Wtorek, 21 Maj
Imieniny: Jana, Moniki, Wiktora -

Reklama


Reklama

Alicja Rosłoń z Piasutna świętowała setne urodziny! To najstarsza mieszkanka gminy Świętajno


Alicja Rosłoń z Piasutna w niedzielę, 26 lutego dołączyła do grona stulatków. Kilka dni później, bo w piątek, 3 marca urodziny szanownej jubilatce, w budynku urzędu gminy, zorganizowali samorządowcy z naszego powiatu – wójt gminy Świętajno Alicja Kołakowska, starosta szczycieński Jarosław Matłach oraz Henryk Żuchowski, radny sejmiku wojewódzkiego i jednocześnie dyrektor Kasy Rolniczego Ubezpieczania w Olsztynie. Były życzenia i prezenty.


  • Data:

Pani Alicja jest w tej chwili najstarszą mieszkanką gminy Świętajno. Zacny wiek nie przeszkadza jej jednak w hołdowaniu swoim dwu największym pasjom: opiekowaniu się kwiatami i... zbieraniu grzybów.

 

- Gdy tylko las po zimie zaczyna ożywać, ożywia się też babcia – mówi nam jedna z wnuczek staruszki.

 

Jaki jest sposób na długowieczność pani Alicji?

 

- Praca i życzliwość do innych ludzi – zdradza z uśmiechem.

 

O pani Alicji pisaliśmy już dwa lata temu z okazji jej 98 urodzin:

 

Pani Alicja przyszła na świat w miejscowości o nazwie Zdziwój Stary, w okolicach Chorzel. Było ich w domu aż dziewięcioro: pięciu chłopaków i 4 dziewczyny. Podczas okupacji zostali wywiezieni na roboty do niemieckich gospodarstw rolnych. Pani Alicja pracowała w okolicach Królewca, a gdy już mogła, wzorem większości tzw. robotników przymusowych wróciła do domu.

 

Podobnie jak jej rodzeństwo, którego niektórzy przedstawiciele już szukali swojego nowego miejsca na ziemi. Jeden z braci pani Alicji osiedlił się w Kolonii i tu odwiedzała go siostra. Rodzinne wizyty zaowocowały... rodziną, bo tu właśnie pani Alicja poznała swojego przyszłego męża.


Reklama

 

- Ślub był w Pasymiu, później parę lat spędzonych w Świętajnie, a w 1959 roku rodzina osiedliła się w Piasutnie – płyną wspomnienia.

 

Mąż pani Alicji pracował w tartaku, ona zaś zajmowała się „obsługą” niewielkiego gospodarstwa („Ot, jedna krowa, jakaś świnka, trochę kur, kaczek, jak to na wsi...”), domem i dziećmi, które zaczęły przychodzić na świat.

 

W sumie czworo: dwie córki i dwóch synów, ale przez minione lata rodzina mocno się... rozgałęziła. Pani Alicja ma już więc siedmioro wnucząt, mocno już dorosłych, dziesięcioro prawnucząt, z których najmłodszy w tym roku też już będzie dorosły, a także pięcioro praprawnuków.

 

- Najmłodsze będą miały w tym roku po dwa latka, chociaż urodziły się w różnych miesiącach – wylicza nasza rozmówczyni.

 

Dziś Alicja Rosłoń, wciąż pełna werwy, sił witalnych tak fizycznych, jak i umysłowych mieszka z synem i synową, a niemal za ścianą ma jedną z wnuczek, która wraz z mężem zajmuje drugą część bliźniaczego domu. Nie interesuje się za bardzo światem zewnętrznym, czasem zerka w telewizor, gdy emitowane są bieżące wiadomości, ale szybko ja to nuży (Dokładniej, to wkurza – zdradzają domownicy), więc zmienia kanał.

Reklama

 

Najchętniej śledzi zmagania uczestników różnych teleturniejów („Familiada” czy „Milionerzy”), nie stroni od seriali, chociaż nie jest absolutną fanką żadnego. Jest więc chodzącym, często uśmiechniętym i pogodnym przykładem na to, że można – i to całkiem dobrze – żyć bez tasiemcowych oper mydlanych. Chętnie spotyka się z młodszą siostrą, jedyną żyjącą z licznego rodzeństwa, która mieszka w gminie Biskupiec.

 

Urodziny najstarszej mieszkanki gminy Świętajno przywołują na myśl kwestię prezentów. I okazuje się, że Babcia Alicja ma swoje upodobania. Zima, więc do lasu na grzyby urodzinowo wyruszyć nie może, ale wystarczy jej... bukiet kwiatów. A im więcej takich bukietów, z różnokolorowym, pachnącym kwieciem, tym jest szczęśliwsza.

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama