Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Krwiodawca ma zwykłą, ludzką twarz (zdjęcia)


Wykonują różne zawody. Są rodzicami, babciami, dziadkami, a nawet prababciami. To ludzie o wielu pasjach. Uwielbiają gotować, wędkować, zbierać grzyby, hodować gołębie, uprawiać sporty, podróżować. Lubią żarty, ale też potrafią „tupnąć nogą” jeżeli zajdzie taka potrzeba. Mają różne poglądy, ale łączy ich jedno: „oddawanie krwi mają we krwi”. To dzięki krwiodawcom inni mogą cieszyć się życiem, w przenośni i dosłownie.


  • Data:

Od 22 do 26 listopada obchodzone będą Dni HDK w Polsce. Wielbarscy krwiodawcy świętować zaczną wcześniej, bo dokładnie 17 listopada minie trzynasta rocznica reaktywacji ich Klubu. Istniał już raz, przed wielu laty, różne przyczyny spowodowały, że znikł, ale najważniejsze jednak, że się odrodził i należy do grona najprężniej działających w powiecie, a być może – i w regionie.


Reklama

 

Wśród dzisiejszych krwiodawców nie brakuje tych, którzy pamiętają stare czasy i aktywnie działają obecnie. - W dzisiejszych czasach łatwo jest zapomnieć o szacunku do drugiego człowieka. Ludzie często z niewiedzy opowiadali mity, obrażali ludzi, którzy oddawali krew. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, jak wszyscy inni, mamy swoje słabości, problemy...

 

Każdego może dotknąć tragedia: jakaś choroba, utrata kogoś bliskiego, a w konsekwencji załamanie. Krwiodawcom też się to zdarza, ale trzeba pamiętać, że taka osoba przez wiele lat pomagała innym i należy się jej szacunek, niezależnie od tego kim teraz jest – oględnie o czasach dawnych wspomina Krzysztof Burdyński, członek zarządu.

 

Na szczęście dzięki edukacji, postępowi technologicznemu i postawie samych krwiodawców obecnie ta grupa społeczna staje się coraz bardziej doceniana. - Wydawałoby się, że trzynaście lat to krótki staż jak na Klub. Trzeba dużo pracy, determinacji i chęci, żeby to wszystko działało. W Wielbarku mamy to ogromne szczęście, że krwiodawców u nas jeszcze nie brakuje.

 

Tradycja oddawania krwi przechodzi z pokolenia na pokolenie, co czasem rodzi zabawne sytuacje. Na przykład w obsadzie krwiobusu jest nowa osoba. Rejestruje krwiodawców i nagle słyszymy pełen zdziwienia okrzyk: „To ilu jest tutaj Burdyńskich, Maluchników”, a jak dołożyć jeszcze, że ojciec i syn mają to samo imię... to żartom nie ma końca – podsumowuje prezes Milena Zapadka. - Druga sprawa, że lubimy się , potrafimy z siebie żartować, a przede wszystkim jesteśmy stali i systematyczni w tym, co robimy i to jest recepta. Klub tworzą ludzie. Dopóki będzie nam to sprawiało przyjemność, będzie istniał. Można oddawać krew gdzie indziej, ale atmosferę i ludzi już nie da się „przenieść” - podkreśla.

 

Wielbarskich krwiodawców łączy więc nie tylko wspólna działalność na rzecz innych. Sami czują się wspólnotą, a każdy pobór to także spotkanie towarzyskie z przyjaciółmi.

Reklama

 

- To czas, kiedy możemy zmienić otoczenie, pobyć w gronie osób, z którymi „jest nam po drodze”. A ile mamy wspomnień, historii związanych z naszymi akcjami. Już chyba nic nas nie zdziwi. Śnieg w maju, burze, nawałnice, czy brak prądu to w naszym przypadku nic nowego – opowiada skarbnik Beata Zdancewicz. - Pamiętny rok 2008, kiedy przez naszą gminę przeszła nawałnica, a na drugi dzień mieliśmy pobór krwi. Chłopaki ze straży, mimo że usuwali skutki nawałnicy, przyszli oddać krew. Albo wtedy, kiedy spaliła się szkoła... Porządkowali zgliszcza, a w przerwie przybiegali, by oddać krew. Pamiętam sytuację, kiedy gminę dosłownie zasypało śniegiem. Odśnieżaliśmy parking dla krwiobusu, kiedy rowerem przyjechał pan Krzysztof z Łatanej Wielkiej, a to dobrych kilka kilometrów. Nie odpuścił. Skomentował tylko: „Trochę napadało, ale bywało gorzej”.

 

W ocenie wielbarskich krwiodawców (a klub liczy sobie aż 60 członków) ten trzynasty rok działalności, wbrew przysłowiu, nie był pechowy. W trakcie pięciu akcji poboru, mimo pandemii i ograniczonej liczby dawców, pozyskano prawie 90 litrów krwi. „Puszczanie krwi”, to niejedyna forma udzielanego innym wsparcia. Klub zbiera monety, plastikowe nakrętki czy... robi przysiady. Prowadzi ciągłą agitację i edukację na rzecz zdrowia i bezpieczeństwa. Ma też swoje marzenia...

 

- Chcielibyśmy, żeby w Wielbarku jakiejś ulicy nadano nazwę Honorowych Dawców Krwi, a ja osobiście chciałabym w końcu znaleźć czas i zrobić planowany album-książkę poświęcony naszym krwiodawcom – mówi Milena Zapadka.

 

 

Beata Radomska

Do krwiodawca namówił mnie mąż. Muszę przyznać, że jest to uzależniające, ale to takie przyjemne uzależnienie. Uzależnienie, które pomaga innym. W tej chwili z powodu choroby i leków, które otrzymuję nie mogę oddawać krwi. Brakuje mi tego. Mam nadzieję, że w przyszłości to się zmieni.

 

Izabela Maluchnik

Mnie też do oddawania krwi zachęcił mój mąż Mateusz, który sam jest krwiodawcą od 18 roku życia. Pomimo, iż boję się igieł, odważyłam się spróbować i wcale nie było tak strasznie. Teraz, gdy przebywam za granicą, brakuje mi naszych akcji w Wielbarku, na których zawsze było wesoło, a atmosfera rodzinna.

 

Magdalena Pabich

Krwiodawcą jestem od 14 lat głównie z potrzeby serca. Do oddawania krwi namówił mnie wujek i tata. Razem z bratem podjęliśmy to wyzwanie. Teraz mogę stwierdzić, że jest to jedna z moich najpiękniejszych życiowych misji, zaraz po byciu mamą. Działalność klubu obserwuję od samego początku. Jednak oficjalnie należę do niego 9 lat. Po tylu latach mogę śmiało powiedzieć, że jesteśmy jak jedna wielka rodzina. Idziemy do przodu jak burza. Nigdy nie jesteśmy głusi na apele o pomoc. Jestem z nas bardzo dumna i cieszę się, że zasilam szeregi naszego klubu.

 

Justyna Dąbrowska

Mój tata, Sławomir Kurpiewski, oprócz tego, że od wieeeeeeelu lat jest honorowym dawcą krwi jest również, prawie od dwóch lat, najwspanialszym Dziadkiem na świecie!



Komentarze do artykułu

Chwała im za to.

Bo życie nie jest po to żeby tylko brać , trzeba i od siebie coś dać.

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama