Ze smutkiem przeczytałem w Internecie informację, że w pierwszym miesiącu lata, czyli w czerwcu, utonęło w Polsce już ponad 60 osób. Dla mnie to nie tylko sucha statystyczna liczba. To ponad 60 osobistych tragedii w życiu rodzin, bliskich i przyjaciół tych, którzy z tegorocznych wakacji nie wrócą żywi. A ponieważ żyjemy na pięknym pojezierzu, wody u nas dostatek, a latem zjeżdżają na nasze piękne Mazury tysiące, a nawet setki tysięcy ludzi, więc siłą rzeczy myślę znowu o bezpieczeństwie, rozwadze i zdrowym rozsądku, które są wręcz konieczne w sytuacji, gdy chcemy skorzystać z wody i odpoczywać bezpiecznie.
Piszę o tym dzisiaj dlatego, że mamy wakacje, sezon urlopowy oraz czas, gdy korzystamy z naszych akwenów, kąpiąc się w jeziorach, rzekach czy morzu. Z pewnością nikt, kto wchodzi do wody, nie zakłada, że może utonąć, jednakże każdego roku przeraża nas statystyka utonięć, których przyczyną jest często brawura, brak wyobraźni, zwyczajna lekkomyślność lub – niestety – również alkohol albo brak dostatecznej opieki nad dziećmi ze strony ludzi dorosłych, w tym ich własnych rodziców. Dlatego nie lekceważmy wody – żywiołu, który wciąż pochłania zbyt wiele ofiar, a każde utonięcie to przecież życiowa katastrofa!
W codziennym życiu czasami mamy do czynienia także z innymi katastrofami, które co prawda nie mają związku z wodą, ale dotyczą tego samego, tylko w sferze emocjonalnej lub duchowej. Zresztą w języku polskim mamy takie określenia, które obrazowo ilustrują różne życiowe dramaty. Czasem do kogoś, kto brnie w ślepy zaułek bądź konsekwentnie dokonuje złych wyborów i upada moralnie, mówimy tak: „Pogrążasz się” lub „idziesz na dno, toniesz!”. W ten sposób próbujemy ostrzec kogoś, kto tragicznie przegrywa, upada i nie dostrzega tragizmu swojej sytuacji. A kiedy ktoś taki permanentnie nie chce nas słuchać, wtedy bezradni patrzymy na jego upadek i w końcu musimy stwierdzić bolesną prawdę, że ten ktoś znalazł się na samym dnie.
Bywa jednak i tak, że ktoś przeżywa jakieś traumatyczne doświadczenie życiowe, które stało się wbrew jego woli i nie z powodu jego błędnych decyzji lub braku rozwagi i mądrości. Dzieje się tak, gdy na przykład nagle spada na człowieka jak grom z jasnego nieba porażająca diagnoza: jesteś chory na nieuleczalną chorobę albo nadchodzi wiadomość o tragicznej śmierci dziecka, współmałżonka czy przyjaciela. Wiele jest takich życiowych ciosów, które spadają na ludzi i obciążają ich emocjonalnie ponad miarę, powodując depresję, załamanie nerwowe czy wręcz prowadzą do myśli samobójczych.
W Piśmie Świętym mamy kilka przykładów ludzi, którzy doświadczali niebezpieczeństwa na morzu czy jeziorze i niemal nie skończyło się to tragedią, czyli śmiercią przez utonięcie. Tak było z prorokiem Jonaszem (zob. Księga Jonasza), który uciekał od Boga, bo nie chciał spełnić Jego rozkazu i pójść do Niniwy. Sam zaproponował zresztą, żeby pogańscy żeglarze wyrzucili go za burtę w czasie potężnego sztormu zesłanego przez Stwórcę, a wtedy morze uspokoi się – zapewniał. W końcu musieli tak zrobić, ale Jonasz nie utonął, ponieważ Bóg okazał mu swoją litość i łaskę jako niezasłużoną dobroć i ocalił go od niechybnej śmierci.
