Ewa i Robert Wasilewscy – artystyczne dusze i trudno znaleźć dziedzinę, o którą się dotychczas mocniej czy słabiej nie otarli. Ich „dzieckiem” jest przede wszystkim zespół folkowy „Transkapela”, który lada dzień świętować będzie 10-lecie swojego istnienia.
Ich świadomy kontakt ze sztuką rozpoczął się gdzieś w latach młodzień...
Ewa i Robert Wasilewscy – artystyczne dusze i trudno znaleźć dziedzinę, o którą się dotychczas mocniej czy słabiej nie otarli. Ich „dzieckiem” jest przede wszystkim zespół folkowy „Transkapela”, który lada dzień świętować będzie 10-lecie swojego istnienia.
Ich świadomy kontakt ze sztuką rozpoczął się gdzieś w latach młodzieńczych. - Ja zacząłem przy końcu podstawówki, kiedy uczestniczyłem w fantastycznych zajęciach z fotografii, ale z zastosowaniem starych technik malarskich. Prowadzący zaszczepił mi miłość do starych aparatów i sprawił, że jako dorosły człowiek jakiś czas byłem fotoreporterem – wspomina Robert. - Ale robiłem też i inne rzeczy: grałem jakąś muzykę, pisałem teksty, byłem tez aktorem w szkolnym teatrze.Robert Wasilewski w dorosłe życie wchodził w stolicy, gdzie szkoły i otoczenie zapewne dawały więcej możliwości artystycznego rozwoju. Ewa jest rodowitą szczytnianką, a jej edukacja artystyczna rozpoczęła się w „Grammie” - zespole założonym i prowadzonym przez nieżyjącego już Eugeniusza Ozgę. - To były lata nauki w szkole średniej – mówi Ewa. - Ale chyba więcej czasu spędzałam w MDK-u niż w szkole. Została we mnie zaszczepioną miłość do teatru i muzyki tak dalece, że wtedy zaczęłam też jeździć na zajęcia teatralne do
Olsztyna, a później przyszły trzy lata ścisłej współpracy z teatrem Węgajty. Zainteresowania zawiodły Ewę i Roberta w Beskidy, gdzie latem 1989 roku odbywał się Festiwal Łemkowski. On był młodym fotoreporterem i robił zdjęcia, ona muzykowała z ówczesną kapelą z teatru. Wieczorne spotkania, śpiewy i granie, a może to jedna z iskier z ogniska
przeskoczyła między tym dwojgiem... gdy poznała ich ze sobą Julia Doszna, łemkowska śpiewaczka, dziś artystyczna ikona tej kultury. Po roku wzięli ślub i za niedługo obchodzić już będą srebrne wesele.
Transkapela jest sporo młodsza. Liczy sobie 10 lat, ale w międzyczasie pojawiało się sporo innych działań, zarówno artystycznych, jak i zarobkowych. Jakiś czas, na początku lat 90. Wasilewscy prowadzili nawet galerię sztuki w Szczytnie. - Początkowo chcieliśmy, by było to miejsce wystaw i koncertów, ale rynek miał swoje prawa i w rezultacie był to także sklep z artystycznym towarem użytkowym – wspominają. - Ostatecznie jednak zajęliśmy się koncertowaniem, a ostatnio także krzewieniem zainteresowań artystycznych poprzez projekty, realizowane przez stowarzyszenie „Anima”, które założyliśmy.
Narodziny Transkapeli
To głównie efekt zainteresowania muzyką etniczną. - Większość ludzi utożsamia folk z folklorem, a to nie jest to samo. Folklor na scenie, to „Mazowsze” czy „Śląsk”, a utwory ludowe śpiewane przez te zespoły to aranżacje ze sporą liczbą zmian. Z żywym, autentycznym folklorem tak naprawdę niewiele miało to wspólnego. Naszą pasją była i jest muzyka źródłowa, uczyliśmy się jej od wiekowych już ludzi, którzy zachowali tradycje kolbergowskie, pamiętają, co się śpiewało podczas wiązania snopów w polu czy usypiania dziecka – mówią. Jak wyjaśniają Wasilewscy – folk to jest ten autentyzm, to muzyka, jak ją nazywamy, służebna, towarzyszyła najważniejszym wydarzeniom w
życiu ludzi i codziennym czynnościom. Folk czy muzyka etniczna – to melodyczne przełożenie życia człowieka. I taka właśnie muzyka nas pasjonuje. Coraz mniej, niestety, jest w środowiskach tego ludowego autentyzmu. Są jednak nacje, które swoje tradycje kultywują w sposób szczególny. W Polsce – to na przykład Łemkowie czy Kurpie. Swoją hermetyczną muzykę mają Kaszubi i górale, a im dalej na południowy wschód Europy i Azji, tym jest jej więcej. Muzyczną tradycję zachowują też narody, dla których jest ona wciąż wyznacznikiem
zachowania tożsamości, jak np. Romowie czy Żydzi. Transkapela zrodziła się głównie z fascynacji kulturami karpackimi, przede wszystkim obszaru Transylwanii i Bukowiny Rumuńskiej. - Karpaty zajmują spory obszar i mają szczególną cechę – są wielokulturowe. W ich obrębie żyje sporo odrębnych nielicznych grup etnicznych i każda z nich ma swoją specyfikę. Owszem, wiele jest podobieństw w ich muzyce, ale każda grupa posiada też swoje wyjątkowe brzmienia. Oboje przyznają, że nie unikają współczesnej interpretacji współczesność, ale w swój repertuar włączają utwory w najbardziej pierwotnej postaci i takie, które od instrumentalistów wymagają wirtuozerii godnej Paganiniego i to nie tylko na „zwykłych” skrzypcach, ale na instrumentach bardzo różnych od tych, które na co dzień spotyka się na scenach.
- To muzyka, która w sposób szczególny oddziałuje na zmysły. Jej się nie da po prostu słuchać z radia przy jakichś domowych czynnościach. Trzeba się wsłuchać. Ona wywołuje trans, wprowadza w szczególny nastrój. To po trosze od tego i po trosze od Transylwanii wzięła się nazwa naszej kapeli – wyjaśniają – Folk karpacki jest ognisty, to muzyka mająca w sobie ogromny ładunek energii. Nasze rodzime oberki czy mazurki są inne. Pewien mocno wiekowy Cygan, fantastyczny muzyk, kiedy pojechaliśmy do niego uczyć się, spytał: po co? Nie macie swojej muzyki? Odkrzyknęliśmy, że mamy i z nadszarpniętą dumą narodową odegraliśmy i odśpiewaliśmy coś z naszych utworów ludowych. Cygan po kilku minutach zaczął przysypiać, a gdy skończyliśmy stwierdził: No tak... To jednak nie macie. Dla ich ognistych
tonów nasze nostalgiczne pieśni chyba w ogóle nie brzmią jak muzyka.
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41