Maciej Wojciechowski wygrał pierwszy MCI Mazury Maraton w Gałkowie. Reprezentant Szczytna pokonał dystans w czasie.2:33, 06. W sobotę na malowniczej trasie liczącej ponad 42 km ścigało się aż 175 zawodników. Blisko dwukrotnie więcej uczestników zmierzyło się 10-kilometrowym dyst...
Maciej Wojciechowski wygrał pierwszy MCI Mazury Maraton w Gałkowie. Reprezentant Szczytna pokonał dystans w czasie.2:33, 06. W sobotę na malowniczej trasie liczącej ponad 42 km ścigało się aż 175 zawodników. Blisko dwukrotnie więcej uczestników zmierzyło się 10-kilometrowym dystansem Biegu Szlakiem Krutyni.
Kapitalna trasa, idealna pogoda i znakomita atmosfera – tak zdecydowana większość zawodników oceniała MCI Mazury Maraton w Gałkowie koło Rucianego Nidy. W sobotę na dwóch dystansach zmierzyło się pół tysiąca zawodników z całej Polski. Ponad 170 osób spróbowało sił w maratonie. Trasa wiodła malowniczymi drogami. Organizatorzy przygotowali trudną technicznie i wymagającą trasę wiodącą głównie leśnymi szutrami wśród Puszczy Piskiej, sięgającą aż po Piecki i Mikołajki.
Opady deszczu pod koniec poprzedniego tygodnia sprawiły, że nie zabrakło kałuż i błota. Pierwszy na mecie zameldował się Maciej Wojciechowski ze Szczytna. Wykładowca Wyższej Szkoły Policji potrzebował na pokonanie olimpijskiego dystansu 2:33,06. W swojej karierze biegał maraton nawet 10 minut szybciej, ale ze zwycięstwa w Gałkowie był bardzo zadowolony, bo… do startu w ogóle się nie przygotowywał.
- Wszystko wyszło z marszu, z treningu 100 km tygodniowo – przyznał na mecie szczęśliwy zwycięzca. – Trasa była ciężka, bardzo wymagająca, ale perfekcyjnie przygotowana. Na takim dystansie generalnie biegnie głowa, a nie mięśnie. Głowy nie da się przygotować czytając książki. Trzeba cały czas biegać, rywalizować ze sobą na treningu, chyba nie ma innego sposobu. Po to się biega, żeby potem sprzedać to na trasie Udało mi się zgubić kolegę na 17 km i od tego momentu biegłem sam. W takich sytuacjach potrzebne jest doświadczenie. W maratonach startuję od 6 lat, ale robię tylko jeden, dwa w roku. Staram się oszczędzać, ale tu musiałem przyjechać, bo teraz to moje rodzinne strony.
Trasę pokonało łącznie 170 osób. Ostatnia zawodniczka potrzebowała na to grubo ponad 5 godzin.
Oprócz maratonu zorganizowany został bieg na 10 kilometrów, w którym 10 lokatę zajął reprezentujący Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie Mateusz Kazek, osiągając czas 00:36:47. Poza tym w zawodach powiat szczycieński reprezentowali również: Marcin Herman, który zajął 92 pozycję w maratonie oraz Zenon Klimik (40), Marcin Brynda (55), Stanisław Bałdyga (71), Kamila Bałdyga (72), Waldemar Baranowski (93), Anna Grabowska (111), Artur Trochimowicz (120), którzy brali udział w biegu na dystansie 10 kilometrów.
Łukasz Szymański/Michał Nosowicz
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23