Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Najstarszy tata w kraju mieszka w Pasymiu


Andrzej Słupecki z Pasymia udowadnia, że wszystko jest możliwe. Zadziwił wszystkich i w wieku 81 lat został dumnym ojcem.


  • Data:

Męska płodność z wiekiem spada i im później decydujemy się na ojcostwo, tym gorzej. Tak twierdzą naukowcy. Jednak są wyjątki, które zadają kłam tym twierdzeniom. Ojcem można zostać nawet, gdy życzenia „Sto lat” stają się coraz bardziej realne. Doskonałym tego przykładem „z naszego podwórka” jest Andrzej Piotr Słupecki z Pasymia. Ma 81 lat. A kilka dni temu urodził mu się się syn Piotruś.

 

Andrzej Słupecki z Pasymia to człowiek, o którym mógłby powstać ciekawy film. Przeżył drugą wojnę światową. Chciał zostać aktorem. Gdy ta kariera nie potoczyła się tak, jak sobie wymarzył wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Tam pracował dla National Geographic. Gdy wrócił do kraju kupił... kościół. W końcu osiadł w Pasymiu. Ożenił się. I właśnie urodził mu się syn. Pan Andrzej ma 81 lat, jego żona Beata 36. Piotruś urodził się dokładnie 12 kwietnia.

 

Radość życia

Badania naukowe udowadniają, że mężczyznom po czterdziestce znacznie rzadziej udaje się zostać ojcami. Mimo wszystko natura lubi zaskakiwać i udowadniać, że wszelkie ludzkie badania nie są w stanie do końca jej zrozumieć. W tym przypadku udowadnia nam, że na ojcostwo nigdy nie jest za późno. I jeszcze w wieku, kiedy powinno wychowywać się swoje wnuki, a nawet prawnuki, można cieszyć się również z ojcostwa. - Ojcostwo w moim wieku to naprawdę cudna sprawa – mówi z uśmiechem pan Andrzej. - Jestem spełnionym mężczyzną. Niezwykłe życie przychodzi, inne odchodzi...

 

Wojenne losy

Andrzej Piotr Słupecki urodził się 29 czerwca 1936 roku w Warszawie. I być może jest właśnie najstarszym mężczyzną w Polsce, który został ojcem. Sam nie maiła zbyt łatwego dzieciństwa, bo przypadło ono na okres II wojny Światowej.

 

- To były bardzo trudne czasy – wspomina pan Piotr. - W wieku ośmiu lat, jako dzieciak, który ledwie nauczył się czytać, brałem udział w Powstaniu Warszawskim, byłem kurierem, roznosiłem listy, ulotki pomiędzy kamienicami. I te cywilne, i te wojskowe.

 

Gdy powstanie upadło pan Piotr trafił wraz z matką do Kielc. Podczas marszu wysiedlonej ludności ze stolicy rozdzielony został z ojcem, który trafił do Oświęcimia, a zmarł pod koniec wojny, podczas przenosin więźniów do obozu w głębi Niemiec. - Byłem jedynakiem, miałem bardzo dobry kontakt ze swoim ojcem. Wtedy na tej drodze, to było w Pruszkowie, widziałem go ostatni raz.

 

Aktorstwo stało się pasją


Reklama

Po wojnie mały Piotr ze swoją mamą wrócili do Warszawy. - Dalej było biednie – mówi Słupecki. - Matka pracowała przy odgruzowaniu Warszawy, ja chodziłem do szkoły, a po zajęciach zajmowałem się handelkiem. Kupowało się wszystko, co „rzucili” do sklepów, a potem sprzedawało z zyskiem. Doskonale pamiętam to zachwalanie produktów: „Oryginalne amerykańskie żyletki do golenia sprzedam”. Takie były czasy.

 

Po podstawówce pan Piotr poszedł do Liceum Bibliotecznego. Miał wówczas 16 lat. - Nie skończyłem go, bo zamarzyło mi się aktorstwo – śmieje się. - Miałem taki imprezowy charakter. Zostałem adeptem sztuki aktorskiej w teatrze w Zielonej Górze. Potem był teatr w Grudziądzu. W wieku 20 lat zdałem maturę eksternistycznie.

 

Plejada gwiazd

Aktorstwo tak spodobało się panu Piotrowi, że zaczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. - No właśnie zacząłem – śmieje się. - Studiowałem tam tylko trzy lata, bo bieda była okrutna i trzeba było jakoś zarabiać na życie. Zacząłem chałturzyć na różnego rodzaju imprezach. W tamtych czasach studenci nie mogli tego robić, więc zrezygnowałem ze studiów. Ciekawostką może być fakt, że na roku byłem z Igą Cembrzyńską, Stasiem Tymem, Tadeuszem Borowskim. W innych rocznikach, ale na tej samej uczelni byli wówczas też Marian Kociniak, czy Krzysztof Kowalewski.

 

Zdjęcia i podróże

Gdy Piotr Słupecki nie odniósł spektakularnego sukcesu jako aktor udało mu się wyjechać do USA. - Udało, bo to nie były czasy, jak dziś, że się po prostu jedzie – wspomina pan Piotr. - Trzeba było się nieźle nakombinować. Był to 1967 rok.

