- Nie lubię, gdy ludzie podchodzą do roślin tak, jakby nie miały znaczenia – mówi Izabela Rygielska. Szczytnianka, z wykształcenia inżynier technologii żywienia ze specjalizacją mleczarstwo. Przedsiębiorczyni, która swoją firmę zbudowała w oparciu o rodzinne tradycje, wiedzę i… rośliny. Architekt krajobrazu, ale przede wszystkim mama, która ma także psa, kota i pszczoły.
Jak można opisać Izę? Pozytywna, zaangażowana, wrażliwa. Te trzy cechy pasują do niej idealnie. Jest jedna osoba, która Izę zna od podszewki. To jej córka Amelka, lat 10.
- Mama jest odważna i szalona. Pomaga mi zrealizować najbardziej ekstremalne pomysły, takie jak zrobienie pizzy z arbuza – mówi dziewczynka. - Uczy mnie wielu rzeczy, dzięki niej potrafię dobrze pływać, nauczyła mnie jazdy na łyżwach. Bez mamy byłoby nudno.
Obie dziewczyny przyznają, że lubią spędzać ze sobą czas. Czytają, oglądają filmy i podróżują. Czuć, że łączy je wyjątkowa więź.
Dobrze jest móc czerpać wiedzę od ludzi mądrych. Od rodziców nauczyłam się bardzo wiele – mówi bohaterka. Na zdjęciu państwo Rygielscy
Matriarchalna moc
Iza pochodzi z rodziny silnych kobiet. Jej prababcia, która w Szczytnie zamieszkała z końcem 1945 roku, dała początek rodzinnej historii związanej z uprawą roślin. Iza Rygielska kontynuuje tę tradycję od ponad 20 lat. Z wykształcenia jest technologiem żywienia ze specjalizacją mleczarstwo. Jak to się stało, że pani inżynier od mleka zajęła się kwiatami?
- To był czysty przypadek, tak jak wiele rzeczy w życiu – wspomina początek swojej zawodowej drogi. - Stało się to dość naturalnie. Już na ostatnim roku studiów założyłam firmę, która zajmowała się architekturą krajobrazu oraz sprzedażą roślin.
Przypadkowy, a jednak bardzo naturalny proces rozpoczynania pracy w branży ogrodniczej następował dzięki mamie Elżbiecie, która - jak przyznaje Iza - wciągnęła ją we wszystko, a praca z nią nie była trudna.
- Traktowałam to jako świetną lekcję. Wiedza mojej mamy jest ogromna. To, że mogłam z niej czerpać, jest prawdziwym szczęściem – wspomina. - Gdy zaczynałam prowadzić firmę, dopiero się uczyłam. To, że obok była i jest osoba, na której można polegać i która zawsze służy dobrą radą, jest nieocenione.
Możliwe, że w żyłach kobiet z rodziny Izy płynie zielona pachnąca krew. Dlatego życie napisało dla niej właśnie taki scenariusz. To, co rozpoczęła prababcia Łucja Rusiecka, kontynuowała babcia, mama i teraz Iza. W ogrodnictwie rodzina „siedzi” już 77 lat. Czy te tradycje będą kontynuowane?
- Zobaczymy. Jeżeli moja córka będzie chciała zajmować się tym czym ja, to oczywiście będę ją wspierać i podzielę się z nią wszystkim, co umiem. Jednak chciałabym, żeby to był jej wybór i jej droga – mówi Iza.
Długa i...bezsenna droga do sukcesu
Oparte na latach rodzinnego doświadczenia początki firmy nie były łatwe. Dwudziestokilkuletnia dziewczyna musiała połączyć ze sobą różne dziedziny życia. Najtrudniejsze okazało się zgranie studiów i pracy. Nigdy nie zapomni ostatnich dni przed egzaminem magisterskim. Pisanie pracy do późnych godzin nocnych, konsultacje i stres...
Dla Izy rodzina jest niezwykle ważna. Na zdjęciu trzy pokolenia kobiet – Iza, jej mama Elżbieta i córka Amelia
- W nocy przed wyjazdem na uczelnię miałam problem z jakimś wyrażeniem, po prostu musiałam kogoś o to zapytać, ale kto nie śpi o drugiej w nocy? – wspomina Iza. - Do głowy przyszła mi tylko Halinka Bielawska. Odebrała telefon. Pomogła. Myślę, że moim telefonem była tak samo zaskoczona, jak ja tym, że ona go odebrała. Nie wiem, czy to pamięta, ale ja do dzisiaj jestem jej wdzięczna za pomoc.
