Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Ratownik medyczny z pasją do gitar


Dziś postać kolejnego ratownika medycznego ze Szczytna – Andrzeja Ozgi. Podobnie jak niektórzy z kolegów, do zawodu trafił z przypadku i ma swój sposób na odstresowanie. Jaki? O tym, między innymi, opowiada.


  • Data:

Andrzej Ozga to 49-letni mieszkaniec Spychowa. Ze służbą zdrowia związany od 2002 roku. Formalnie ratownikiem medycznym został jednak dopiero rok później.

 

 

Jak trafiłeś do tego zawodu?

 

 

Przez przypadek (śmiech). Szczerze to nigdy nawet mi się nie śniło, że będę ratował zawodowo ludzkie życie. Pracowałem w Spychowie w firmie gazownictwa bezprzewodowego. W tym budynku miało też swoją siedzibę pogotowie Impuls. Pracowało tam kilku moich znajomych. Czasami spotykaliśmy się na kawę. Zaczęło się od żartów, że może zostałbym ratownikiem, bo potrzebują osób do pracy. Gazownictwo w Spychowie zaczęło się kończyć, dlatego zacząłem myśleć o tym na poważniej. Szukałem alternatywy. Poszedłem do szkoły medycznej i tak to się zaczęło...

 

Mocno różni się praca w „zwykłej” firmie od tej w pogotowiu?

 

Różnic jest mnóstwo. Pracy w pogotowiu nie da się zaplanować, każdego dnia jest co innego. Tu nie może być mowy o rutynie, czy powtarzalności. Każdy przypadek jest inny. Nie ma czasu na nudę. Praca w poprzedniej firmie była stabilna, ale wciąż robiłem to samo.

 

Najpierw pracowałeś w Impulsie, tak?

 

 

Dokładnie tak, byłem dodatkową osobą w karetce. Uczyłem się, podpatrywałem starszych kolegów. Pierwsze dni były naprawdę trudne. Teoria ze szkoły mocno rozjeżdżała się z codziennością w pogotowiu. Warto czasem było posłuchać starszych kolegów. Jednak doświadczenie i intuicja w tym zawodzie to wiele.

 

 

Coś zaskoczyło cię w tej pracy?

 

Najwięcej przemyśleń dawały mi zdarzenia z udziałem dzieci. Praca w Impulsie to były głównie wyjazdy do wsi. Oprócz ludzkich dramatów, tragedii widziałem też ogrom biedy. Z perspektywy miasta być może trudno w to uwierzyć, ale widziałem ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie, w domach bez prądu, wody... To skłoniło mnie do tego, aby dalej, już też po pracy, pomagać ludziom. Takie były początki. Dziś, po 20 latach, tej biedy jest nieco mniej, ale proszę mi wierzyć nadal są ludzie, którzy żyją w skrajnym ubóstwie. Często właśnie obok nas. Czasami nie widzimy tego, bo nie chcemy tego widzieć. I to jest przykre.


Reklama

 

 

A to pomaganie po pracy?

 

Zdarzało się, że organizowaliśmy jakieś paczki dla osób najbardziej potrzebujących. Zresztą do tej pory rzeczy po moich dzieciach nie wędrują do mojej rodziny, a trafiają do rodzin potrzebujących w naszym powiecie. Bywa, że oddajemy też jakiś sprzęt, rowery, narty. Praca w pogotowiu nauczyła mnie szacunku do życia, ludzi, do osób gorzej radzących sobie w tym świecie. Bo naprawdę bywa często tak, że oni nie są sami winni temu swojemu ubóstwu. Choć zdarzają się też ludzie, którzy na własne życzenie się stoczyli. Ale myślę, że i oni zasługują na pomoc.

 

Pamiętasz swój pierwszy wyjazd?

 

Tak, był to jakiś wypadek komunikacyjny. Ale generalnie niewiele się działo.

 

 

A najtrudniejsza akcja?

 

Było to jakieś dobre 10 lat temu, ale gdy zamykam oczy, to wciąż wszystko widzę, jakby działo się to teraz. Zostaliśmy wezwani do samobójstwa 9-letniego chłopca w gminie Rozogi. Nie było szansy na uratowanie tego dziecka, bo został znaleziony zbyt późno i chyba, jeśli dobrze pamiętam, przez młodszego brata. Do dziś napawa mnie lękiem to, że to samobójstwo było tak precyzyjnie zaplanowane. Chłopiec poszedł do szopki. Odgarnął drewno. Postawił pieńki, wdrapał się na nie, aby dosięgnąć belki... Co musiało nim kierować, jaka krzywda, ból, że w tak młodym wieku sięgnął po tak skrajne rozwiązanie? Widać, że to była jego świadoma decyzja, bo wszystko sobie przygotował. Często o tym zdarzeniu myślę, wspomnienia same wracają. Gdy ktoś poruszy temat śmierci, widzę tego chłopca. Przeraża mnie też postawa rodziców tego chłopca, nikt się tą śmiercią nie przejął...

 

Niemal każdy z ratowników powtarza to, że najtrudniejsze są zdarzenia z udziałem dzieci...

Reklama

 

Bo to prawda. Widzimy wszystkie obrażenia... To naprawdę zostaje w głowie.

 

 

Czy pojawiają się pytania: dlaczego do tego doszło, czy musiało to się wydarzyć?

 

Owszem. Ale zazwyczaj pozostają bez odpowiedzi. Każdy taki przypadek jest inny. Tu niczego nie można uogólnić.

 

Można o tych tragediach zapomnieć?

 

Na chwilę pewnie tak. Ale zazwyczaj wpisują się one już na stałe w nasze życie. Każdy z ratowników ma swój sposób radzenia sobie z tym. Ja uciekam do rodziny i muzyki. Gram na gitarze, to najlepiej na mnie działa. Właściwie nie potrafię bez tego mojego hobby żyć. Przy swoim domu pobudowałem nawet specjalny budynek, aby tam bawić się muzyką i nikomu nie przeszkadzać. Uwielbiam rock i rock and roll z lat 60, 70 i 80. Bywa, że zajmuję się też dystrybuowaniem gitar japońskich.

 

To jedne z najlepszych gitar na świecie...

 

Dokładnie tak. Dlatego zaopatrują się w nie u mnie czołowi polscy muzycy. Bywa, że czasami, testując jakąś gitarę, zagram z nimi. Fajne doświadczenie. Muzyka to bardzo skuteczna ucieczka od często trudnej rzeczywistości. Myślę, że każdy ratownik ma taką swoją furtkę, bufor bezpieczeństwa. Inaczej nie dałby rady w tej pracy...

 



Komentarze do artykułu

Czytelnik

Brawa dla Tygodnika Szczytno za pomysł na cykl artykułów. Przeczytałem na raz wszystkie do tej pory opublikowane wywiady z ratownikami. Dobrze jest przeczytać, że to tacy sami ludzie jak my. Z wadami, gorszymi dniami w pracy i pasjami, którymi starają się odreagować stres, który towarzyszy im na co dzień. Wielki szacunek dla wszystkich ratowników, za waszą pracę!

Poszkodawany

Pan gitara widzę że ta pasja mu bardziej leży niż ludzie do których przyjeżdża z pomocą, jest hamski brak mu empati a tu piszę farmazony niech opisze jak się zwraca do ludzi. Ale gitara gra.

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama