Pocztówka sprzed I wojny światowej i raport z 1919 roku. Dwa dokumenty, które prowadzą do jednej postaci – Samuela Mendla, żydowskiego kupca ze Szczytna. Witold Olbryś sięga do archiwów i pokazuje historię, której nie ma w podręcznikach: o antyżydowskich nastrojach, kontrolach cen prowadzonych przez Radę Robotniczo-Żołnierską i sklepie zamkniętym nie za „lichwę”, lecz chaos powojennych przepisów. To opowieść o mieście na styku lojalności, biedy i politycznych napięć – zapisana w dokumentach, które przetrwały ponad sto lat.
Poczta w Szczytnie przed I wojną światową.

Pocztówka ukazała się nakładem nieznanego do tej pory nakładcy – znanego żydowskiego kupca Samuela Mendla.
Ze zbiorów M. Rawskiego.
Verlag Sortimentslager S. Mendel, Ortelsburg.
Obieg: Ortelsburg, 8.09.1913 r.
Kontrola w sklepie żydowskiego kupca - Samuela Mendla

W latach 1919–1921 w Szczytnie nastroje antyżydowskie utrzymywały się wśród biedoty oraz zwolenników socjalistów. Dochodziło do drobnych rozruchów, wzywano do bojkotu sklepów żydowskich, a na ich witrynach malowano hasła. Zdarzały się również przypadki zabierania towaru bez uiszczenia zapłaty. Działająca w mieście w 1919 roku Rada Żołnierska prowadziła kontrole cen w sklepach należących do Żydów.
Wydaje się, że miejscowe środowiska prawicowo-nacjonalistyczne — w dużej mierze dawne elity — Żydów nie atakowały, a wręcz przeciwnie, czasem ich broniły. Szczycieński starosta, Wiktor von Poser, traktował Żydów jako wiernych obywateli Niemiec — i bez wątpienia nimi byli. Zmienił zdanie dopiero po przystąpieniu do nazistów, ale to już późniejsza historia.
Kupcy żydowscy, podobnie jak inni przedsiębiorcy w trudnym okresie wojennym i powojennym, z pewnością kombinowali i próbowali obchodzić obowiązujące przepisy. Trudno dziś jednoznacznie stwierdzić, czy to ludność zaczęła sama ich obwiniać o różne nadużycia i czynić z nich kozła ofiarnego, czy może za tymi nastrojami stali działacze socjalistyczni. W materiale opublikowanym przez Radę Żołnierską w jednym ze styczniowych numerów Ortelsburger Zeitung, w którym krytykowano Niemiecką Partię Demokratyczną, pojawiły się wyraźne akcenty ekonomicznego antysemityzmu.
Poniżej przedstawiam raport z kontroli najbardziej znanego szczycieńskiego żydowskiego kupca handlującego konfekcją — Samuela Mendla.
O samym Samuelu Mendlu nie będę się tu rozpisywał. Odsyłam do mojej książki: Dawne Szczytno w stu ilustrowanych opowieściach, Dąbrówno 2024.
Ortelsburg - Marktplatz.
Stengel & Co. G. m. b. H., Dresden.
Po lewej stronie znajduje się sklep Samuela Mendla, który stał przy głównym skrzyżowaniu.
Raport komisji kontroli cen w sprawie firmy S. Mendel.
We wszystkich skontrolowanych przypadkach przeprowadzono kontrolę sprzedawców przez komisję kontroli cen Rady Robotniczo-Żołnierskiej. Choć w kilku przypadkach stwierdzono niewielkie przekroczenia cen, w żadnym wypadku nie doszło do takiej ich zawyżki, która uzasadniałaby oskarżenie o lichwę cenową. Kontrole były utrudnione z powodu braku wyraźnego oznaczenia towarów w wielu firmach. W związku z tym właściciele zostali zobowiązani do czytelnego i dokładnego oznaczania każdego artykułu, z podaniem dostawcy, daty dostawy, numeru faktury, rodzaju towaru, ceny zakupu i sprzedaży. Firma S. Mendel nie zastosowała się do tych zaleceń, przez co kontrola w tym sklepie napotkała szczególne trudności. W rezultacie działalność sklepu została tymczasowo zawieszona, aż do momentu zapewnienia przejrzystej dokumentacji. W poniedziałek, 13 stycznia, w obecności przedstawiciela Prowincjonalnej Komisji Cenowej, przeprowadzono kolejną kontrolę magazynu. Stwierdzono dalsze niedociągnięcia w oznakowaniu, co potwierdziło zasadność wcześniejszego zamknięcia sklepu. Choć wykryto niewielkie przekroczenia cen, inne towary sprzedawano poniżej kosztów zakupu, co wyklucza zarzuty o lichwę cenową wobec firmy. Właściciel, pan Mendel, zobowiązał się w ciągu 14 dni wprowadzić poprawne oznaczenia i usunąć uchybienia. W tym czasie sprzedaż będzie prowadzona podczas kontroli komisji cenowej. Pan Mendel przyznał również, że czasami faworyzował stałych klientów przy sprzedaży deficytowych towarów, ale zapewnił, że kierował się interesem ogółu. Zgodnie z informacjami personelu sprzedażowego, wszystkie towary przechowywane wcześniej poza sklepem zostały do niego zwrócone.
Styczeń 1919 roku.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23