Pamiętamy z pewnością ewangeliczną historię o apostole Piotrze (Ew. Mateusza 14,22-33), który na widok Jezusa chodzącego po wodzie zaproponował z odwagą: „Panie, pozwól mi przyjść do Ciebie po wodzie”. I Pan Jezus powiedział: „Przyjdź.” Tej brawurowej odwagi nie starczyło jednak na długo i kiedy Piotr spojrzał na rozszalałe fale Jeziora Galilejskiego, przestraszył się i natychmiast zaczął tonąć. Zawołał do Jezusa: „Panie, ratuj mnie” (w. 30). Pan Jezus chwycił go za rękę i nie pozwolił, by Jego uczeń utonął na Jego oczach.
Jeszcze jeden przykład z nowotestamentowej księgi Dziejów Apostolskich (rozdział 27), gdzie czytamy opowiadanie o podróży Apostoła Pawła do Rzymu na pokładzie wielkiego statku, bo podróżowało z nim aż 276 osób (zob. Dz 27,37). Po 14 dniach potężnego sztormu statek rozbił się na skałach u wybrzeży Malty, ale ani Paweł, ani nikt inny nie utonął, bo tak przysiągł Pawłowi sam Pan Bóg (w. 24), który ich wszystkich ocalił od śmierci.
Wspomnieć wypada również o całej armii egipskiej, która ścigała Izraelitów wychodzących z Egiptu (Księga Wyjścia rozdział 14). Sami Izraelici przeszli przez Morze Czerwone, które w cudowny sposób rozstąpiło się i mogli oni przejść bezpiecznie na drugi brzeg. Kiedy jednak Egipcjanie, którzy ich ciemiężyli przez 400 lat, ruszyli za nimi w pościg, wody morskie wróciły na swoje miejsce i cała armia egipska utonęła (w. 27-28).
Dlaczego wspominam te biblijne historie? Otóż uczą nas one tego, że kiedy prawdziwie wierzymy i ufamy swojemu Stwórcy, to jest On w stanie uratować nas od każdego utonięcia – tego dosłownego, jak i tego w sensie przenośnym. Kiedy więc jakieś życiowe sztormy i groźne fale zagrożą nam, to z silną wiarą zawołajmy do Tego, który może nas ocalić, a On nie pozostanie obojętny na nasze wołanie o pomoc. Pamiętajmy jednak, że jeśli na co dzień lekceważymy Go i nie wierzymy w Jego wszechmoc, miłość do każdego z nas oraz Jego sprawiedliwość, to nawet kiedy zawołamy do Niego w zagrożeniu w myśl zasady „jak trwoga, to do Boga” – Pan Bóg sprawiedliwy może zatkać swoje uszy i wtedy nie ominie nas życiowa katastrofa! Traktujmy więc Pana Boga poważnie, miejmy z Nim bardzo bliską, osobistą i codzienną relację, a wtedy On nie pozwoli nam utonąć!
Andrzej Seweryn
andrzej.seweryn@gmail.com
Polaków mało, bo się nimi pomiatało, więc przestali się mnożyć. Dużą zasługę mieli tu pracodawcy, którzy zalegali z wynagrodzeniem za pracę i szydzili: NIE PODOBA CI SIĘ, TO WON. NA TWOJE MIEJSCE DZIESIĘCIU CHĘTNYCH!!! No i mają.
kto winien?
2026-04-06 15:51:43
To było już od 20 lat wiadomo, jakie podjęto działania aby zmienić ten trend przez lokalne władze - żadne a sytuacja z roku na rok jest gorsza i będzie
HTB
2026-04-05 21:37:25
A znacie Panowie \"Awantury arabskie\" Makuszyńskiego? A wiecie, że nie uchodzi odnosić się do nazwisk, ich etymologii? Byli sobie generałowie Żyto, Baryła, Oliwa, a też był sobie generał Kuropieska. Ale też był minister Ziobro oraz Prezydent Duda i Prezydent Wałęsa. A tam, jeszcze parę nazwisk by się znalazło, więc nie polecam zamachu motyką na słońce.
