Środa, 29 Lipiec
Imieniny: Ady, Wiwiany, Sylwiusza -

Reklama


Reklama

Osiemnaście ciał pod Linią Hindenburga. Największą mogiłę rozkopano i splądrowano (zdjęcia)


Przez osiem dekad leżeli w lasach gminy Świętajno, w pobliżu bunkrów Szczycieńskiej Pozycji Leśnej. Archeolodzy odnaleźli szczątki 18 niemieckich żołnierzy poległych w 1945 roku. Największy grób, w którym pochowano 11 osób, był wcześniej wielokrotnie plądrowany. Teraz badacze próbują przywrócić poległym nazwiska i przenieść ich szczątki na cmentarz wojenny.



Mogiły znajdowały się w trzech miejscach na terenie Nadleśnictwa Spychowo, w rejonie Piasutna, Powałczyna i Raciboru. Wszystkie leżały w sąsiedztwie Szlaku Fortyfikacji Szczycieńskiej Pozycji Leśnej, nazywanej Linią Hindenburga. To blisko pięciokilometrowa pętla umocnień, która przecina lasy gminy Świętajno. W czasie II wojny światowej miała zatrzymać natarcie Armii Czerwonej. Po walkach pozostały bunkry, rowy, fragmenty wyposażenia i groby tych, którzy zginęli w 1945 roku.


Reklama

 

TRZY MOGIŁY, OSIEMNAŚCIE OFIAR

Prace przeprowadziła Pracownia Archeologiczna POMOST z Poznania. Badacze odnaleźli dwa groby zbiorowe i jeden pochówek pojedynczy. Łącznie wydobyli szczątki 18 niemieckich żołnierzy. Największa mogiła kryła pierwotnie 11 ciał. Jej stan pokazał jednak, że ktoś docierał do niej wcześniej. Grób został rozkopany i splądrowany. Sprzyjało temu położenie z dala od domów, dróg i miejsc, które mogłyby pozostawać pod stałą obserwacją.

-Dlatego tak ważne jest, aby badać groby wojenne i przenosić szczątki poległych na właściwe cmentarze. Działania te chronią miejsca spoczynku przed znieważeniem i pozwalają przywracać tożsamość ofiarom wojen - mówi Tomasz Czabański, szef Pracowni Archeologicznej POMOST z Poznania.

 

ŚLAD PROWADZIŁ Z NIEMIECKIEJ PRASY

Informacje o mogiłach archeolodzy znaleźli w materiałach publikowanych po wojnie w niemieckiej prasie. Wskazywały one miejsca pochówków w okolicach Piasutna, Powałczyna i Raciboru. Dane trzeba było później zestawić z ukształtowaniem terenu, przebiegiem fortyfikacji i informacjami zbieranymi w terenie. W pracach pomagali pracownicy Nadleśnictwa Spychowo, między innymi Adam Gełdon.

Reklama

Każda odnaleziona mogiła wymaga dokumentacji, zabezpieczenia szczątków i sprawdzenia przedmiotów, które mogą pomóc w ustaleniu tożsamości. Czasem są to fragmenty munduru, nieśmiertelniki, guziki albo rzeczy osobiste.

 

CHCĄ PRZYWRÓCIĆ IM NAZWISKA

Prace prowadzone są na podstawie polsko-niemieckiej umowy z 2003 roku. Jej celem jest likwidacja bezimiennych mogił oraz przenoszenie szczątków na wyznaczone cmentarze wojenne.

- Głównym zadaniem jest identyfikacja i przywrócenie imion ludziom, którzy 80 lat temu stracili życie w wyniku działań wojennych - podkreśla Tomasz Czabański.

Po zakończeniu badań szczątki 18 żołnierzy zostaną pochowane na jednym z cmentarzy uzgodnionych przez stronę polską i niemiecką. Jeśli uda się odnaleźć przedmioty identyfikacyjne albo dokumenty, badacze podejmą próbę ustalenia nazwisk poległych.

 

W LASACH MOGĄ BYĆ KOLEJNE GROBY

Archeolodzy zapowiadają dalsze poszukiwania na Warmii i Mazurach. Do pracowni trafiają informacje od mieszkańców, leśników i osób, które pamiętają przekazy dotyczące mogił z czasów wojny. Część takich miejsc nigdy nie została oznaczona. Inne zniknęły pod roślinnością albo przetrwały jedynie w opowieściach rodzin i mieszkańców wsi.

Pracownia POMOST prosi osoby posiadające informacje o grobach wojennych w okolicach Spychowa, Piasutna, Powałczyna, Raciboru i innych miejscowości regionu o bezpośredni kontakt. Każde zgłoszenie może wskazać miejsce, w którym od 1945 roku nadal spoczywają bezimienni żołnierze.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama