Czwartek, 18 Sierpień
Imieniny: Anity, Elizy, Mirona -

Reklama


Reklama

Czarno na białym - mazurskie gadanie Wiesława Mądrzejowskiego


Okres świąteczny pozwolił na kilka dłuższych spacerów pieszych i rowerowych, i był okazją do nadrobienia zaległości w lekturach. Był też czas na dokończenia kilku kiedyś zaczętych i nie skończonych tekstów. No może nie całkowite, ale zajrzenie w zakładkę, gdzie są gromadzone i czekają na swój czas. Nowe spojrzenie na rzeczy kiedyś napisane daje szansę na oczyszczenie z treści jak teraz widać zbędnych. Tak się już z wiekiem dzieje, że coś, co kiedyś pisałem dwie godziny dziś zabiera przynajmniej trzy, a i tak potem jest jeszcze ze dwa razy korygowane. Pół biedy, że zdecydowana większość tego, co przelewam na papier, to opracowania oparte o badania, gdzie raczej nie ma miejsca na publicystyczne ozdobniki i trzeba twardo trzymać się realiów, znajdować dla nich uzasadnienie w źródłach.



Na pewne wyluzowanie można sobie pozwolić przy tworzeniu tez oraz wysnuwaniu wniosków, kiedy ważne są także umiejętności interpretacyjne. Spoglądam na półkę, na której spoczywa kilka zakupionych ostatnio książek i z pewnym niepokojem się zastanawiam, kiedy będę miał czas, aby je spokojnie przeczytać.

Tym bardziej, że większość z nich to raczej literatura faktu dotycząca moich zainteresowań zawodowych. Z dwóch odłożonych pozycji beletrystycznych jedną właśnie skończyłem („Nabór” V. Sewerskiego - polecam) a druga też liczy ponad 800 stron. Jakaś taka teraz moda nastała, że poważne dzieło musi „dociągać” do tej granicy, a mam w zapasie pozycję przekraczającą i tysiąc. Chyba więc zacznę od autobiografii Baracka Obamy (też grubo ponad 800). Jadąc rowerem, aby nie tracić czasu zakładam słuchawki i mogę spokojnie oddać się odsłuchaniu jednego z tysięcy oferowanych audiobooków. Jestem obecnie na etapie „Biesów”, które jak przyznaję bezwstydnie dotąd w wersji papierowej mnie odrzucały.

 

W plenerze to zupełnie co innego i przyjemność z takiej jazdy podwójna. Jakoś tak od kilku miesięcy (może to z powodu odizolowania w pandemii) widzę nie tylko u siebie nawrót do słowa drukowanego. Mam zaprenumerowanych kilka gazet i tygodników w wersji elektronicznej (oszczędność czasu i pieniędzy), do których sięgam z reguły bladym świtem. Starsi panowie tak już mają, że nie muszą wysypiać się do siódmej, a nowy numer gazety pojawia się w elektronice gdzieś między czwartą a piątą, więc można jeszcze spokojnie na leżąco go przejrzeć.


Reklama

 

Gdy mnie jednak coś szczególnie zainteresuje to ganiam później do najbliższego kiosku (są jeszcze w Szczytnie takie relikty minionej przeszłości) i kupuję wersję papierową. Dopiero wtedy mogę tak naprawdę „wczytać się” w niuanse tekstu. Tak jak na przykład ostatnio w zadziwiający (sądząc po komentarzach nie tylko mnie) wywiad z Adamem Michnikiem. Przypuszczałem, że taki nawrót do słowa drukowanego to raczej resentymenty mojego pokolenia. Zdziwiłem się więc nieco, gdy podczas świątecznej dyskusji z dziesięcioletnią wnuczką, którą najczęściej widuję z nosem w czymś elektronicznym, okazało się, że książki też woli czytać w wersji papierowej.

 

Gdy zajrzałem na jej dwujęzyczną półkę z książkami lekko mi oko zbielało. Wprawdzie, nad czym ubolewam, zdecydowana większość jej lektur jest w języku angielskim, ale za to są tam książki, które nawet przetłumaczone na polski z pewnością nigdy nie trafią do kanonu lektur zalecanych polskim uczniom przez dzisiejszego ministra narodowego kołtuństwa. O to, aby nie ominęły jej najważniejsze dzieła autorów polskich dba już od dawna jej Babcia i też niespecjalnie się to pokrywa z ministerialnymi wymogami. Książki lubię czytać – wyjaśniła mi dziesięciolatka, – a to, co jest na ekranie to się przecież bardziej przegląda. Ma młoda rację, chyba odczuwam to podobnie.

 

Aby ten poświąteczny felietonik nie był zbyt poważny to może jeszcze mała uwaga na marginesie świątecznego lenistwa. Nie wszyscy w Święta wypoczywali, trwa walka z pandemią, co raczej zabawne nie jest. Natomiast wbijanie „na chama” w politykę dobrze zresztą rozkręcającej się akcji szczepień może wywołać tylko uśmiech politowania.

Reklama

 

Tak jakoś dziwnie się złożyło w tym świątecznym okresie, że w jednym jedynym polskim mieście, przypadkiem właśnie w Rzeszowie, akcja szczepień objęła wszystkich chętnych niezależnie od wieku i stanu zdrowia. Szczepić się może każdy chętny. Zupełnie przypadkiem też w najbliższym czasie odbędą się tam wybory prezydenta miasta, gdzie przeciwko kandydatom „słusznym” i prorządowym wystąpi kandydat zjednoczonej na ten moment opozycji. Rzeszów ma już zaszczepionych 63% mieszkańców, a następne w kolejności Katowice 39%. Jaka szkoda, że p. burmistrz Szczytna nie spełnił swojej groźby i nie zrezygnował z funkcji. Też przed kolejnymi wyborami może byśmy się załapali na szczepionkę dla każdego?

Wiesław Mądrzejowski (wiemod@wp.pl)



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Wójt Szydlik odcina Marksewo od wody, jest decyzja i termin
    i prawidłowo, odcinać im wodę, przecież mają obok jezioro. Dobrze by było nałożyć, na tą sezonową szarańczę jakieś opłaty za wdychanie naszego powietrza, a jak nie będą płacić... to też je odciąć :)))


    2022-08-17 18:16:48
  • Przechodzenie po pasach też jest ryzykowne
    A to Ty nie wiesz, że pierwszeństwo przejścia przez jezdnię w miejscach do tego wyznaczonych przysługuje pieszym? Za te, jak to nazwałeś \"trudności z zatrzymaniem z powodu zbyt małej odległości...\" odpowiada kierowca, bo można tak dostosować prędkość, by w/w trudności, wyeliminować, zanim dożywotnio kogoś okaleczysz, lub zabijesz. Jak już doszukujesz się winy we wszystkich, to poszukaj jej też u siebie. PS. za gadanie przez telefon na przejściu, już są odpowiednie kary...i słusznie.

    XbosuX


    2022-08-17 18:02:26
  • Lep na inwestorów, miasto wydało specjalny folder
    To ile kasiorki tym razem wyłożono na tą bzdurę? Potrzebne to jak \"stanowiska wędkarskie\", \" \"strefy wypoczynku\", \" hamakowisko\". A jak tam się ma dofinansowanie remontu dachu Kościoła Ewangelickiego- nadal nie ma 20 tys. w kasie miejskiej?

    dr


    2022-08-17 17:42:36
  • Wspólny trawnik parkingiem? Mieszkańcy protestują
    Świetny pomysł miał Lidl z parkomatami

    Gość


    2022-08-17 13:58:57
  • Wykonawca popsuł wakacyjną radość, mieszkańcy wściekli (zdjęcia)
    Dziwne, żeby znaleźć tak nieodpowiedzialnego budowlańca i nic z tym nie robić. Słaby gospodarz.

    Gabi


    2022-08-17 13:54:13
  • Wspólny trawnik parkingiem? Mieszkańcy protestują
    Niektórzy uważają za normę parkowanie przy nieswojej posesji.

    Gabi


    2022-08-17 13:51:07
  • Wspólny trawnik parkingiem? Mieszkańcy protestują
    Brak parkingów? Na ul. Andersa parking prawie pusty. Obok ZKM parking, za hotelem Krystyna parking. Tylko ludzie jak trzeba przejść kilka metrów to problem. Są parkingi tylko trzeba trochę pochodzić a nie wjechać do sklepu .

    Taki tam.


    2022-08-17 13:22:13
  • Radny Furczak złamał dżentelmeńską umowę? Budżet obywatelski z nowymi, starymi kontrowersjami?
    nasi radni to osoby bezradne kasa i zawracanie kijem rzeki to ich domena w czasie kadencji

    Zdzysk


    2022-08-17 13:06:56
  • Przechodzenie po pasach też jest ryzykowne
    Jeżeli komuś nie zdarzyło się dotychczas, że pieszy albo rowerzysta na przejściu dla pieszych nagle wtargnął pod nadjeżdżający pojazd, wszedł na przejście nie upewniając się czy nie nadjeżdża pojazd mogący mieć trudności z zatrzymaniem z powodu zbyt małej odległości od pieszego, z telefonem przy uchu nie obserwując sytuacji na jezdni, itp. itd. to proszę o informację pod powyższym artykułem.

    Do kierowców


    2022-08-17 07:47:49
  • Sygnał Czytelników: Koszmarnie drogie ścieki!
    Miejscowość Jurgi gm.Pasym tu za beczkowóz z nieczystościami płynnymi 10m3 trzeba zapłacić 350 zł czyli za 1m3 35 zł. Takie stawki dostaliśmy po wybudowaniu nowej oczyszczalni ścieków w Pasymiu.

    Są jeszcze większe stawki.


    2022-08-17 07:07:43

Reklama