Sobota, 14 Luty
Imieniny: Liliany, Walentyny, Walentego -

Reklama


Reklama

Lipniki czują się zdradzone. Halina Jaśniewicz krzyczy do władz: Gdzie w tym wszystkim są ludzie?!


W Lipnikach wrze. Mieszkańcy małej wsi w gminie Jedwabno czują się zdradzeni przez urzędników i pozostawieni sami sobie. Zdeterminowana sołtys Halina Jaśniewicz apeluje do władz: - Gdzie w tym wszystkim są ludzie?. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Olsztynie dała zielone światło dla biogazowni, która – jak mówią mieszkańcy – zamieni ich codzienność w koszmar. Wójt Sławomir Ambroziak zapowiada walkę o prawo ludzi do decydowania o własnym środowisku.



Na ostatniej sesji Rady Gminy Jedwabno emocje sięgnęły zenitu. Sołtys Lipnik Halina Jaśniewicz dramatycznie zaapelowała do radnych i mieszkańców o wsparcie w walce przeciwko planowanej budowie biogazowni. Jej wystąpienie poparł wójt Sławomir Ambroziak, krytykując działania RDOŚ, która tzw. „milczącą zgodą”, tj. dała zielone światło inwestorowi.

 

Milcząca zgoda – to brak reakcji w określonym terminie. RDOŚ nie zakwestionował niczego w projekcie budowy biogazowni, nie postawił inwestorowi jakichś dodatkowych warunków itp. - a takie działanie (jego brak) odczytuje się jako zgodę.

 

– Nikt nas nie pyta, czy my ten twór chcemy, czy nie – mówiła Halina Jaśniewicz, sołtys Lipnik i była radna. Ostrzegała, że inwestycja oznacza codzienny ruch nawet kilkudziesięciu tirów dowożących odpady rolnicze. – Ciężarówki będą jeździły od strony Szczytna, Wielbarka, Olsztynka. My już dziś wiemy, jak to pachnie, bo smród ciągnie się za takim samochodem pięć kilometrów. To będzie nasza codzienność – mówiła.

 

Sołtys wskazywała, że Lipniki leżą na obszarze Natura 2000, a mimo to inwestor – jej zdaniem – uzyskał zgodę bez żadnych konsultacji społecznych. – RDOŚ nie myśli o ludziach. Nikt się nami nie przejmuje – dodała.


Reklama

 

Podobnego zdania był wójt Sławomir Ambroziak. W emocjonalnym wystąpieniu przypomniał, że RDOŚ w 2020 roku wydał negatywną opinię w sprawie tej samej inwestycji, wskazując na zagrożenia środowiskowe.

 

– To była decyzja uzasadniona. A potem, po roku, ten sam organ nagle uznał, że inwestycja jest zgodna z prawem. Zwrot o 180 stopni. A teraz poszli jeszcze dalej. To absurd – tłumaczył Ambroziak. Jak dodał, takie procedowanie praktycznie odbiera mieszkańcom prawo do odwołania się od decyzji. – Nie ma uzasadnienia, więc nie ma od czego się odwoływać. A formalnie decyzję musi podpisać wójt, choć przygotowuje ją urbanista zewnętrzny, bo żaden z urzędników nie ma takich uprawnień. To pokazuje, jak skomplikowana i nieuczciwa stała się ta procedura – mówił.

 

Wójt i sołtys zwrócili uwagę na rażące nierówności w traktowaniu inwestorów i mieszkańców.

 

- Młody mieszkaniec wsi od lat bezskutecznie stara się o pozwolenie na budowę domu – informowała sołtys. - W Giżycku wszystko wolno, w Mikołajkach wszystko wolno. A zwykłemu mieszkańcowi Lipnik nie wolno postawić domu – komentował wójt. - Jednemu nie wolno, bo Natura 2000, a innemu wolno, bo ma nazwisko. Gdzie tu sprawiedliwość? – pytała retorycznie Jaśniewicz.

Reklama

 

Inwestorem biogazowni jest były poseł SLD i uczestnik programu „Big Brother”, Sebastian Florek, który posiada ziemię w Lipnikach, ale na co dzień mieszka pod Olsztynem.

 

Biogazownia o mocy do 0,5 megawata ma składać się z dwóch zbiorników fermentacyjnych i pofermentacyjnych, kontenera technicznego, kogeneratora, silosów na substraty oraz budynku dozowania. Gaz ma być produkowany z odpadów rolniczych i poprzemysłowych, m.in. kiszonek z traw, kukurydzy i słomy.

 

Radni zapowiedzieli przygotowanie petycji do RDOŚ oraz konsultacje prawne w sprawie możliwości zaskarżenia decyzji. Mają też powstać propozycje ograniczenia ruchu ciężarówek i wskazania alternatywnych tras przejazdu.

 

– To nie tylko walka o Lipniki. To walka o prawo mieszkańców do decydowania o własnym środowisku i o przyszłość naszej gminy – podsumował Ambroziak.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama