Niedziela, 9 Sierpień
Imieniny: Izy, Rajmunda, Seweryna -

Reklama


Reklama

Ogień pod oknem. Sławomir Łyszkowski z Lipowej Góry: „To nie był przypadek”


Auto zaparkowane kilka metrów od domu stanęło w płomieniach przed świtem. Ogień był tak silny, że uszkodził elewację budynku, pękły szyby, stopiły się rynny. Na nagraniu z monitoringu sąsiadów widać błysk i uciekającą postać. - To nie był przypadek - mówi Sławomir Łyszkowski z Lipowej Góry Zachodniej. - Gdy wybiegliśmy, nie było już czego gasić. Rodzina mówi wprost: to było podpalenie i ktoś mógł doprowadzić do tragedii. Dziś boją się o życie i szukają sprawcy. Wyznaczyli nagrodę.



To była noc z 10 na 11 marca. Kilka minut przed czwartą rano ciszę w Lipowej Górze Zachodniej przerwały odgłosy, których nie dało się pomylić z niczym innym. Najpierw trzaski. Potem huk pękających elementów.

 

– Obudziła nas teściowa. Wyjrzała przez okno i zobaczyła ogień. W pierwszej chwili pomyślała, że ktoś pali ognisko, ale za moment było jasne, że pali się samochód – opowiada Sławomir Łyszkowski.

 

Auto – Citroen C3 – stało na podwórku, kilka metrów od domu. Kiedy domownicy wybiegli na zewnątrz, było już za późno na reakcję.

 

– Ogień był taki, że nie było czym ani jak tego gasić. Stanęliśmy i patrzyliśmy, jak płonie. Zadzwoniłem po straż – mówi.

 

Wysoka temperatura szybko zaczęła oddziaływać na budynek. Pękły szyby, stopiły się elementy instalacji przy elewacji.

 

– To był moment, w którym człowiek zaczyna myśleć, czy za chwilę nie zajmie się dom. Myśmy spali. To naprawdę był krok od tragedii – dodaje.

 

„To nie był przypadek”

Dziś rodzina nie ma wątpliwości – ktoś podpalił samochód. Najważniejszy ślad to nagranie z kamery jednego z sąsiadów. Materiał przeanalizowała córka.

– Na nagraniu widać błysk, a po chwili postaci, które uciekają. To są sekundy, widać cienie, ale wystarczające, żeby wiedzieć, że to nie był żaden samozapłon – mówi Łyszkowski.

 

Jest też drugi element, który wzbudził ich czujność pan Sławomira. Brama wjazdowa. 

– Jestem pewien, że wieczorem ją zamykałem, bo zawsze tak robię. Rano była uchylona. To znaczy, że ktoś tędy wszedł albo tędy uciekł – tłumaczy.


Reklama

 

Rodzina wraca też do wydarzeń z poprzednich dni. Pies przez dwie noce reagował inaczej niż zwykle.

– Ujadał bez przerwy. Teraz myślę, że ktoś mógł już wtedy kręcić się w pobliżu i sprawdzać teren – mówi.

 

Strach, który został

Po pożarze życie domowników zmieniło się z dnia na dzień.

– Ja się nie boję. Ja się boję panicznie, moja rodzina też – mówi wprost Sławomir Łyszkowski.

 

Najbardziej odczuła to jego żona. – Jest na zwolnieniu. Żyjemy w napięciu. Każdy dźwięk w nocy stawia człowieka na nogi – dodaje.

 

Dlatego zapadła szybka decyzja – montaż monitoringu.

– Muszę zadbać o rodzinę. To jest dla mnie najważniejsze. Nie wiem, czy to wszystko zatrzyma kogoś, kto zrobił coś takiego, ale nie możemy zostać bez żadnej ochrony – mówi.

 

„Chcieli to zamknąć”?

Sławomir Łyszkowski nie ukrywa rozczarowania pierwszą reakcją służb. 

– Pierwsze pytanie było, czy mam wrogów. A potem propozycja, żeby sprawę szybko zamknąć, jeśli nikogo nie podejrzewam – relacjonuje.

 

Jak mówi, dopiero po przedstawieniu nagrania sprawa zaczęła być traktowana poważniej. 

– Ale i wtedy bronili się przed działaniem, bo mówili, że na nagraniu nic nie widać. Bo policjanci oglądali fragment, na którym rzeczywiście nic nie było. Dopiero kiedy pokazaliśmy konkretny fragment, przyznali, że faktycznie coś tam jest – dodaje. - Wszystko trzeba było pokazać palcem.

 

Zwraca też uwagę na sposób zabezpieczania śladów.

Reklama

– Technik przyjechał następnego dnia, pobrał próbki i tyle. Nikt nie sprawdzał dokładnie miejsca, nie zabezpieczał wszystkiego, co mógł – mówi.

 

Rodzina nie wyklucza, że podpalenie może mieć związek z wcześniejszymi napięciami. Kilka lat temu – jak twierdzą – padły groźby wobec żony.

– Wtedy tego nie zgłosiliśmy. Może to był błąd – przyznaje Łyszkowski. - Policja o tym teraz wie.

 

Dziś te zdarzenia wracają jako możliwy kontekst. 

– Człowiek zaczyna łączyć fakty dopiero wtedy, kiedy coś takiego się wydarzy – dodaje. - Ale pewności nie mamy, wciąż pojawiają się w naszych głowach inne teorie. Ale fakty są takie, że ktoś wszedł na nasze podwórko, podpalił samochód i uciekł. Co będzie następnym razem? Dlatego nasza prośba do policjantów, aby naprawdę zajęli się tą sprawą, nim dojdzie do gorszych rzeczy - apeluje pan Sławomir.

 

Sławomir Łyszkowski postanowił działać także na własną rękę. Wyznaczył nagrodę za pomoc w ustaleniu sprawcy podpalenia.

– Liczę, że ktoś coś widział, coś słyszał. Może ktoś się odezwie – mówi. - Każda informacja może być cenna. A tą która doprowadzi nas do sprawcy, bądź sprawców nagrodzimy - zapowiada.

 

-Nie chodzi tylko o samochód. Spalenie auta to nie jest wybryk - mówi wyraźnie zaniepokojony pan Sławomir. - To jest sygnał. I ja chcę wiedzieć, kto za tym stoi – podkreśla.

 

Dziś na podwórku w Lipowej Górze Zachodniej stoi już tylko spalony wrak. Obok – dom, w którym rodzina próbuje wrócić do normalności. Ale noc sprzed kilku dni wciąż wraca. I nie daje spokoju.

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama