSPol uzyskała status cywilnej wyższej uczelni. I od tego momentu szkoła w Szczytnie praktycznie przestała być zagrożona.
Myślę, że to, co już pan tu zasygnalizował wielu ludzi zainteresuje. Czy i jak można dowiedzieć się więcej?
Tak się składa, że już można. Akurat na tę okoliczność 15-lecia CBŚ udało się wydać książkę pt. „Centralne Biuro Śledcze – Centralne Biuro Śledcze Policji we wspomnieniach twórców i pracowników”, dzieło wspólne moje i Macieja Kędzierskiego, aktualnie oficera CBŚP. To trochę statystyki, a głównie rozmowy i wspomnienia około dwudziestu osób od początku związanych z CBŚ i prowadzonymi przez nie operacjami. Pozycja powinna być niedługo dostępna na rynku, a powoli pracuje już nad kontynuacją.
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41