Miał być dramat, skończyło się mandatem. Bezpodstawne wezwanie służb
Zgłoszenie o zagrożeniu życia zawsze stawia służby na nogi. Tym razem policjanci i ratownicy medyczni ruszyli na pomoc kobiecie w Olszynach, która miała przebywać w skrajnie trudnych warunkach. Na miejscu szybko okazało się, że alarm był bezpodstawny.
W sobotni wieczór, 31 stycznia, po godzinie 21:00 dyżurny Policji w Szczytnie odebrał zgłoszenie dotyczące 63-letniej kobiety. Z przekazanych informacji wynikało, że jest ona silnie wyziębiona i przebywa w tragicznych warunkach; w nieogrzewanym domu i nie ma opału. Na wskazany adres natychmiast skierowano policjantów.
- Funkcjonariusze zastali 34-letniego mieszkańca gminy Szczytno oraz jego matkę. W trakcie rozmowy z kobietą mundurowi ustalili, że nie potrzebuje ona pomocy, czuje się dobrze i nie znajduje się w sytuacji wymagającej interwencji służb - mówi st. sierżant. Agata Stefaniak, oficer prasowa
W trakcie interwencji wyszło na jaw, że zgłaszający mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Jak sam przyznał, na numer alarmowy zadzwonił nie z powodu stanu zdrowia swojej matki, lecz dlatego, że bolała go noga. Na miejsce wezwano również Zespół Ratownictwa Medycznego. Po przebadaniu zarówno 34-latka, jak i jego matki, ratownicy potwierdzili, że ich stan zdrowia nie zagraża życiu ani zdrowiu. Cała interwencja zakończyła się mandatem karnym. Policjanci ukarali mężczyznę kwotą 500 zł za bezpodstawne wezwanie służb.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

