Wtorek, 25 Czerwiec
Imieniny: Łucji, Witolda, Wilhelma -

Reklama


Reklama

Śmierć może być początkiem – rozmowa z profesor Sławomirem Żegleniem, transplantologiem


Listopad to szczególny miesiąc. Na chwilę zwalniamy i nasze myśli wędrują w stronę tych, których z nami już nie ma. Mówią, że śmierć jest nowym początkiem. To stwierdzenie nabiera szczególnego znaczenia, gdy mówimy o transplantologii. - Przeszczepy organów są szansą na życie – profesor dr hab. Sławomir Żegleń, transplantolog, związany ze szczycieńskim szpitalem od czasu pandemii.

 



Od wielu lat w Polsce oswajamy się z tematem transplantologii. Udaje nam się wyjść ze schematów. Rodziny coraz częściej wyrażają zgodę na przekazanie organów swoich bliskich. Te niezwykle trudne decyzje ratują życie. Często nie jedno. Zdarza się, że jeden człowiek ratuje pięciu innych. - Transplantologia w Polsce jest w dobrej kondycji, rozwija się zarówno w zakresie przeszczepiania narządów, jak i tkanek czy komórek. Obecnie w Polsce działa wiele ośrodków przeszczepiających w zasadzie każdy narząd – mówi profesor dr hab. Sławomir Żegleń, współtwórca programu przeszczepu płuc w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku.

 

Równe szanse dla pacjentów

 

Profesor Sławomir Żegleń ze szczycieńskim szpitalem jest związany od pandemii Covid – 19. Swoją wiedzą i doświadczeniem wspierał szczycieńskich lekarzy w walce o zdrowie pacjentów dotkniętych chorobą. To właśnie w Szczytnie, wspólnie z lekarzami ze szpitala rozpoczęli budowę mostu pomiędzy szczycieńską placówką, a szpitalem uniwersyteckim w Gdańsku, który pozwoli na szybkie kwalifikowanie pacjentów wymagających przeszczepu płuc czy serca.

 

- Zależy nam na tym, aby wszyscy pacjenci mieli równe szanse i dostęp do leczenia bez względu na to, czy mieszkają w dużej aglomeracji czy w małej wsi – mówi.

 

Profesor Żegleń to lekarz, który swoją zawodową drogę poświęcił leczeniu pacjentów z przewlekłą niewydolnością oddechową. Ma trzy specjalizacje. Jest internistą, pulmonologiem i transplantologiem. Pracował w Zabrzu, gdzie realizowany był pierwszy program transplantacyjny w Polsce. Od 2018 roku, w szpitalu uniwersyteckim w Gdańsku, współtworzy jeden z największych programów transplantacyjnych w kraju.

 

Najważniejsza wola rodziny

 

- Dzisiaj transplantologia powinna być traktowana jako rutynowa metoda leczenia. Jest ona oparta na faktach naukowych, nie jest to już leczenie eksperymentalne. Przeszczepy nie powinny budzić aż tylu emocji – wyjaśnia profesor. - Chociaż w tej dziedzinie medycyny zawsze najbardziej szanowana jest wola rodziny.

 

I to właśnie rodzina podejmuje ostateczną decyzję, czy organy bliskich trafią do potrzebujących chorych. Często towarzyszy temu niepewność, obawa czy aby na pewno ukochana osoba nie ma szansy, by wyzdrowieć.


Reklama

 

- Organy zawsze pobierane są od osób zmarłych. Tych, których mózg już nie żyje. Bardzo często taka osoba mylona jest z pacjentem w śpiączce – mówi profesor. - Pacjenci w śpiączce żyją i są leczeni. Zmarli, których mózg nie funkcjonuje mają jedynie podtrzymywane funkcje życiowe organizmu.

 

Zanim lekarze orzekną śmierć mózgu zbiera się specjalne konsylium składające z trzech niezależnych lekarzy specjalistów. Ich zadaniem jest przeprowadzenie szeregu badań, które pozwalają ze 100-procentową pewnością stwierdzić stan pacjenta.

 

- Tu obowiązują jasne procedury usankcjonowane prawnie. Musimy mieć świadomość, że człowiek, którego mózg przestał pracować nie żyje. W takiej sytuacji długotrwałe sztuczne podtrzymywanie funkcji życiowych jest nieludzkie. Organizm i tak będzie powoli umierał. W medycynie nazywamy to terapią uporczywą – wyjaśnia.

 

„Most” pomoże pacjentom

 

W Polsce, jak i na świecie, wykonywane są również przeszczepy od żywych dawców, jednak dotyczą wyłącznie organów parzystych jak nerki czy fragmentów wątroby. Chociaż dawców jest coraz więcej, w dalszym ciągu wielu chorych nie dożywa przeszczepów.

 

- Na to wpływ ma wiele czynników medycznych. Dawca musi odpowiadać biorcy pod wieloma względami – opowiada profesor. - Niestety, zdarzają się również takie sytuacje, w których mamy płuca, a nie mamy biorcy. Tu może być problem w całym systemie zdrowia. W takich sytuacjach myślę, że gdzieś w Polsce jest pacjent, któremu te płuca są potrzebne, ale on może nie wiedzieć, że jego stan zdrowia wymaga przeszczepu. Albo w diagnostyce zawiedli lekarze, albo sam pacjent nie wie, gdzie udać się po pomoc. Stąd też nasza praca nad tym, aby w Szczytnie powstało takie miejsce, do którego będą mogli swoich pacjentów kierować lekarze z innych ośrodków. Tu pacjenci otrzymają pomoc i zostaną odpowiednio pokierowani. Bo w szpitalu w Szczytnie pracują wspaniali specjaliści. Z ogromną wiedzą, z którymi doskonale się współpracuje.

 

Lekarze wierzą w pacjentów

 

Nie każdy też do przeszczepu zostanie zakwalifikowany. Podstawowym wymogiem jest chęć współpracy pacjenta z lekarzami. Biorca przechodzi badania psychologiczne, których celem jest ustalenie, czy poradzi sobie w nowej sytuacji.

Reklama

 

- My zawsze wierzymy w pacjentów. O chorych musimy myśleć pozytywnie. Dokładamy wszelkich starań, by przygotować ich do nowego życia – wyjaśnia profesor.

 

Lekarze muszą zachowywać zdrowy dystans. Dbać o to, by walka o zdrowie i życie pacjenta zawsze była racjonalna.

 

- Z jednej strony musimy być profesjonalni, a więc działać bez emocji, z drugiej taka operacja jest pewnym misterium, które przeżywamy razem z pacjentem. Dotykamy jego życia. Obok tego trudno jest przejść bez zaangażowania – dodaje.

 

Właśnie dlatego, aby zachować wszelkie standardy, nigdy lekarz kwalifikujący chorego do przeszczepu nie bierze udziału w ocenie potencjalnego dawcy. Są to dwa zespoły, które nie mają ze sobą kontaktu. Najtrudniej jest w przypadku dzieci, ich rodzice często nie decydują się na przekazanie organów.

 

Najważniejsze, by wiedzieli bliscy

 

W Polsce prawne aspekty transplantologii określa ustawa z dnia 1 lipca 2005 r. o pobieraniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów. Każdy z nas, w chwili śmierci mózgu, traktowany jest jak potencjalny dawca. W zasadzie lekarze mogą bez zgody rodziny pobrać narządy pacjenta, jednak to nie jest w naszym kraju praktykowane.

 

Za życia możemy wyrazić chęć oddania organów lub nasz sprzeciw wobec tego. Jeżeli ktoś rozważa tę drugą opcję powinien to zgłosić w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów, a następnie odpowiedni formularz przesłać do Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji - Poltransplant. Osoby zdecydowane na to, aby przekazać swoje organy potrzebującym w zasadzie nie muszą tego nigdzie rejestrować. Aby mieć pewność, że ich wola zostania dawcą będzie uszanowana, mogą w portfelu nosić kartę dawcy lub specjalną bransoletkę. Najważniejsze jednak jest to, by o naszej naszej woli porozmawiać z bliskimi. W krytycznej sytuacji to ostatecznie oni decydują o tym, co stanie się po naszej śmierci.

 

To dzięki transplantologii śmierć nie musi być końcem dobra, które człowiek zostawia po sobie na Ziemi. To dobro może trwać w innych.



Komentarze do artykułu

Groza.

,, Śmierć może być początkiem \" , chyba życia wiecznego w wykonaniu lekarzy.

Doktorek

Tego z lewej to już tylko w Szczytnie chcą????????????

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama