Tygodnik Szczytno

Poniedziałek, 19 Październik
Imieniny: Hanny, Klementyny, Łukasza –

Reklama

Reklama

Gospodynie z „łatwą” kasą

Kilka kół gospodyń wiejskich z terenu powiatu uzyskało dotacje po 3, a jedno nawet 4 tysiące złotych. Źródłem jest budżet państwa, a płatnikiem Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - To chyba najłatwiejsze pieniądze, jakie KGW mogą pozyskać – mówi Małgorzata Kamińska-Bałdyga, sołtys Wilamowa i założycielka koła o wdzięcznej nazwie „Gosposie z Pasją”.

  • Data:

Agencja rozdawała pieniądze w ubiegłym roku, zresztą już po raz trzeci. Koła, które otrzymały wsparcie mają teraz czas do końca stycznia, by się z pozyskanych środków rozliczyć.

 

W powiecie szczycieńskim kół gospodyń wiejskich nie brakuje, często się też słyszy (a my o tym piszemy) o ich aktywności, działaniach, organizowanych imprezach itp. Nie wszystkie jednak mają taką formę organizacyjną, która pozwala skorzystać z tych – jak mówi pani Małgorzata z Wilamowa – łatwych pieniędzy.

 

Podstawowy warunek jest taki, że uprawnione do pieniędzy jest tylko takie koło, które zostało oficjalnie powołane i zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Kół Gospodyń Wiejskich, który to rejestr prowadzi ARiMR. Te wymogi spełnia obecnie zaledwie siedem kół w naszym powiecie, które działają w: Wałach, Wilamowie, Rozogach, Gawrzyjałkach, Lipowej Górze Wschodniej, Linowie oraz w Białym Gruncie. W ubiegłym roku o państwową dotację nie starało się jedynie to ostatnie. Wszystkie pozostałe kasę otrzymały – po 3 tysiące złotych, a koło w Wilamowie nieco więcej, bo 4 tysiące. Kryterium, które określało wysokość dotacji, stanowi liczba zarejestrowanych członków koła.

 

Trochę problemów, ale wartych pieniędzy

 

- Otrzymaliśmy tę wyższą kwotę, gdyż nasze koło liczy ponad 30 członkiń – tłumaczy pani Małgorzata. - Na początku było nas 32, ale niestety, jedna z pań zmarła.

 

Pani Małgorzata nie ukrywa, że możliwość uzyskania dotacji, praktycznie zagwarantowanej dla każdego koła, które tylko złoży wniosek, było jedną z przyczyn, dla których aktywne panie z Wilamowa zawiązały oficjalną organizację.

 

- To było na początku ubiegłego roku – opowiada obecna sołtys wsi. - Porozmawiałam z kilkoma osobami, o których wiedziałam, że są chętne do takich działań, one z kolejnymi i tak na pierwszym spotkaniu założycielskim było nas aż 32. Przygotowaliśmy niezbędne dokumenty, ale zaczęły się problemy związane z pandemią, więc te procedury nieco się przeciągnęły. Niemniej zdążyliśmy się z tym uporać przed upływem terminu składania wniosków o dotację. Ten zresztą został wydłużony do 30 września. Jeśli ten program dla KGW będzie kontynuowany w tym roku, to z pewnością znów złożymy wniosek.


Reklama

 

Dotacja na start

 

Trzy czy cztery tysiące złotych to niby niewiele, ale dla KGW, które rzadko w ogóle dysponuje jakimiś środkami, to całkiem przyzwoita kwota. Za uzyskane pieniądze wilamowskie „Gosposie z Pasją” postanowiły kupić cały „arsenał” kuchennego wyposażenia, bo trudno planować jakieś imprezy połączone z poczęstunkiem, gdy nie ma w czym jadło gotować, na czym podawać i czym spożywać.

 

- Dopiero zaczynamy działalność, której zresztą ze względu na okoliczności, nie możemy w pełni rozwinąć, więc też najpierw musimy sobie przygotować odpowiednie zaplecze do tej działalności. Na początku chcemy przygotowywać takie typowo „babskie” spotkania, a te typowe zawsze w całości lub po części związane są z kuchnią. Gdy już będzie można działać więcej to i my poszerzymy swą działalność, korzystając z niebagatelnych umiejętności naszych członkiń. Na przykład jedna z pań tworzy absolutne dzieła posługując się szydełkiem, inna zaś jest niekwestionowaną mistrzynią kuchni.

 

A utalentowanych mieszkanek i mieszkańców nam nie brakuje. Do wstąpienia w nasze szeregi chcę zachęcić na przykład jedną z pań, o której wiem, że świetnie szyje. A wszystko po to, by wypromować naszą miejscowość, bo Wilamowo ma nielichy potencjał. Szkoda tylko, że obecnie tak trudno jest cokolwiek zaplanować i zorganizować, więc myślimy dopiero o majówkowym pikniku dla mieszkańców wsi.

 

Formalizm KGW

 

Rejestrowe koła gospodyń działają w oparciu o „własną” ustawę z 2018 roku. Organizacyjnie nie ma większych różnic pomiędzy KGW a stowarzyszeniami poza tym, że KGW mają więcej możliwości. Mogą na przykład prowadzić działalność gospodarczą, poprzez m.in. sprzedaż wyrobów rękodzielniczych czy innych produktów. Oczywiście, muszą też w tym przypadku prowadzić księgowość, ale bardzo uproszczoną. Muszą też realizować określone w ustawie cele, ale te są tak sformułowane, że praktycznie wszystkie inicjatywy KGW w tych celach się zmieszczą.

 

Formalnie też KGW są niejako podległe Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która może je kontrolować, ale też wspierać, nie tylko finansowo, ale również merytorycznie przez tzw. Koordynatorów i pełnomocników – jak ich ładnie nazwano - ds. inicjatyw społecznych.

Reklama

 

Być może to formalne wymogi rejestracyjne (NIP, REGON, statut, regulamin itp.) powodują, że tak niewiele KGW z naszego powiatu postanowiło pójść tą drogą. Tyle że chcąc pozyskiwać fundusze zewnętrzne, taką drogę i tak każde musi przejść, by stać się np. stowarzyszeniem.

 

Wygląda na to, że mimo wstępnego formalizmu rejestracyjnego uzyskanie statusu koła gospodyń wiejskich robi się coraz bardziej popularne. Gdy w ubiegłym roku ARiMR ogłaszał nabór wniosków o dotację informował, że np. w województwie wielkopolskim zarejestrowanych było 1380 kół, a obecnie jest ich już dokładnie 1444. Rośnie więc także liczba rejestracyjnych kół w całym kraju (zbliża się do 9,5 tysiąca). A skoro o liczbach mowa, to należy też wskazać, że Warmia i Mazury, na tle takiej np.

 

Wielkopolski, jawią się jak krezus przy najbiedniejszej biedocie. Skoro bowiem Wielkopolska ma 1444 zarejestrowanych kół, a nasz region zaledwie 333 (powiat szczycieński – 7) to może oznaczać, że wiejscy aktywiści z okolic Poznania bardzo potrzebują pieniędzy, a nasi ich nie chcą. Wszak, przynajmniej teoretycznie, nie potrzebują kasy ci, którzy ją mają, czyli krezusi. I taką to przewrotną manipulacją można po raz pierwszy w historii udowodnić, że Warmia i Mazury nawet Wielkopolskę biją na głowę gospodarnością.

 

A na poważnie: w 2020 r. na dotacje dla kół gospodyń wiejskich przeznaczono 40 mln złotych. Koła w całym kraju „skonsumowały” zaledwie 11 milionów. Nie można, oczywiście, przewidzieć, że takie dotacje będą udzielane także w tym roku. Niemniej może jednak warto, by mniej czy bardziej zorganizowane grupy wiejskich gospodyń, niejednokrotnie nazywające się właśnie KGW, rozważyły kwestię sformalizowania swojej działalności i się za to wzięły. W końcu nawet te marne 3 tysiące złotych piechotą nie chodzi...



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama