Melioranci robią ich w konia
Rolnicy z Rozóg twierdzą, że tamtejsza spółka wodna olewa ich i nie dba o ich interesy. Mają sporo racji – po środku rowów melioracyjnych rośnie trawa, a woda zamiast płynąć korytem – rozlewa się po polach. Mimo że straty idą tysiące władze spółki są spokojne i zwalają wszystko na deszcz. – Sprzęt się topił, trzeba było odpuścić – mówi...
Rolnicy z Rozóg twierdzą, że tamtejsza spółka wodna olewa ich i nie dba o ich interesy. Mają sporo racji – po środku rowów melioracyjnych rośnie trawa, a woda zamiast płynąć korytem – rozlewa się po polach. Mimo że straty idą tysiące władze spółki są spokojne i zwalają wszystko na deszcz. – Sprzęt się topił, trzeba było odpuścić – mówi Wiesław Orzoł, kierownik Związku Spółek Wodnych w Szczytnie.
Aż trzech radnych podczas ostatniej sesji prosiło wójta o pomoc w sprawie kłopotów z Gminną Spółką Wodną działającą w Rozogach. – Rowy są niedrożne, łąki zalane. Jednym słowem tragedia – mówił Czesław Lis, jeden z radnych.
Samorządowcy uskarżali się też na to, że władze spółki nie chcą skorzystać z ich zaproszeń na sesje. – My jako gmina na spółkę wpływu nie mamy – bronił się wójt Józef Zapert.
Paweł Salamucha
fot. Paweł Salamucha
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

