Od września przedszkole samorządowe w Rozogach ma nową siedzibę – w budynku miejscowej szkoły. Na potrzeby najmłodszych zaadaptowane zostały sale, w których wcześniej „urzędowało” liceum. Sprawdziliśmy co o tej „przeprowadzce” sądzą mieszkańcy gminy Rozogi.
Stary budynek przedszkola, przy ul. Wielbarskiej, dość dobrze położony, wyposażony i z niezłym otoczeniem korzystnym dla dzieci, nie spełniał już wszystkich wymogów. Stawał się za mały dla rosnącej liczby przedszkolaków i wymagał też solidnego remontu.
Plan przeniesienia przedszkola do szkoły zrodził się już w ubiegłym roku, jednak sale, które można było przeznaczyć na potrzeby dziecięcej placówki, budziły uzasadnione kontrowersje. Brak chętnych uczniów do liceum i w perspektywie likwidacja tej szkoły problem rozwiązały. Połączenie siedzib ma też walory ekonomiczne, wynikające np. z tego, że teraz jedna kuchnia – tra szkolna – obsługuje cały zespół.
Do rozoskiego przedszkola uczęszcza 72 dzieci, co jest spora liczbą jak na gminną placówkę. Każdą z trzech grup opiekuje się jedna wychowawczyni, a ze względu na kilkoro dzieci z orzeczeniami o niepełnosprawności zatrudniony jest też nauczyciel wspomagający. Dyrektorem przedszkola od 2003 roku jest Jolanta Stolarczyk.
Jolanta Stolarczyk
- Trochę żal było opuszczać dawną siedzibę, a nowa jeszcze wymaga dalszych prac adaptacyjnych – mówi dyrektor. - Zdarzają się pytania ze strony rodziców, dlaczego na przykład nie ma jeszcze placu zabaw, ale ja proszę tylko o cierpliwość i wyrozumiałość. Taki plac też powstanie, może już wiosną.
Szczególną cechą przedszkola w Rozogach jest to, że poza podstawą programową prowadzone tu są tzw. zajęcia regionalne.
- Wcześniej udało nam się pozyskać środki niezbędne do zakupu strojów ludowych, oczywiście kurpiowskich i na razie występujemy okazjonalnie podczas ważniejszych uroczystości w przedszkolu, ale być może z czasem nasze dzieci zaprezentują się też szerszej publiczności – mówi z dumą dyrektor Stolarczyk, nauczyciel z pasji. - Odkąd pamiętam, zawsze chciałam pracować z dziećmi. To zajęcie, które daje ogromną radość i satysfakcję. Kiedy na co dzień widzę, jak nasi podopieczni się rozwijają i cieszą każdą chwilą spędzoną w „Krainie uśmiechu” wiem, że nasza wspólna praca ma sens.
O „swoim” przedszkolu mówią dzieci i ich rodzice:
Kacper Pszczółkowski - Rozogi

Jestem w grupie „Jeżyków” i mam 6 lat. Dla mnie w tym przedszkolu jest o wiele lepiej niż w starym, bo jest większa sala. Jest więcej zabawek, na przykład samochodów. Mam trochę nowych kolegów i często bawimy się tymi samochodami i budujemy drogi z klocków. Bardzo mi się chce chodzić do tego przedszkola, bo spotykam się tu nie tylko z kolegami, ale i koleżankami. Nawet jak pójdę do szkoły, to będę tu przychodził.
Dorota Pejchner – Rozogi

Moje starsze dzieci chodzą już do szkoły, a najmłodsze – jeszcze do przedszkola. Według mnie, jako rodzica, przeniesienie placówki do wspólnego budynku ze szkołą jest bardzo korzystne. Nie trzeba teraz jeździć w dwa różne miejsca, żeby dowieźć dzieci, ponieważ wszystko mieści się w jednym kompleksie.
Adam Kaczmarczyk – Wilamowo

Wcześniej mieszkałem w Warszawie, gdzie – oczywiście – więcej jest możliwości rozwijania różnego rodzaju zainteresowań dziecka, na przykład językowych. Tego mi trochę w Rozogach brakuje. Trudno ocenić po zaledwie tygodniu czy zmiana siedziby jest korzystna. Trochę mnie smuci brak placu zabaw dla dzieci, ponieważ wcześniej znajdował się na dość dobrze ogrodzonym terenie, a obecnie jedyne wyjścia na zewnątrz to spacery na publiczny plac zabaw, po którym ku mojemu przerażeniu – wałęsają się zwierzęta.
Anna Pszczółkowska – Rozogi

Różnica pomiędzy starą, a nową lokalizacją przedszkola jest bardzo widoczna, aczkolwiek poprzednia miała również swoje plusy, na przykład budynek przedszkola na własnym i wydzielonym terenie. W nowym budynku wszystko na razie jest adaptowane i tego „ducha” przedszkola może jeszcze nie czuć i myślę, że z czasem się to zmieni. Dodatkowym atutem przeniesienia przedszkola jest również to, że są większe i przestronne sale i co najważniejsze – dzieci łatwiej zaadaptują się w szkole jako uczniowie, gdy przyjdzie na to czas.
Magdalena Denkiewicz – Rozogi

W przeniesionej do nowego budynku placówce podoba mi się wszystko, jednak najbardziej - większa przestrzeń. Nie mam też uwag co do pracy pań nauczycielek. Po swoim synku widzę pozytywne zmiany. Jeszcze nie tak dawno był bardzo skryty, a teraz przychodzi z przedszkola, samodzielnie wykonuje szereg czynności, pośpiewując przy tym nauczonych w tym przedszkolu piosenek. Jestem bardzo zadowolona z przedszkola i nauczycielek, które mój syn po prostu uwielbia.
Radosław Dąbkowski- Rozogi

Na razie mam jedno dziecko, które wcześniej chodziło również do przedszkola w poprzednim budynku. Obecnie jest zdecydowanie lepiej, choćby ze względu na dojazd do samej placówki, jak i miejsca parkingowe, a co za tym idzie – i bezpieczeństwo doprowadzenia dziecka do budynku. Według mnie, dzieci w tym przedszkolu mają naprawdę bardzo dobrą opiekę, są porządnie dopilnowane, nakarmione i co najważniejsze – wyedukowane.
Magdalena Golon – Rozogi

Jestem bardzo zadowolona z tej zmiany. Plusem jest to, że dzieci, pozostając w przedszkolu, poznają jednocześnie swoją przyszłą szkołę, co dla mojej 6-letniej córki jest bardzo ważne. W poprzednim przedszkolu atmosfera była bardzo „przytulna”. Teren z placem zabaw był bardzo dobrze ogrodzony, dzieci czuły się tam bezpiecznie. Tu, według zapewnień, będzie tak samo, więc nam rodzicom, nie pozostaje nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23