Do Polaka i Zakutych łbów
2026-04-04 20:26:34
Zakute Łby : ) - przeczytałem Twój komentarz i całkowicie się z nim zgadzam. Od dawna nie czytam wypocin milicjanta i tego drugiego grafomana Niemczuka. Szkoda czasu. Raz już to tu kiedyś napisałem ale powtórzę za mistrzem Jerzym Dobrowolskim: „Nie ma nic gorszego niż człowiek wykształcony ponad własną inteligencję.”
Szczery Demokrata
2026-04-03 10:30:19
Może rzeczywiście trzeba zastanowić się nad tym skąd hotel Natura Mazur czerpie wodę? jeśli z ujęć głębinowych a te zasilają jezioro to odp jest prosta. Czy sie mylę i hotel czerpie z wodociągów? moze ktos odpowie
edek
2026-04-03 09:35:55
To bardzo skromny i niezmanierowany Doktor. Cenię jako człowieka, który podchodzi do pacjenta z sercem. Zjeździłem całą Polskę, lecząc się prywatnie, i nigdy nigdzie nie otrzymałem tyle opieki i pomocy, którą okazał mi Pan Doktor. Ogromny szacunek.????????????
Dariusz
2026-04-02 18:31:30
Bez skrótów. Bez przypadków. Bez imienia. Bez nazwiska. Po prostu policjant. Ze Szczytna.
Czytelnik ze Szczytna
2026-04-01 17:48:06
To doskonały pomysł, niech mnie pan cytuje studentom ile tylko można, ludzie w końcu muszą poznać prawdę. nie tylko jednostronną fałszywą narrację. Cały świat wie czym Netanjahu wciągnął Trumpa w wojnę, oczywiście o aktach Epsteina, agenta Mossadu, nic Pan nie słyszał, prawda? :)... I nie Rosjanie o tym otwarcie mówią, tylko sami Amerykanie. W moich komentarzach piszę mój punkt widzenia, do którego mam pełne prawo...a Pan sraczki dostaje i nie potrafiąc się do nich merytorycznie odnieść, i podważyć, używa agresywnego personalnego ataku. Prawda jest niepodważalna.. co nie?
Polak
2026-04-01 14:02:23
Najbardziej to pewnie ucieszył się ten pan z DPS, ktory zawsze prosi o drobne pod biedra lub Orlenem. Jak każdy student dal mu piątaka to będzie miał na kilka czteropakow
Kamil
2026-04-01 12:35:56
Mądrzejewski-toponimiczne pochodzenie nazwiska od przymiotnika (mądry). Być może. Wgłębiając się jednak w twórczość p. Mądrzejewskiego zamieszczaną na łamach owego tygodnika, widzę człowieka, która za wszelką cenę chce nam wszystkim udowodnić, iż należy do starannie wyselekcjonowanej grupy mądrych. Grupa mędrców Donalda Tuska. Może się mylę. Może treści, które czytam, to myśli głębsze po głębszym. Może ja czegoś nie rozumiem i autor rzeczywiście jest mądrzejszy ode mnie. Szukam odpowiedzi. Na razie znalazłem jedną. Jak dla mnie mało miarodajną. Zawsze to jednak jakiś trop. Otóż statystyki nazwisk w Polsce podają, iż osobników płci męskiej o nazwisku Mądrzejewski jest tylko 266-u. Jak mawiała pani Kidawa-Błońska cyt: „gdyby natura chciała, to przekop by sama zrobiła\". Nie zrobiła. Z mądrością widać też jej nie poszło.
Zakute Łby : )
2026-04-01 12:08:43