Ciało nagiej i martwej kobiety znalazły w poniedziałek, 4 czerwca dwie rowerzystki ze Szczytna. Zwłoki leżały w kompleksie leśnym przy drodze na Zabiele. Dopiero we wtorek śledczym udało się ustalić, kim jest kobieta – to 60-letnia mieszkanka Szczytna. Mimo dramatycznych okoliczności prokuratura wykluczyła zabójstwo. Zanim to jednak nastąpiło, przez miasto zdążyła już przepłynąć przerażająca plotka o grasującym zboczeńcu(ach) i o młodych panienkach wywożonych do lasu, gwałconych i mordowanych.
Na zwłoki natrafiły w poniedziałek, około godziny 18.30 dwie rowerzystki. Jedną z nich była miejska radna Anna Rybińska. - Wyglądało to wszystko strasznie, kobieta była naga, w dziwnej pozycji i wyglądało, jakby miała pełno siniaków, dla mnie wyglądało to jak gwałt, jakby ktoś ją zabił – mówi „Tygodnikowi” Anna Rybińska. - Podeszłam bliżej, aby zobaczyć, czy żyje, ale gdy to zobaczyłam naprawdę się przeraziłam. Moja koleżanka zachowała nieco więcej zimnej krwi i wezwała policję.
Okoliczności śmierci nie są jasne
Śledczy przesłuchali rowerzystki, zrobili oględziny miejsca i zabezpieczyli ślady. Miejsce i zwłoki wyglądały dramatycznie. Na pierwszy rzut oka mogło wskazywać to zabójstwo i gwałt. Śledczy niczego nie wykluczali. Tym bardziej, że przez niemal dobę nie można było ustalić tożsamości i wieku kobiety. To udało się zrobić we wtorek popołudniu. Martwa kobieta to 60-letnia mieszkanka Szczytna. Ciało zidentyfikował członek jej rodziny. Wciąż jednak niejasne są okoliczności jej śmierci.
To nie było zabójstwo
- Po sekcji zwłok wykluczyliśmy zabójstwo – mówi Artur Choroszewski, szef szczycieńskiej prokuratury. - Biegły orzekł, że ta pani zmarła z przyczyn naturalnych. O szczegółach nie będę jednak mówił. Pobrany został też materiał do dalszych badań.
Z naszych informacji wynika, że ciało kobiety nie było skrępowane, ale było za to nagie. Znaleziono przy niej alkohol oraz koc. Wyglądało na to, jakby w lesie przy drodze Szczytno – Zabiele spotkała się z kimś. Być może uprawiali seks. Czy kobieta jeszcze wtedy żyła? Śledczy tych informacji nie potwierdzają, ale mówią, że szukają osoby, która może mieć związek z tą sprawą. Być może jest to partner martwej kobiety.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23