Wtorek, 28 Kwiecień
Imieniny: Sergiusza, Teofila, Zyty -

Reklama


Reklama

Hurtowe i bezprawne „sprzedawanie” mandatów?


Co tak rozzłościło pana Tomasza, że zaczął sprawdzać wiedzę o przepisach drogowych szczycieńskich funkcjonariuszy? Mandat, który otrzymał w niedzielne przedpołudnie przy szczycieńskim cmentarzu. - Moim zdaniem nie można rozdawać mandatów hurtowo i to na podstawie postawionych bezprawnie znaków drogowych, z n...


  • Data:

Co tak rozzłościło pana Tomasza, że zaczął sprawdzać wiedzę o przepisach drogowych szczycieńskich funkcjonariuszy? Mandat, który otrzymał w niedzielne przedpołudnie przy szczycieńskim cmentarzu. - Moim zdaniem nie można rozdawać mandatów hurtowo i to na podstawie postawionych bezprawnie znaków drogowych, z naruszeniem niemal wszystkich zasad – mówi pan Tomasz.

 

Zasłonięty znak

Tomczak przyjechał na grób dziadków. Zaparkował samochód przy ulicy Mrongowiusza. Gdy wrócił do auta niemal natychmiast pojawili się policjanci. - Z pytaniem, czy nie widziałem znaku zakazu zatrzymywania się – wspomina pan Tomasz. - Nie widziałem. Policjanci wręczyli mi mandat stuzłotowy i poinformowali, że na konto wpadnie też 1 punkt karny. Zdenerwowałem się, bo naprawdę nie widziałem tego znaku. Z reguły dość uważnie obserwuję znaki. Cofnąłem się autem. Raz jeszcze przejechałem tą ulicą. I rzeczywiście znak stał, ale był niemal całkowicie zasłonięty przez inny, dużo większy. Był niewidoczny.

 


Reklama

„Nie mam pojęcia”

Zdaniem pana Tomasza znaki stały zbyt blisko siebie. - Sprawdziłem to w rozporządzeniu ministra infrastruktury – mówi kierowca. - Powinny stać od siebie w odległości minimum 10 metrów, a tam były może 4 metry. Na dodatek znak przy znaku i drzewie. W takim ruchu, jaki był 1 listopada właściwie nie do zauważenia, bo każdy patrzył, aby nie potrącić pieszego, czy nie wjechać w inne auto. Policjanci, którzy stoją na straży prawa, chyba nie powinni wystawiać mandatów na podstawie źle postawionych znaków drogowych, tak? Pojechałem nawet na komendę i zapytałem dyżurnego, czy wie w jakiej odległości od siebie mogą być stawiane znaki drogowe. A on mi odpowiedział, że nie ma pojęcia i nie musi wszystkiego wiedzieć. No, ale chyba ma jakiś kodeks, gdzie mógł to sprawdzić. Żałosne.

 

„Nielegalny” znak?

Czy znaki były nielegalnie postawione? Zarówno policjanci, jak i urzędnicy miejscy nie chcą wypowiadać się na ten temat jednoznacznie. Pierwsi twierdzą, że postawili je po uzyskaniu opinii policji, drudzy, że i owszem opiniowali, ale stawiali je urzędnicy. - W mojej ocenie za postawienie tego znaku w tak feralnym miejscu odpowiada projektant, którzy opracowywał całą dokumentację zmiany organizacji ruchu – mówi Marcin Masłowski, kierownik oddziału GDDKiA w Szczytnie. - I rzeczywiście pan Tomczak ma rację, że znak na ulicy Mrongowiusza, drodze o statusie wojewódzkim, powinien stać od innego znaku w odległości minimum 10 metrów.

Reklama

 

Sprawdzą i poprawią

- Sprawdzimy to – mówi Wiesław Kulas, inspektor w Urzędzie Miejskim. - Jeśli był tam jakiś błąd to go w przyszłym roku skorygujemy.

- Owszem, opiniowaliśmy zmianę organizacyjną – mówi Aneta Choroszewska-Bobińska ze szczycieńskiej policji. - Ale my nie stawialiśmy tych znaków. Inna rzecz, że funkcjonariusze nie mieli wyjścia i musieli respektować te znaki. Jeśli ten pan nie zgadza się z mandatem to ma siedem dni na skierowanie odwołania do sądu.



Komentarze do artykułu

Napisz

To też może Cię zainteresować

Reklama


Komentarze

Reklama