Po latach wypadków, pism, interwencji i dramatycznych apeli mieszkańcy Świętajna wreszcie doczekali się rogatek na przejeździe przy ul. Grunwaldzkiej. Instalacja została uruchomiona w piątek, kończąc wieloletnią walkę o bezpieczeństwo na jednym z najniebezpieczniejszych punktów w gminie. Wójt Alicja Kołakowska mówi wprost: To była kwestia czasu i tragedii. Ale wciąż czekamy na reakcję PKP w sprawie przejazdu przy Leśnej – tam wypadek może wydarzyć się każdego dnia.
Na przejeździe kolejowym przy ul. Grunwaldzkiej w Świętajnie pojawiły się rogatki. Instalacja ruszyła w piątek, po latach interwencji i kolejnych wypadkach.
– To był naprawdę niebezpieczny przejazd – mówi Wiesław Kozłowski, mieszkaniec wsi. Wójt Alicja Kołakowska potwierdza: urząd i mieszkańcy walczyli o to od dawna.
– Rogatki pojawiły się mniej więcej tydzień temu. Działają – mówi wójt Alicja Kołakowska.
Gmina interweniowała w PKP i w ministerstwie. W działania włączyła się także posłanka Urszula Pasławska – dodaje. – Nie chciałabym mówić o oficjalnym „otwarciu”, bo decyzje techniczne leżą po stronie zarządcy drogi, czyli starostwa – dodaje Kołakowska.
Rogatki stanęły w miejscu, które mieszkańcy przez lata nazywali „czarnym punktem”. Statystyki są brutalne.
– Nie było roku, żeby nie doszło do poważnego wypadku – mówi wójt Kołakowska. - Teren jest problematyczny. Tory przecinają drogę pod skosem, widoczność była fatalna. Nawet po wycięciu drzew i rozgrodzeniu płotów kierowcy nadal mieli problem, szczególnie po zmroku i we mgle.
Podczas rozmowy wójt Kołakowska zwraca uwagę na jeszcze jeden punkt zagrożenia w Świętajnie – przejazd przy ul. Leśnej. – Po lewej stronie nie ma tam praktycznie żadnej widoczności. Krótki odcinek, zakręt, nagłe wyłonienie się torów. To bardzo niebezpieczne – mówi.
Gmina wysłała w tej sprawie pisma do PKP. – Nigdy nie dostaliśmy odpowiedzi – podkreśla wójt.
O rogatki na Grunwaldzkiej zabiegały m.in. Gmina Świętajno, Zarząd Dróg Powiatowych oraz radni powiatowi. Temat wracał po każdym wypadku. Rok temu PKP zapowiedziało zmianę kategorii przejazdu i montaż systemu automatycznego. Zobowiązanie wreszcie zostało zrealizowane.
– Mieszkańcy w końcu mogą odetchnąć – podsumowuje wójt Kołkowska. - Ale ul. Leśna wciąż czeka na reakcję PKP. To kolejne miejsce, w którym o tragedię nietrudno.
kozaostra
Zamiast rogatek i świateł zamontować monitoring.Będą wtedy kierujący widzieli znak drogowy pionowy STOP.
Wąski
Bzdury pan piszesz jest znak stop widoczność nie jest zła a ta ciuchaja może raz na dwie godziny przejedzie ludzie olewają i nie patrzą