Iza stara się robić wszystko na sto procent. Dlatego naturalne było to, że rozpoczęła studia z zawodowej dziedziny. Jest architektem krajobrazu, który swoje projekty rysuje ręką.
- Takie projektowanie lubię najbardziej. Chyba dzięki temu mocniej związuję się z moim planem i staje się on dla mnie bliższy – mówi.
Jak przyznaje, za każdym razem gdy projektuje i wykonuje nowe zlecenie czuje wielką odpowiedzialność. Bywa, że przypłaca je bezsennymi nocami. - Trzeba pamiętać, że z ogrodami, krajobrazem miejsc publicznych czy ogólnodostępnych wiążą się ludzkie emocje – wyjaśnia. - Wchodząc w przestrzeń znaną trzeba działać tak, aby pokazać to, co jest w niej najpiękniejszego, a praca z roślinami ma być uzupełnieniem. Wyznaję zasadę równowagi. Dotyczy to każdego realizowanego projektu.
Roślinny wpływ na codzienność
Pasja do pracy z roślinami narodziła się u Izy dość późno. Dopiero jako studentka pierwszy raz odwiedziła szkółkę roślin, zachwyciła się i chciała w niej zostać na noc.
- Tam było pięknie. W lesie, wśród roślin czułam się wyjątkowo – wspomina. - Taka bliskość z naturą jest niezwykłym doświadczeniem. Chociaż rośliny nie były głównym zainteresowaniem mieszkanki Szczytna, to od zawsze darzy je szacunkiem. Jak mówi, sama nie rozmawia z kwiatami. W ludziach jednak nie lubi, gdy rośliny traktują jako coś, co w każdej chwili można wyrzucić lub zamienić. - Jakby na to nie patrzeć, one żyją, rosną i wbrew pozorom dają ludziom wiele, chociaż czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jaką moc ma sama ich obecność – mówi.
Dzisiaj nie jest w stanie wyobrazić sobie innego życia. Pracy na etacie, po osiem godzin dziennie. Jej rytm wyznaczają pory roku. Każda przynosi coś zupełnie innego, nowe wyzwania. Wiosna, lato i jesień, to czas szczególnej uwagi.
- Wcześnie wstaję, późno kładę się spać. Rośliny wymagają pielęgnacji, a ona podyktowana jest różnymi czynnikami – wyjaśnia. - Zima daje trochę wytchnienia. Gdy przyroda zapadam w sen, to dla mnie czas na regenerację i zebranie siły do dalszego działania.
Praca w otoczeniu przyrody wiele daje i powoduje, że inaczej patrzy się na świat. Widać więcej jego kolorów, często niewidocznych dla wielu ludzi.
- W nich cenię wytrwałość i odwagę. Chciałabym być otoczona tylko osobami z dobrą energią – mówi Iza. - Nie wiem, czy po tym, jak ludzie traktują swoje ogrody, można poznać, jacy są w rzeczywistości. Ja podziwiam tych, którzy pomimo tego, że zawodowo zajmują się czymś kompletnie innym niż sadzeniem roślin, to do swoich ogrodów wchodzą i z zaangażowaniem, radością i pasją o nie dbają. Chcą się ich uczyć.
Iza każdego dnia stara się skupiać na pozytywach, otaczać mądrymi ludźmi i rozwijać. Chociaż kobietom, które prowadzą własne firmy, nie zawsze jest łatwo, to przeszkody pokonuje ze spokojem. Jest wytrwała. Mówi, że marzy jej się dobre życie, stodoła na polu z kwiatami, które będą przyjazne dla jej pszczół, osiołek i koń. - A na moje okrągłe urodziny, które nastąpią za kilka lat, chcę z moją córką wybrać się w podróż na Filipiny.
Justyna Mahler
To bardzo skromny i niezmanierowany Doktor. Cenię jako człowieka, który podchodzi do pacjenta z sercem. Zjeździłem całą Polskę, lecząc się prywatnie, i nigdy nigdzie nie otrzymałem tyle opieki i pomocy, którą okazał mi Pan Doktor. Ogromny szacunek.????????????
Dariusz
2026-04-02 18:31:30
Bez skrótów. Bez przypadków. Bez imienia. Bez nazwiska. Po prostu policjant. Ze Szczytna.
Czytelnik ze Szczytna
2026-04-01 17:48:06
To doskonały pomysł, niech mnie pan cytuje studentom ile tylko można, ludzie w końcu muszą poznać prawdę. nie tylko jednostronną fałszywą narrację. Cały świat wie czym Netanjahu wciągnął Trumpa w wojnę, oczywiście o aktach Epsteina, agenta Mossadu, nic Pan nie słyszał, prawda? :)... I nie Rosjanie o tym otwarcie mówią, tylko sami Amerykanie. W moich komentarzach piszę mój punkt widzenia, do którego mam pełne prawo...a Pan sraczki dostaje i nie potrafiąc się do nich merytorycznie odnieść, i podważyć, używa agresywnego personalnego ataku. Prawda jest niepodważalna.. co nie?
Polak
2026-04-01 14:02:23
Najbardziej to pewnie ucieszył się ten pan z DPS, ktory zawsze prosi o drobne pod biedra lub Orlenem. Jak każdy student dal mu piątaka to będzie miał na kilka czteropakow
Kamil
2026-04-01 12:35:56
Mądrzejewski-toponimiczne pochodzenie nazwiska od przymiotnika (mądry). Być może. Wgłębiając się jednak w twórczość p. Mądrzejewskiego zamieszczaną na łamach owego tygodnika, widzę człowieka, która za wszelką cenę chce nam wszystkim udowodnić, iż należy do starannie wyselekcjonowanej grupy mądrych. Grupa mędrców Donalda Tuska. Może się mylę. Może treści, które czytam, to myśli głębsze po głębszym. Może ja czegoś nie rozumiem i autor rzeczywiście jest mądrzejszy ode mnie. Szukam odpowiedzi. Na razie znalazłem jedną. Jak dla mnie mało miarodajną. Zawsze to jednak jakiś trop. Otóż statystyki nazwisk w Polsce podają, iż osobników płci męskiej o nazwisku Mądrzejewski jest tylko 266-u. Jak mawiała pani Kidawa-Błońska cyt: „gdyby natura chciała, to przekop by sama zrobiła\". Nie zrobiła. Z mądrością widać też jej nie poszło.
Zakute Łby : )
2026-04-01 12:08:43
Przekształcili w nową instytucję, która pewnie nic nie wniesie to i lepiej zarobią.
Do Marek
2026-04-01 08:52:59
Wspaniały , empatyczny lekarz. Życzliwy , ciepły Człowiek. Inny lekarz mnie zlekceważył. Pan doktor zrobił badania , przepisał leki. Przestało boleć. Stan zapalny zlikwidowany. Dziękuję za pomoc.
Marzenna Żakowicz
2026-03-31 21:40:33
Ty \"Polak\" ty \"Romek\". Zanim coś naPiSzecie, to się tysiąc razy nad tym zastanówcie, jeśli jeszcze potraficie.
Sławek
2026-03-31 14:52:25
Osobnik tytułujący się ksywą Polak jest niezawodny. Jego komentarze do moich mikro felietoników wprowadzę w najbliższym czasie jako materiał poglądowy do zajęć ze studentami z przedmiotu \"Biały wywiad i dezinformacja\". Tym razem mamy do czynienia z \"mykiem\" polegającym na wrzucanie do komentarza treści, o których w komentowanym materiale nie było mowy czyli: 1. Bogata Polska utrzymuje wrogą Ukrainę; 2. Trump rozpętał wojnę z Iranem na polecenie Izraela. Panie \"Polak\" jakby nie patrzeć widać starą dobrą ruską szkołę. Czekam na następne przykłady.
Wiesław Mądrzejowski
2026-03-31 14:20:27
Strzelnica o której wspomniałem to też jest dół, jednak pocisk wyleciał. Skoro zatem istnieje możliwość zranienia innego człowieka, a istnieje, dowód już Pani dałem, to taka strzelnica powinna mieć ściany, szczególnie, gdy w pobliżu są domy mieszkalne. Pogratuluje pan mieszkańcom, jak nie daj Boże dojdzie do podobnego wypadku, a prędzej czy później dojdzie, ciekawe czy wtedy też będą tak entuzjastycznie nastawieni.
nikoś
2026-03-31 13:11:34