Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Schronisko dla każdego „futrzaka”


„Cztery Łapy” to jedyne w powiecie schronisko z prawdziwego zdarzenia i jedno z najlepszych w województwie. Warto więc poznać je nieco bliżej i w tym celu rozmawiamy z kierowniczką Marią Rogalską.


  • Data:

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, gdy weszłam, to słoma. Skąd ona jest i po co?

 

Słoma jest dla psów, do wyłożenia ich posłań. Właśnie została nam przywieziona w darze dla schroniska, dostaliśmy 10 dużych kostek. Przywiozła ją Wytwórnia Podłoża Zastępczego z Kołodziejowego Grądu. Należą się za to wielkie podziękowania Mariuszowi Spychałowi, który co roku przekazuje nam tę słomę w darze. Bardzo się z tego cieszymy, ale jeszcze bardziej psy, które uwielbiają przebywać w takiej pachnącej słomie.

 

Jaka jest obecnie liczba podopiecznych?

 

Na ośrodku mamy 142 psy i ponad 80 kotów. To sporo mniej niż w poprzednich latach. Dzięki temu te zwierzęta, które teraz mamy, mają lepsze warunki, na przykład w jednym boksie są obecnie tylko dwa psy, bardzo rzadko trzy. Jest mniej podopiecznych, więc bardziej możemy się na nich skupić, każdy może więcej czasu spędzić na wybiegu. Aktualnie nasze psy wychodzą na wybieg trzy razy dziennie i za każdym razem przebywają tam godzinę.

 

W jaki sposób dba się w schronisku o zwierzęta?

 

Psy są wykastrowane, suczki wysterylizowane, z kotami jest podobnie. Zwierzęta, gdy tylko do nas trafiają, mają szczepienia na wirusy, ale i tak odbywają dwutygodniową kwarantannę. W schronisku są oddzielne pomieszczenia na szpital dla psów i kotów gdzie trafiają osobniki chore. Mamy również zawartą umowę z kilkoma weterynarzami, a patronat nad nami pełni profesor Zbigniew Adamiak.

 

Jak często zwierzęta są oddawane do schroniska?

 

Coraz rzadziej. Nawet jeśli jakieś zwierzę trafi do nas z łapanki, bo się zgubi czy ucieknie to, zazwyczaj właściciele się po niego zgłaszają. Rośnie ludzka świadomość, poczucie odpowiedzialności, wiedza i zmienia się, chociaż powoli, stosunek do zwierząt. Coraz więcej ludzi rozumie, że są to żywe stworzenia, które podobnie jak my – czują. Zwierzęta, które do nas trafiają, mają za sobą różne przejścia, zwykle mało przyjemne, potrzebują miłości, poczucia bezpieczeństwa. Jeśli więc ktoś je adoptuje, przygarnie, otoczy opieką, to one bardzo szybko przyzwyczajają się do nowego właściciela, są mu oddane, można powiedzieć, że wdzięczne za okazaną dobroć.

 

W skali miesiąca więcej zwierząt przybywa czy zostaje adoptowanych?

 

Różnie. Ostatnio jest coraz lepiej, przykładowo jeśli przyjmujemy 20 psów w miesiącu to około 19 idzie do adopcji, a bywa i tak, że nawet więcej. Ludzie zazwyczaj albo adoptują małego pupila, albo już starsze. Najmniej chętnie ludzi adoptują zwierzęta w średnim wieku. Trudno to jednak precyzyjnie określić, bo często bywa i tak, że pies czy kot, na przykład odebrany ze środowiska, gdzie mu się źle działo, w ogóle nie zahacza o schronisko, ale dzięki aktywności naszych wolontariuszy trafia od razu do innego domu.


Reklama

 

Skoro jesteśmy przy adopcji... Jak ona przebiega?

 

Zainteresowanych adopcją pytamy o warunki, w jakich będzie pies przebywał. Na przykład do mieszkania w bloku bardziej nadają się mniejsze psy, a te większe będą lepiej się czuły w domu, gdzie jest podwórko, gdzie będą mogły się wybiegać albo w ogóle będzie przebywał na podwórku, wtedy musi mieć budę i wybieg. W zależności od oczekiwań i tych przyszłych warunków pokazujemy kandydatów do adopcji. Spisujemy dane osoby robimy wizytę przedadopcyjną, aby sprawdzić czy zwierzę faktycznie będzie przebywało w takich warunkach, o jakich zapewniał przyszły właściciel. Jeżeli wszystko jest w porządku, wypełnia się umowę, kwestionariusz i pies zamieszkuje w swoim nowym domu. Ostatnią czynnością ze strony schroniska jest kontrola, po kilku miesiącach, czy zwierzę na się dobrze. Umowa zawiera zapis, że jeśli coś jest nie tak, to zabieramy zwierzaka z powrotem, jeśli zaś właściciel zmieni zdanie, może go oddać do nas, ale musi mieć dokument potwierdzający, że adoptował go od naszej placówki. Jak wspomniałam, nasze zwierzęta są sterylizowane, ale jeśli jakiś pies znajdzie nowego właściciela zanim poddamy go zabiegowi, wtedy właściciel musi się zobowiązać, że tego dopilnuje. To też kontrolujemy. To wszystko może brzmi „groźnie”, ale zapewniam, że proces adopcyjny jest łatwy i przyjemny. A jeśli ktoś wcześniej nie miał w domu zwierzęcia, a chce mieć – bez obaw – pomożemy, powiemy wszystko co trzeba, w każdej sytuacji służymy radą.

 

Bez czego takie schronisko nie mogłoby istnieć?

 

Bez ludzi – pracowników i wolontariuszy. To dzięki nim nasze schronisko jest wysoko oceniane. Poświęcają mnóstwo swojego czasu, wkładają ogrom pracy w to, by nasi podopieczni mieli się jak najlepiej. Brakuje słów, by opisać ich zaangażowanie, bardzo im za to dziękuję. Z bieżącymi problemami natomiast radzimy sobie lepiej lub gorzej. Oczywiście, są rzeczy, których nam ciągle brakuje, bo się po prostu zużywają, niszczą: kagańców, smyczy, misek, przydają się też kołdry, koce, stara pościel, ręczniki. Najbardziej jednak jest nam potrzebny żwirek, karma dla szczeniąt i kociąt, bo tego prawie w ogóle nie mamy.

 

Ilu wolontariuszy obecnie się angażuje?

 

Zapisanych wolontariuszy jest około 60, aczkolwiek rąk do pracy zawsze brakuje, czynnych jest oczywiście dużo mniej, ale każdy przychodzi w miarę możliwości. Niektórzy wolontariusze przychodzą codziennie, inni co kilka dni. Są też tacy, którzy chęć pomagania mają, ale brakuje im czasu, więc odwiedzają nas rzadziej.

Reklama

 

 

Jak zostać wolontariuszem?

 

Po prostu wystarczy przyjść do schroniska porozmawiać, wypełnić ankietę, podpisać porozumienie o wolontariacie i tyle. Osoby chętne zapraszamy do nas. Zrezygnować można w każdej chwili.

 

Wolontariusze mają jakiś zakres zadań, obowiązków?

Zazwyczaj każdego przydzielamy do takiego zajęcia, w którym dana osoba najlepiej się czuje. Niektórzy wychodzą z psami na spacer, doglądają, czeszą, inni karmią, niektórzy sprzątają boksy, a jeszcze inni zajmują się adopcjami.

 

Jak pandemia wpłynęła na funkcjonowanie schroniska?

 

Na czas epidemii schronisko było zamknięte dla odwiedzających i osób, które wykonywały u nas prace społeczne orzeczone w wyrokach sądowych. Z powodu ograniczeń nie doszło do skutku kilka akcji, które zwykle na rzecz schroniska były organizowane. Poza tym nie odczuliśmy problemów większych niż przed pandemią. Wiele dla schroniska znaczy współpraca z różnymi instytucjami, w Szczytnie głównie z Miejskim Domem Kultury, który pomaga nam zawsze przy wspomnianych akcjach, ale przede wszystkim z organizacjami, które dbają o zwierzęta. W Szczytnie najbliższą i najbardziej efektywną współpracę mamy z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami. Utrzymujemy też bliskie kontakty z zagranicznymi ośrodkami i organizacjami, dzięki czemu nasze zwierzęta często trafiają także do zagranicznych adopcji.

 

 

Z czego utrzymywane jest schronisko?

 

Schronisko jest utrzymywane przez Urząd Miejski i ta współpraca bardzo dobrze się nam układa. Czasami zdarzają się prywatni sponsorzy, jest ich jednak niewielu. Wolontariusze organizują różne akcje typu zbiórki na rzecz schroniska, ale mieszkańcy Szczytna nawet sami z siebie czasami przynoszą jakiś żwirek, karmę czy inne potrzebne rzeczy. Myślę, że nasze schronisko ma wielu przyjaciół, dzięki którym możemy naszym podopiecznym zapewniać godne, bezpieczne życie.

 

 

Rozmawiała Aleksandra Miszkiewicz



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama