Poniedziałek, 15 Kwiecień
Imieniny: Adolfiny, Odetty, Wacława -

Reklama


Reklama

Robert Rubak: – czas na przetasowania w radzie


Materiał wyborczy. Robert Rubak, znany szczycieński menedżer, po latach kuluarowego wpływania na lokalną polityką, teraz wkracza na scenę – tym razem jako kandydat do Rady Powiatu. Po sukcesie w roli szefa sztabu wyborczego obecnego burmistrza, gdzie pióro i strategia przekładały się na polityczne zwycięstwa, Rubak postanawia zmienić bieg zdarzeń i wprowadzić świeżość do powiatowej polityki. Zdeterminowany, by przełamać "PRL-owskie myślenie" w zarządzaniu regionem, wyrusza w kampanię pod sztandarem KWW Porozumienie Szczycieńskie. Zdobyte w warszawskich korporacjach doświadczenie w zarządzaniu ludźmi i finansami prywatnych inwestorów chce teraz zastosować w lokalnych realiach.



Robert Rubak startuje z okręgu gmina Szczytno. Widzi miejsce na transpozycję marketingowych technik biznesowych do samorządu, podkreślając, że ostateczny sukces mierzy się dobrem mieszkańca. Z tą właśnie misją rusza do wyborczych zmagań, mając nadzieję, że jego świeże podejście i pragmatyczna wizja odmienią oblicze powiatu szczycieńskiego.

 

Dlaczego nie brał pan udziału w poprzednich wyborach?

W tamtych wyborach pełniłem funkcję Szefa Sztabu Wyborczego obecnego burmistrza Miasta Szczytno. Odpowiedzialny byłem za wizerunek medialny burmistrza i jego kandydatów na radnych. Wspólnie z grupą zaangażowanych ludzi osiągnęliśmy znakomity wynik. KWW Porozumienie Szczycieńskie i KWW Razem dla Mieszkańców wprowadziły po pięciu radnych do miasta i powiatu. Dalszą historię Państwo już znają...

 

Dlaczego kandyduje pan do rady powiatu?

Czas coś zmienić! Czas na młodych, aktywnych zawodowo i przedsiębiorczych ludzi. Nie mam nic przeciwko emerytowanym nauczycielom czy policjantom, ale według mnie ta narracja wyczerpała się już 10 lat temu. Na co dzień jestem menedżerem w warszawskiej spółce handlowej, gdzie zarządzam ludźmi i dużymi pieniędzmi prywatnych inwestorów. W świecie biznesu najważniejsza jest dyscyplina i umiejętność przewidywania oraz odpowiadania na potrzeby klientów. PRL-owskie myślenie włodarzy w naszym powiecie doprowadziło do tego, że biznes uciekł, bo nikt przez ostatnie 20 lat nie stworzył „przyjaznych warunków” dla potencjalnych inwestorów. Trzy lata temu pokazałem wójtowi i staroście, jak działają menedżerowie wysokiego szczebla w prywatnych spółkach. Na polecenie prywatnego inwestora z Dąbrowy Górniczej odkupiłem od wołomińskiej spółki zakład po dawnym Frenoplaście w strefie ekonomicznej w Korpelach. Zakład stał pusty siedem lat i nikogo za bardzo nie interesowało, że z naszego rynku pracy ubywają zakłady jeden po drugim. Proces przygotowania zakładu trwał ponad rok. Nowa firma od dwóch lat bardzo dobrze funkcjonuje na rynku krajowym i cały czas się rozwija. Ściągnięcie tu nowych inwestorów i zadbanie o miejscowych nie stanowi dla mnie żadnego problemu. A zatem, jeżeli ludzie są gotowi na rozwój, to ja jestem.

Robert Rubak: – czas na przetasowania w radzie.

 

 

Z jakimi bolączkami boryka się miasto i powiat?

Miasto, jak i powiat, się wyludniają. Szkoły średnie, jeśli chodzi o kierunki kształcenia, zatrzymały się w okresie późnego PRL-u i nie odpowiadają na potrzeby rynku pracy i pracodawców. W Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nie ma miejsc na wizyty do logopedów i psychologów. Rodzice odchodzą z kwitkiem. Zostają sami z problemami, a dzieci zostają skazane na „wykluczenie” ze społeczeństwa. Szpital powiatowy, pomimo olbrzymich nakładów finansowych rzędu 70 milionów złotych, jakie zostały poczynione w ostatnich latach, jest dalej nazywany „umieralnią”. Do specjalistów, których nie ma, musimy czekać po kilka miesięcy. Najczęściej kończy się wizytą prywatną albo śmiercią, bo nie wszystkich stać na prywatną opiekę zdrowotną. A starosta zaabsorbowany kampanią i swoimi interesami udaje, że nie widzi problemu.

