Auto zaparkowane kilka metrów od domu stanęło w płomieniach przed świtem. Ogień był tak silny, że uszkodził elewację budynku, pękły szyby, stopiły się rynny. Na nagraniu z monitoringu sąsiadów widać błysk i uciekającą postać. - To nie był przypadek - mówi Sławomir Łyszkowski z Lipowej Góry Zachodniej. - Gdy wybiegliśmy, nie było już czego gasić. Rodzina mówi wprost: to było podpalenie i ktoś mógł doprowadzić do tragedii. Dziś boją się o życie i szukają sprawcy. Wyznaczyli nagrodę.
To była noc z 10 na 11 marca. Kilka minut przed czwartą rano ciszę w Lipowej Górze Zachodniej przerwały odgłosy, których nie dało się pomylić z niczym innym. Najpierw trzaski. Potem huk pękających elementów.
– Obudziła nas teściowa. Wyjrzała przez okno i zobaczyła ogień. W pierwszej chwili pomyślała, że ktoś pali ognisko, ale za moment było jasne, że pali się samochód – opowiada Sławomir Łyszkowski.
Auto – Citroen C3 – stało na podwórku, kilka metrów od domu. Kiedy domownicy wybiegli na zewnątrz, było już za późno na reakcję.
– Ogień był taki, że nie było czym ani jak tego gasić. Stanęliśmy i patrzyliśmy, jak płonie. Zadzwoniłem po straż – mówi.
Wysoka temperatura szybko zaczęła oddziaływać na budynek. Pękły szyby, stopiły się elementy instalacji przy elewacji.
– To był moment, w którym człowiek zaczyna myśleć, czy za chwilę nie zajmie się dom. Myśmy spali. To naprawdę był krok od tragedii – dodaje.
„To nie był przypadek”
Dziś rodzina nie ma wątpliwości – ktoś podpalił samochód. Najważniejszy ślad to nagranie z kamery jednego z sąsiadów. Materiał przeanalizowała córka.
– Na nagraniu widać błysk, a po chwili postaci, które uciekają. To są sekundy, widać cienie, ale wystarczające, żeby wiedzieć, że to nie był żaden samozapłon – mówi Łyszkowski.
Jest też drugi element, który wzbudził ich czujność pan Sławomira. Brama wjazdowa.
– Jestem pewien, że wieczorem ją zamykałem, bo zawsze tak robię. Rano była uchylona. To znaczy, że ktoś tędy wszedł albo tędy uciekł – tłumaczy.
Rodzina wraca też do wydarzeń z poprzednich dni. Pies przez dwie noce reagował inaczej niż zwykle.
– Ujadał bez przerwy. Teraz myślę, że ktoś mógł już wtedy kręcić się w pobliżu i sprawdzać teren – mówi.
Strach, który został
Po pożarze życie domowników zmieniło się z dnia na dzień.
– Ja się nie boję. Ja się boję panicznie, moja rodzina też – mówi wprost Sławomir Łyszkowski.
Najbardziej odczuła to jego żona. – Jest na zwolnieniu. Żyjemy w napięciu. Każdy dźwięk w nocy stawia człowieka na nogi – dodaje.
Dlatego zapadła szybka decyzja – montaż monitoringu.
– Muszę zadbać o rodzinę. To jest dla mnie najważniejsze. Nie wiem, czy to wszystko zatrzyma kogoś, kto zrobił coś takiego, ale nie możemy zostać bez żadnej ochrony – mówi.
„Chcieli to zamknąć”?
Sławomir Łyszkowski nie ukrywa rozczarowania pierwszą reakcją służb.
– Pierwsze pytanie było, czy mam wrogów. A potem propozycja, żeby sprawę szybko zamknąć, jeśli nikogo nie podejrzewam – relacjonuje.
Jak mówi, dopiero po przedstawieniu nagrania sprawa zaczęła być traktowana poważniej.
– Ale i wtedy bronili się przed działaniem, bo mówili, że na nagraniu nic nie widać. Bo policjanci oglądali fragment, na którym rzeczywiście nic nie było. Dopiero kiedy pokazaliśmy konkretny fragment, przyznali, że faktycznie coś tam jest – dodaje. - Wszystko trzeba było pokazać palcem.
Zwraca też uwagę na sposób zabezpieczania śladów.
– Technik przyjechał następnego dnia, pobrał próbki i tyle. Nikt nie sprawdzał dokładnie miejsca, nie zabezpieczał wszystkiego, co mógł – mówi.
Rodzina nie wyklucza, że podpalenie może mieć związek z wcześniejszymi napięciami. Kilka lat temu – jak twierdzą – padły groźby wobec żony.
– Wtedy tego nie zgłosiliśmy. Może to był błąd – przyznaje Łyszkowski. - Policja o tym teraz wie.
Dziś te zdarzenia wracają jako możliwy kontekst.
– Człowiek zaczyna łączyć fakty dopiero wtedy, kiedy coś takiego się wydarzy – dodaje. - Ale pewności nie mamy, wciąż pojawiają się w naszych głowach inne teorie. Ale fakty są takie, że ktoś wszedł na nasze podwórko, podpalił samochód i uciekł. Co będzie następnym razem? Dlatego nasza prośba do policjantów, aby naprawdę zajęli się tą sprawą, nim dojdzie do gorszych rzeczy - apeluje pan Sławomir.
Sławomir Łyszkowski postanowił działać także na własną rękę. Wyznaczył nagrodę za pomoc w ustaleniu sprawcy podpalenia.
– Liczę, że ktoś coś widział, coś słyszał. Może ktoś się odezwie – mówi. - Każda informacja może być cenna. A tą która doprowadzi nas do sprawcy, bądź sprawców nagrodzimy - zapowiada.
-Nie chodzi tylko o samochód. Spalenie auta to nie jest wybryk - mówi wyraźnie zaniepokojony pan Sławomir. - To jest sygnał. I ja chcę wiedzieć, kto za tym stoi – podkreśla.
Dziś na podwórku w Lipowej Górze Zachodniej stoi już tylko spalony wrak. Obok – dom, w którym rodzina próbuje wrócić do normalności. Ale noc sprzed kilku dni wciąż wraca. I nie daje spokoju.
Burza w szklance wody a burmistrz zachował rozsądek.
Mama
2026-03-15 17:29:48
Panie burmistrzu może zamiast fotografować się z kim co chwila popadnie dla swojej promocji, proszę zrobić Sobie selfie na tle tego piachu na chodniku i ulicach. Miało być tak och a widzę póki co, że tygodnik ciągle Pana promuje a nie pokazuje co złego w tym mieście się dzieje
Kamil
2026-03-15 15:32:56
Już od lat powtarzam, że duża część szczycieńskich piratów drogowych w tym drifterów z placu Juranda i spod Kauflandu, to \"stróże prawa\", lub ich dzieci . Dlatego są \"nietykalni\". Ten miał pecha, bo był na tym terenie \"obcy\"i nie został na czas rozpoznany . Ten jeden poszedł na odstrzał. Ale pozostali jeszcze dziś, lub jutro wieczorem wyruszą na ulice Szczytna, by siać postrach na parkingach, placach, przejściach dla pieszych . I znów nic ich nie powstrzyma ...
R.R.
2026-03-14 08:59:27
Brawo dziewczyny! Zamiast kwiatka i obśliniania rączek konkretna dyskusja o bardzo ważnych i konkretnych sprawach. Bierzcie sprawy w swoje ręce!
mareczek
2026-03-13 00:42:37
Trzeba zrzutkę zrobić
Maniek
2026-03-12 19:17:52
Mam pytania: jak wygląda dozór personelu nad podopiecznymi DPS w Szczytnie? Na jakiej zasadzie \"wypuszcza\" się osoby z DPS poza placówkę. Ponadto na zdjęciu widać, że człowiek ma raczej oczy koloru niebieskawego, a nie piwnego - jak podano w cytowanym opisie. Ale to takie czepialstwo. GRATULACJE
Zaciekawiony
2026-03-12 12:11:54
Czemu już nie piszecie o cenach paliw na stacjach? Poza tym kiedy ktoś pisprzata nasze miasto? Takiego syfon na ulicach i chodnikach nie wiem od ilu lat już nie pamietam
Tytus
2026-03-11 21:24:29
Droga tragiczna a tablica informacyjna o dotacji unijnej stoi już kilkanaście lat. Przecież to wstyd. Jak niby teraz chcą zrobić remont jak tam studzienka na studzience. Wyjdzie to samo co na Bartnej Stronie. Polska jakość.
Tego tego
2026-03-11 07:06:48
Popieram mieszkańców
Gabi
2026-03-09 19:12:36
Brawo, wincyj do kulsonerii patusów, wincyj. i jeszcze podwyzke mu dać
Klasyk
2026-03-09 13:42:23