Gmina Rozogi rozpoczęła postępowanie w sprawie wydania decyzji środowiskowej dla biogazowni w Klonie. Czy inwestycja dojdzie do skutku? Nie wiadomo. W poniedziałek, 5 czerwca, przedstawiciele inwestora spotkali się z mieszkańcami miejscowości i gminy.
Planowana inwestycja zapowiada się imponująco. Rocznie ma powstawać w niej 2,5 mln metrów sześciennych biometanu oraz ciepło i energia elektryczna o mocy 1MW. Firma ID Energy Group realizację inwestycji uzależnia od współpracy z lokalnymi rolnikami. - Nasz biznesplan zakłada, że komponenty do produkcji będą przez nas pozyskiwane w odległości do 30 km od biogazowni – mówili na spotkaniu przedstawiciele firmy.
Hasło biogazownia budzi wiele emocji. Szczególnie u osób, które mieszkają w miejscach, gdzie takie inwestycje mają powstawać. Podobnie było w Klonie.
Inwestorskie pozytywy
Na zorganizowanym przez gminę spotkaniu było ponad 50 mieszkańców, którzy nie szczędzili przedstawicielom firmy pytań.
ID Energy Group zapewniała, że powstanie biogazowni to szansa na rozwój zarówno dla Klonu, jak i gminy.
- Wraz z inwestycją pojawia się możliwość zagospodarowania niewykorzystanych areałów, do gminy wpłyną podatki, jeżeli zdecydujecie się na wykorzystywanie pofermentu, który jest produktem ubocznym w produkcji energii i lepszym od gnojowicy nawozem, ograniczycie wykorzystywanie nawozów sztucznych – zapewniała Katarzyna Budziłek, przedstawicielka inwestora. - Dodatkowo dla nas kluczowa jest współpraca z mieszkańcami, włączamy się w życie lokalnej społeczności, staramy się wspierać jej działania.
Z opisu inwestycji wynika, że do produkcji biogazu firma potrzebować będzie rocznie blisko 38 tys. ton odpadów z ziemniaków, obornika świńskiego, bydlęcego i kurzego, kiszonki z traw i kukurydzy oraz gnojowicy bydlęcej i świńskiej.
Negatywy ze strony mieszkańców
- Ziemia jest tu słabej klasy, my nawozimy, żeby uzyskać plon kukurydzy, aby później mieć czym karmić bydło. Raczej nie będziemy w stanie dostarczyć wam takiej ilości produktu, bo jest on potrzebny nam, aby funkcjonować – mówił podczas spotkania Arkadiusz Nagórski.
- Obawiamy się wzmożonego ruchu aut ciężarowych. Nasza wieś jest zabytkowa, drewniane domy wymagają ciągłej modernizacji i napraw. Zwiększenie ilości tych aut nie będzie z korzyścią dla nas – komentowała radna Dorota Kulas, która zainicjowała poniedziałkowe spotkanie.
Przedstawiciele firmy zapewniali, że budując system współpracy pomiędzy nimi a rolnikami jest możliwość zmniejszenia uciążliwości.
- Nasze inwestycje mają przynosić zysk inwestorowi, ale też służyć lokalnej społeczności. Drogi i komunikacja są dla nas bardzo ważne, dlatego też będziemy o nie dbać – mówiła mieszkańcom Budziłek.
- Nasza wieś przestaje być już wsią spokojną, a staje się przemysłową. Z każdej strony zaczynają nas otaczać przedsiębiorstwa – dodawał pan Piotr z Klonu. - Czy myśleliście o innej lokalizacji?
- Wybraliśmy gminę bo widzimy w niej potencjał. Jesteśmy jednak otwarci na to aby rozmawiać o innych działkach, jeżeli macie propozycje, oczywiście je rozważymy – zapewniali przedstawiciele firmy.
Bezpieczeństwo i ekologia
Biogazownia ma być zlokalizowana ok. 600 metrów od zabudowań w linii prostej, na działce położonej na terenie zadrzewionym.
- Staramy się wybierać tak nasze lokalizacje, aby nie przeszkadzały mieszkańcom – dodała Katarzyna Budziłek. - Wykorzystujemy technologie nowoczesne, tak aby nie było uciążliwych zapachów. Musicie państwo rozważyć też, co będzie, jeżeli za kilka lat zostanie wprowadzony zakaz wylewania gnojowicy na pola, bo wszystko wskazuje na to, że przepisy mogą iść w tym kierunku.
Nie zabrakło także pytań o bezpieczeństwo. Zarówno te związane z bieżącą działalnością biogazowni, jak również z produktami ubocznymi powstającymi podczas produkcji. - Co z odciekami powstającymi podczas produkcji? W jaki sposób będziecie je zagospodarowywać?
Obawiamy się, że będziecie je wylewać do rowów, bo niektóre biogazownie tak robią, przez to zarastają cieki wodne, a my na nadmiar wody tu nie narzekamy, wręcz przeciwnie – pytał Tadeusz Krzemiński.
- Skąd mamy mieć pewność, że oddając wam obornik lub gnojowicę, poferment, który otrzymamy w zamian, będzie dobrej jakości – wątpliwości zgłaszał Arkadiusz Nagórski.
- Możemy państwa zapewnić, że odcieków nie będziemy wylewać, tylko je zagospodarowywać, natomiast poferment jest badany przez niezależne od naszej firmy laboratorium. Dzięki temu mamy informację o jego pełnym składzie i jakości – wyjaśniała Katarzyna Budziłek.
Ciąg dalszy nastąpi
W tej chwili inwestor jest na początkowym etapie uzyskania pozwolenia na budowę. Spotkanie miało więc charakter informacyjny, trudno więc ocenić, jakie będzie ostateczne stanowisko mieszkańców Klonu. - W tej chwili czekamy na raport oddziaływania na środowisko. Gdy go otrzymamy zostanie zorganizowane kolejne spotkanie – wyjaśniał Krzysztof Bromberek z urzędu gminy.
Co w sytuacji, gdy firma uzyska wymagane dokumenty, a mieszkańcy nie będą chcieli tej inwestycji?
- Jako samorząd jesteśmy zobowiązani do przestrzegania przepisów prawa, jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagania to decyzję o warunkach zabudowy gmina musi wydać – wyjaśniał wójt Zbigniew Kudrzycki.
Na spotkaniu z ust przedstawicieli ID Energy Group padło jasne stwierdzenie: jeżeli mieszkańcy będą protestować, to ich plan stanie pod znakiem zapytania.
- Bez lokalnej społeczności i wbrew jej woli nasza inwestycja może stracić sens – zakończyła Katarzyna Budziłek.
A niektórzy netto \"kosztują\" ok. 2400 miesięcznie...
Tutejsza
2025-04-04 10:37:01
Wicie drodzy czytelnicy, czemu Niemcy demontują swoje wiatraki?...z trzech powodów, pierwszy: nie osiągnięto zakładanych wpływów, tylko ogromne straty, bo okazało się, że wiatraki nie dosyć, że są niewydajne, są też bardzo awaryjne, a ich naprawa, czy konserwacja jest niezwykle kosztowna... drugi powód: tępy Polak odkupi od Niemców wszystko, wystarczy ładnie opakować, a trzeci, to ogromna wręcz szkodliwość dla środowiska i dla ludzi, którzy mieszkają w ich pobliżu, nie wspominając o tysiącach martwych ptaków. Taki wiatrak gdy się zapali, musi spłonąć do końca, bo nie sposób jest go zgasić.
nikoś
2025-04-04 10:15:31
Widok tego co leży w rowach na drodze powiatowej między miejscowościami Nowy Dwór - Witowo odwraca aż wzrok od wstydu, jak tak można.
Ludzka głupota.
2025-04-03 21:13:59
No proszę można po cichu i za milion trzysta beż stawania w świetle lamp i marzeniu o tłumach turystów (może nawet inzynierow). Można? Można brać przykład na pewno. I jakoś o tym problemie nigdy nie było słychać w lokalnej prasie...
Kamil
2025-04-03 15:46:26
Bez wątpienia jest to absolutna konieczność!
Michał
2025-04-03 12:20:23
Gratulacje, wspaniały lekarz
Gabi
2025-04-03 11:27:25
Może Jurek pomoże
2025-04-03 11:22:41
Mnie również nie podoba się nowe logo,w żaden sposób nie przemawia inie kojarzy się z promocją dni i nocy Szczytna.Szkida,że zmieniono lepsze na gorsze,ale zmiana jest !!!
Plik
2025-04-03 10:57:01
Droga kulko a na pewno inaczej się nazywasz masz bardzo złe info . Mamusia nie pojechała na wójtowej miejsce tylko jest członkiem zespołu. Ogarnij się i zasięgnij wiedzy wtedy pisz.
Olga
2025-04-03 09:12:18
Mam nadzieję, że Pan Ambroziak ma świadomość wypowiedzianych przez siebie słów w temacie inwigilacji ludzi za pomocą rzekomego programu. Mam nadzieje, ze zdaje sobie sprawie, ze tego typu działania noszą znamiona przestępstwa, pomijąc oczywiście fakt, iż żadna sieć komórkowa nie udostępnia takich danych od tak, a zwłasza wójtowi podrzędnej gminy.
SzalonyPrawnik
2025-04-02 22:41:06