Z wiosną dojdzie problem bezdomności w naszym mieście. Tylko, że to nie jest tylko problem miasta. To problem również powiatu. Nie możemy schować tych ludzi do „worka”. Wykluczenie jest okrutne, ale nikt z urzędników nie chce zająć się tym problemem. Olbrzymią bolączką jest brak rynku pracy i dużych inwestorów. Chociażby takich, jak mają Wielbark czy Biskupiec. Trwa „ucieczka” młodych ludzi z miasta i gminy, gdyż nikt nie chce im zagwarantować „dobrego startu”. Praca za najniższą krajową i mieszkanie „kątem” u rodziców nie jest rozwiązaniem dla młodego pokolenia.

 

Czyli widzi pan jakieś podobieństwa pomiędzy biznesem a samorządem?

Tak, oczywiście. Działania marketingowe z biznesu można w łatwy sposób przenieść na działania samorządu. Zawsze jednak trzeba pamiętać, że najważniejsze jest dobro klienta, patrz: mieszkańca.

 

A jak naprawić powiatowe finanse?

Kredyty inwestycyjne są wszędzie tam, gdzie ludzie chcą rozwoju. Jednak niedopuszczalne jest doprowadzenie do takiego zadłużenia, jak chociażby w mieście, gdzie dług wzrósł z 5 do 35 milionów złotych w ciągu jednej kadencji. Takie „frywolne” zadłużanie może świadczyć tylko o jednym, a mianowicie o tym, że osoby pełniące stanowiska nie posiadają żadnych kompetencji i nie powinny zarządzać pieniędzmi publicznymi bez ponoszenia żadnych konsekwencji. Dlatego też zasadne byłoby wprowadzenie zasady, aby każdy radny, burmistrz czy starosta odpowiadał własnym majątkiem. W radach nie mogą zasiadać „radni-bezradni”, uzależnieni od partyjnych rozkazów, dla których najważniejszą rzeczą jest „przetrwać” i otrzymywać dietę.

 

Jak pan ocenia radnych ostatniej kadencji?

Większość radnych nie jest zdolna do jakiejkolwiek współpracy. Są zmanierowani, każdy działa tylko dla korzyści własnych, a nie dobra ogółu. Po wyborach już nie jesteśmy im do niczego potrzebni. Widać u nich brak wizji rozwoju i jakichkolwiek działań ku temu. Do rad nie powinni kandydować etatowi pracownicy gminy, miasta i powiatu, bo to pewne, że po wyborach nic nie zrobią dla nas, wyborców. Warto zadać pytania radnym, co przez ostatnią kadencję zrobili, realnie i szczerze, jaką wartość wnieśli w życie miasta i mieszkańców. I dzięki temu będziemy wiedzieli, czy ich praca, za którą otrzymali około 120 tys. zł, była tego warta.

 

Co sądzi pan o „banerowej” kampanii w naszym mieście?

Miasto i gmina oblepione są banerami. Wiem, że mieszkańcy mają już dość tego „cyrku” banerów i ulotek walających się po ulicach. Jestem ciekaw, ile banerów wisiałoby na płotach, gdyby funkcje radnych były pro publico bono. Praca społeczna odstraszyłaby wszystkich. Jestem o tym głęboko przekonany. Mam nadzieję, że młode pokolenie ludzi pójdzie na wybory i pokaże skalę swojego niezadowolenia. Dadzą impuls do działania, że warto i że można coś zrobić dla dobra naszej „małej ojczyzny”.

 

Podsumujmy to…

Szansą dla odrodzenia pogrążonego w stagnacji regionu jest przyjęcie przez nowe władze trzech priorytetów: - rozwój gospodarczy; - wykorzystanie potencjału społecznego mieszkańców; - zapewnienie mieszkańcom bezpieczeństwa socjalnego, zdrowotnego i osobistego.

Materiał zlecony i opłacony przez KWW Porozumienie Szczycieńskie.



Komentarze do artykułu

blotka

Przetasowania??? Czyżby Wielki Szu?

wiesław mądrzejowski

Miałem przyjemność z bliska obserwować działania p. Rubaka w poprzedniej kampanii wyborczej. Liczyłem, iż nastąpi później okres jego współpracy z burmistrzem co uważałem za dużą szansę dla miasta i regionu. Wielka szkoda, iż p. burmistrz wybrał innych współpracowników. Mam nadzieję, iż p. Rubak znajdzie miejsce w nowej Radzie Powiatu.

Kamila

Kot przeczyta artykuł zagłosuje na Pana podobnie do mnie . Życzę powodzenia z całego serca.

Mariusz B

Takich ludzi trzeba w radzie a nie urzędników, emerytów i lizusów!

Anna

Panie Robercie, z jakiego powodu współpraca z burmistrzem nie wyszła? Kim on się okazał?

Tomasz

Genialne pomysły i poglądy. Podoba mi się.

Tomasz

Artykuł wyjątkowy, gratuluję.

Jan

Świetny artykuł, gratuluję odwagi. Powiedział Pan to oczym wszyscy myślą a nikt nie ma odwagi powiedzieć . Ma Pan rację odsunąć emerytów i urzędników od władzy.

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama