W czwartek, 4 lutego na cmentarzu komunalnym w Szczytnie spoczął Stanisław Janowski, rzemieślnik i wieloletni członek szczycieńskiego Cechu Rzemieślników i Przedsiębiorców. Zmarł 28 stycznia, w wieku 72 lat, w szpitalu, po trudnej walce z chorobą. Ostatnie 20 lat życia zawodowego poświęcił firmie Zelbo, w której był kierownikiem robót budowlanych. Poniżej tekst, którym pożegnali Go przyjaciele i współpracownicy podczas ceremonii pogrzebowej. Wspomnienie - pożegnanie:
Kiedyś ks. Jan Twardowski napisał piękny wiersz. Jeden z jego wersetów brzmi:
,,Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…”
Jakże prawdziwe są te słowa, jakże aktualne i jakże przerażające w swojej prostocie. Przecież nikt z nas nie przypuszczał, że w taki sposób i w tym miejscu spotkamy się ze Stasiem, którego jeszcze tak niedawno widzieliśmy w pracy, zajętego problemami dnia codziennego. Jesteśmy tu w kościele, by towarzyszyć Tobie Stasiu, w tej ostatniej drodze, na którą wkroczyłeś zbyt wcześnie, zbyt szybko, tak nagle i niespodziewanie.
Stasiu, przybyłeś do Szczytna pod koniec lat siedemdziesiątych z żoną Tereską, z którą założyliście rodzinę i doczekaliście się trójki wspaniałych dzieci. Na początku, z wielkim trudem i ciężka pracą wybudowaliście własny dom. Przez całe swoje życie zawodowe wykonywałeś swoją pasję życiową w budownictwie.
Jako rzemieślnik, prowadzący działalność gospodarczą, byłeś zrzeszony w spółdzielni Jurand w Szczytnie i pełniłeś w niej różne społeczne funkcje. Między innymi dzięki twojej pracy i zaangażowaniu spółdzielnia ta bardzo prężnie się rozwijała i należała do wojewódzkiej czołówki spółdzielni rzemieślniczych. Zrzeszała największą liczbę członków w województwie, co się automatycznie przekładało na liczbę świadczonych usług. Byłeś jednym z najsolidniejszych rzemieślników pod każdym względem, w tym w szczególności pod względem fachowości.
Byłeś najczęściej polecany do wykonywania trudnych robót budowlanych, cieszyłeś się ogromnym zaufaniem wśród kolegów z branży budowlanej, potrafiłeś dobrze współpracować z ludźmi, którzy wykonywali usługi innych branż, zawsze rozumiałeś drugiego człowieka, nigdy nie odmawiałeś pomocy. Byłeś bardzo lubiany jako człowiek solidny i uczciwy.
Drogi Stasiu,
byłeś, to zdanie wielu z nas, wspaniałym człowiekiem. Twój spokój, opanowanie, łagodność, a jednocześnie rozsądek były wzorem do naśladowania. Zawsze znajdowałeś właściwe rozwiązanie, by niejednego z nas pocieszyć i wesprzeć. Mogliśmy zawsze liczyć na Ciebie. Byłeś naszym prawdziwym przyjacielem. Nie miałeś w zwyczaju szufladkowania i dzielenia ludzi według hierarchii, zasług, czy zajmowanych stanowisk. Każdy był dla Ciebie ważny, tak samo potrzebny. Każdego szanowałeś i ceniłeś. Tego taktu i tej finezji uczyliśmy się od Ciebie. Pewnie nikt Ci tego nie powiedział, ale dla wielu z Nas byłeś wzorem skromności i prawdziwego człowieczeństwa.
Miałeś swój własny etyczny kodeks i żyłeś zgodnie z jego zasadami. Zawsze umiałeś docenić sukcesy i osiągnięcia innych, wesprzeć dobrym słowem, umiałeś dzielić radości i smutki. Pamiętamy anegdotki i różne opowieści, którymi rozbawiałeś niejednego z nas, by w ten sposób uzyskać aprobatę swojego zdania. Żyłeś w przyjaźni ze wszystkimi. Każdy z Nas miał szansę zdobyć Twoje zaufanie i sympatię.
Wszyscy wiemy, że byłeś człowiekiem ogromnej dobroci i wiary, o wielkim sercu dla ludzi. Nigdy nie szczędziłeś miłości dla żony Teresy i własnych dzieci oraz wnuków.
Wszyscy pamiętamy twoje psychiczne załamanie z powodu przedwczesnej śmierci syna Krzysztofa na którego bardzo liczyłeś, że przejmie utworzoną przez Ciebie i dobrze prosperującą firmę budowlaną. Zbudowałeś, między innymi, salę gimnastyczną przy Zespole Szkół Zawodowych im. Śniadeckiego w Szczytnie, która wciąż jest dowodem Twojej ogromnej fachowości.
Byłeś człowiekiem bardzo ufnym, wierzącym w słowa innych ludzi, z których część, niestety, zawiodła to zaufanie. To, między innymi, było powodem upadku bardzo dobrze rozwijającego się przedsiębiorstwa. Straciłeś praktycznie cały swój dorobek życia, nabyty ciężką pracą, w tym dom, który został zlicytowany. Pozostała Ci rodzina: żona Treska, która zawsze Cię wspierała oraz dzieci. Te przeżycia sprawiły jednak, że podupadłeś na zdrowiu.
W imieniu wszystkich tu zgromadzonych tu chcę Ci po raz ostatni powiedzieć, że na swojej drodze życiowej miałeś ludzi również dobrze ci życzących, którzy w tych trudnych czasach Cię wspierali i pomogli odzyskać wolę życia. Twoja praca na stanowisku kierowniczym w firmie Zelbo w okresie ostatnich około dwudziestu lat jest tego przykładem.
Dzięki Twojej postawie i zaangażowaniu bloki w Szczytnie pod twoim nadzorem rosły jak grzyby po deszczu, a młodzi mieszkańcy Szczytna i okolic odbierali w większości beż uwag własne mieszkania.
Byłeś człowiekiem niezwykłym, co przejawiało się każdego dnia w drobnych gestach, jakie kierowałeś do kolegów, znajomych i przełożonych. Bardzo chętnie pomagałeś potrzebującym i udzielałeś się charytatywnie. Krzywda innych nigdy nie była Ci obojętna. Zawsze miałeś poczucie humoru.
Swoim pozytywnym usposobieniem dodawałeś otuchy i sprawiałeś, że zły dzień stawał się dla każdego lepszy”. Zawsze wiedziałeś, jakimi słowami zwrócić się do drugiego człowieka niezależnie od sprawy. Nigdy nikomu nie odmówiłeś pomocy, nigdy nie zabrakło Ci czasu dla drugiej osoby.
Byłeś też wielkim lokalnym patriotą, zaangażowanym w sprawy naszej społeczności. Z pewnością dobrze będą Cię wspominać współpracownicy i przełożeni już wyżej wspomnianej Firmy Zelbo, z którymi ostatnie lata przepracowałeś na rzecz rozwoju mieszkalnictwa w naszym powiecie. Jesteśmy Ci za to, co zrobiłeś w swoim życiu, ogromnie wdzięczni. Wszystko to sprawia, że nam wszystkim jest trudno z Tobą Stasiu się pożegnać.
Stasiu, Twoje tak nagłe odejście napełnia nas wszystkich ogromnym żalem i smutkiem. Tego pogrzebu nie było w planie. Śmierć przyszła niespodziewanie, niechciana, z czym trudno się pogodzić. Choć dziś się żegnamy to jesteśmy pełni wiary, że spotkamy się jeszcze w Domu Pana”.
Pracownicy Zelbo
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23