Odpocznijmy, drodzy Państwo, od smutnych i bolesnych uczuć i emocji, które targały nami w ostatnich dniach. Należy nam się emocjonalny odpoczynek i oderwanie się od naszej bardzo smutnej ostatnio rzeczywistości. To też jest sztuka, żebyśmy potrafili nie tylko fizycznie, ale również emocjonalnie odpoczywać po trudach dnia codziennego i naszych narodowych traumach. Dlatego też postanowiłem napisać dzisiaj o czymś pozytywnym, co może dać nam trochę pozytywnych emocji i nadziei na sukces. Tym razem w branży filmowej.
Bo kiedy piszę ten tekst, a jest poniedziałek, nie wiem jeszcze, czy głośny film „Zimna wojna” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego dostanie nominację do Oscara w kategorii: film nieanglojęzyczny. Jutro bowiem oscarowe nominacje zostaną ogłoszone, zaś statuetki rozdane będą pod koniec lutego. Kiedy więc będziecie Państwo czytać ten felieton w czwartek, będzie już wiadomo, czy nasz polski film tę nominację otrzymał.
Nie jestem jakimś wytrawnym kinomanem, ale nie tak dawno, mając trochę wolnego czasu, udałem się do jednego z warszawskich kin, by obejrzeć to dzieło sztuki filmowej. Jest rzeczywiście niezwykłe, bardzo przejmujące w swojej warstwie psychologicznej i emocjonalnej, zaś kreacje aktorskie Joanny Kulig i Tomasza Kota – wybitne i bardzo sugestywne. Film nostalgiczny, głęboki i poruszający. Nie sposób go po prostu zapomnieć. Tym bardziej, że odwołuje się również do naszej trudnej, powojennej historii będącej kontekstem dla opowiedzianej historii bardzo trudnej miłości dwojga ludzi. Dwóch wrażliwych i artystycznych dusz, które ani z sobą, ani bez siebie nie potrafią żyć.
Jak zapewne większość z nas wie, film „Zimna wojna” jest już bardzo uznanym i nagrodzonym dziełem filmowym, stąd rozbudzone nadzieje nie tylko na nominację do Oscara, ale także na może niejedną nawet statuetkę. Film ten na Festiwalu w Cannes w maju 2018 roku otrzymał prestiżową Złotą Palmę za reżyserię, zaś na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w ubiegłym roku otrzymał również Złote Lwy. Z kolei w grudniu ubiegłego roku Europejska Akademia Filmowa nagrodziła film aż w czterech kategoriach: najlepszy europejski film roku, najlepszy reżyser roku, najlepsza europejska aktorka roku, najlepszy montażysta roku oraz najlepszy europejski scenarzysta roku. Nie wspominam o innych laurach i nagrodach zdobytych również za oceanem, a także o silnej promocji filmu przez jej twórców oraz przez samą Joannę Kulig, która robi zawrotną karierę w Hollywood i Stanach Zjednoczonych jako aktorka wybitna i zjawiskowa.
Nic więc dziwnego, że komisja oscarowa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej wytypowała film Pawła Pawlikowskiego pt. „Zimna wojna” jako polskiego kandydata do Oscara w kategorii: film nieanglojęzyczny. Czy ma już nominację? Dowiem się już jutro. Szczerze życzę wybitnym twórcom tego arcydzieła filmowego jak największych sukcesów i co najmniej jednego Oscara. Ale jeśli nawet ten film nie otrzyma żadnej statuetki, to i tak nie przestanie być dziełem wybitnym, z którego możemy – jako Polacy - być dumni! Polskie kino ma się bowiem świetnie i oby tak dalej.
Potrzebujemy bowiem również jednoczących nasz naród pozytywnych emocji, a nie tylko traum i tragedii lub silnych zagrożeń zewnętrznych, by te dały nam okazję poczuć się znowu narodową wspólnotą. W ostatnich latach to raczej sport dawał nam taką wspólnotową pozytywną energię. Najpierw była era sukcesów sportowych Adama Małysza, potem również spektakularna kariera skoczka narciarskiego Kamila Stocha albo tytuł mistrza świata wywalczony przez naszych wspaniałych siatkarzy na zeszłorocznych Mistrzostwach Świata.
Tymczasem ostatni konkurs skoków w Zakopanem w ramach Pucharu Świata okazał się bardzo słaby w wykonaniu naszych mistrzów, którzy jakby stracili impet z pierwszej części sezonu. Może więc błyskotliwa kariera polskiego piłkarza młodego pokolenia i napastnika Krzysztofa Piątka, który najprawdopodobniej zostanie graczem utytułowanego włoskiego klubu AC Milan, znowu rozraduje serca kibiców piłki nożnej. Tylko że kibicami futbolówki nie są przecież wszyscy Polacy.
Problem w tym, że nawet jeśli ktoś z naszych rodaków odniesie wielki sukces, zrobi międzynarodową karierę lub zdobędzie zasłużoną sławę, to i tak znajdą się całe rzesze zazdrośników, krytyków i po prostu zawistnych ludzi, którym wszystko się nie podoba i nadal będą narzekać lub dyskredytować czyjeś osiągnięcia i sukcesy. Na szczęście zauważą je, docenią i nagrodzą inni, ci poza granicami naszego kraju – bardziej obiektywni i potrafiący docenić kunszt, artyzm, mistrzostwo i piękno!
Może więc spróbujmy – na przekór naszym narodowym przywarom – cieszyć się sukcesami naszych wybitnych sportowców, artystów lub aktorów i życzyć im szczerze laurów i Oscarów. Jesteśmy przecież zdolnym narodem, który ma w sobie wielki potencjał. Nie marnujmy go, tracąc swoją witalność, kreatywność i wielkie możliwości przez permanentne i niegodne zwalczanie siebie nawzajem.
pastor Andrzej Seweryn
Piszę raz jeszcze, bo tygodnik chyba kasiorę dostał i negatywnych komentarzy nie publikuje. Wysypisko śmieci nam robią i mamy się z tego cieszyć?
Wolf
2026-08-15 10:46:58
Żeby tylko ta współpraca z Akademia Policji nie skończyła się tak jak projekt Inoopolice z WSPol wtedy Ile tys. umoczono. Przewodniczący Pan Łachacz powinien wiedzieć najlepiej.
HT
2026-08-14 22:58:03
Chore przepisy i chory rząd , czekamy na wybory
Robo
2026-08-14 20:28:20
Oszukac przeznaczenie 2 po szczyciensku
Tytus
2026-08-13 19:17:39
Uciekł?? Nawet przez chwilę medal nie był w jego zasięgu. Kolejna wycieczka
Judge
2026-08-13 11:45:56
To dopiero inwestycja! Szrotowisko świata na Mazurach! Sukces godny mistrzów!
wolf
2026-08-12 16:41:38
dajcie mu kolejny zakaz, pa ja ce. a ta droga to co to? szutrówka? to ile mozna zap.lać po szutrówce???
Klasyk
2026-08-12 10:57:58
No tak. Uzurpator pałacu prezydenckiego ułaskawił kibola. Ironia autora jest o tyle ciekawa, że pomija najważniejszy szczegół: Staruch nie został skazany za pobicie, gangsterkę czy działalność przestępczą, lecz za przebywanie w niewłaściwym sektorze, mimo że Motor Lublin wydał na to zgodę, a sąd kompletnie tego szczegółu nie uwzględnił. Można być przeciwnikiem ułaskawienia, ale warto zachować proporcje. Zastanawia mnie również, dlaczego podobnego oburzenia u szanownego Pana nie wywołują afery dotyczące pieniędzy publicznych: Pokoje vip, holendernie zarobki lekarzy, czy ostatni temat okradanie powodzian. W takim zestawieniu ułaskawienie człowieka ukaranego zakazem stadionowym wygląda raczej na temat zastępczy niż problem pierwszej wagi. Pozdrawiam.
XxX
2026-08-11 06:21:20
Przewinalem, nie czytalem. Widzialem tylko w naglowku, ze znowu o prezydencie. To jakas choroba przesladowcza. Czemu ten osobnik np o Tfusku nue pisze bo jest o czym pisac. Kompleksiki wychodza i zazdrosc po prostu. Smutne bo z wiekiem czlowiek powinien madrzec a nie odwrotnie...
Romek
2026-08-10 19:47:13
A czemu ów felietonista jest taki tajemniczy? Ani nazwiska, ani wizerunku... Inni nie są tak wstrzemięźliwi. Choć trzeba przyznać, że wbrew zapowiedzi, tekst jest dość obiektywny. Co prawda nie do końca to felieton, ale niech tam...
massakra
2026-08-10 16:39:48