W Stanach Zjednoczonych pan Piotr zaczął współpracować z National Geographic. - Robiłem zdjęcia, za które naprawdę nieźle płacili, a przy okazji mogłem pozwolić sobie na podróżowanie – mówi. - Jedną z fajniejszych moich wypraw była ta, gdy kajakami dopłynęliśmy rzekami, morzami do Kanady. Łącznie pokonaliśmy dystans 3 tysięcy 700 kilometrów.

 

Powrót do Polski

W Stanach żyło się dobrze, ale los był na tyle przewrotny, że w 1978 rok pan Piotr wrócił do kraju. - Jeśli tego bym nie zrobił, to ówczesne państwo zabrałoby mi moje mieszkanie w Warszawie, a czułem do niego ogromny sentyment – wspomina nasz rozmówca.

Ale i w tym przypadku 44-letni już pan Piotr doskonale się odnalazł. - Żyłem, jak król – śmieje się. - Kupiłem sobie pomarańczową zastawę, podróżowałem po Polsce, choć wówczas wcale to takie łatwe nie było i szukałem partnerki do wspólnego życia. Dobra muzyka w aucie, wygląd i ksywka „mister wabik” zadziałały. Znalazłem żonę. Niestety, małżeństwo nie przetrwało zbyt długo.

Reklama

 

Pasymska przystań

Pan Piotr szukał wciąż swojego miejsca. - Odnowiłem kontakty ze środowiskiem aktorskim – opowiada. - Miałem odłożonych trochę dolarów. W 1983 roku pojawiła się okazja kupienia budynku dawnego kościoła ewangelickiego w Opaleńcu. Zaryzykowałem. Kupiłem. Chciałem tam stworzyć Dom Pracy Twórczej. Nie wyszło. Próbowałem uruchomić hotel – Zamek Opal. Ale same lasy bez jeziora, czy rzeki to za mało na taką działalność. Do tego ciągłe odwiedziny panów ze służby bezpieczeństwa. Sprawdzali, czy tu jakiejś sekty, wywrotowej działalności nie ma. Ten przepiękny obiekt w Opaleńcu stał się w końcu moim więzieniem, rozsypało mi się małżeństwo. Musiałem poszukać czegoś nowego, odetchnąć. W 1999 roku postanowiłem to sprzedać.

 

Piotruś radością życia

Wówczas pan Piotr przeniósł się całkowicie do Pasymia, z którym związany i tak był już od 1981 roku. - Miałem tam całoroczny domek i uciekałem, aby odetchnąć – mówi. - Żyłem naturą. Samotnie. Z czasem zaczęło brakować tej drugiej połowy. W 2009 roku przez internet poznałem swoją dzisiejszą żonę Beatę. Ja miałem już 73 lata, ona 28. Ale ta różnica nie przeszkadzała nam. Rosła między nami sympatia.

 

W 2013 roku wzięliśmy ślub w Warszawie. Z czasem zaczęliśmy myśleć o dziecku. Trzy lata później nasze marzenie się spełniło. 12 kwietnia tego roku urodził się nasz synek Piotruś. Ja mam 81 lat, żona 36. Czuję się spełniony. Wiem, że w tym wieku powinienem bawić wnuki, może nawet prawnuki, ale uwierzcie mi nie ma nic piękniejszego niż ojcostwo. Nawet takie późne.

 

 

Ciekawostki

 

 

Za najstarszego ojca świata uznawany jest 96-letni Ramdżit Raghav z niewielkiego stanu Harijana w północnych Indiach. Spłodził syna, gdy miał 96 lat.

Wśród znanych osobistości na świecie najstarszym ojcem jest aktor Anthony Quinn, który został ojcem w wieku 81 lat.

Jeszcze starszy był Julio Iglesias Senior, ojciec muzyka Julio i dziadek Enrigue. Z pierwszego małżeństwa miał już dwójkę dzieci, a po śmierci żony ożenił się powtórnie i w wieku 89 lat znów został ojcem.

 

 

 



Komentarze do artykułu

Janusz

Czyli spokojnie można pukać 20stki po 50tce. Wstydu nie będzie.

Barbara Nurzyńska

Ja spacerowałam z kijkami, pan Andrzej wolno biegł. Zatrzymaliśmy się i chwilę rozmawialiśmy. Pan Andrzej pełen energii, uśmiechu i radości życia. Tylko pozazdrościć!! Gratulacje!!

Jan--eM.

Widzę że kretyni nie próżnują , komu przeszkadza wiek i ojcostwo w starszym wieku . Żaden pajac nie pomoże w wychowywaniu Piotrusia więc swe wypociny niech zachowa dla swej \" normalnej \" rodziny .

Zaginiona w akcji

Córka Pana Piotra Natalia urodziła się dokładnie 1 stycznia 1988 r. Tak to jest jak całe życie gra się rolę, ale nie samego siebie....

Zbyszek z Sobiecina

Kopalnie zlikwidowali

Zbyszek z Sobiecina

stary dziad ktoremu juz blisko do zejscia z tego swiata powinien sie zajmowac prawnukami bo w tym wieku to ma prawnokow niedozyje nawet do doroslego wieku swojego syna piotrusia to jest chore!

Adam

Młodość to stan umysłu nie ciała...

moje

A w tym wypadku to jeszcze specjaliści od kryminalistyki!

Robert A.

Takie przypadki powinien badać psychiatra !!!

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama