Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Po 44 latach pracy w urzędzie gminy, Jolanta Łońska przeszła na emeryturę (zdjęcia)


Po 44 latach pracy, Urząd Gminy w Świętajnie opuściła Jolanta Łońska. Przeszła na emeryturę. W urzędzie była świadkiem zmiany ustroju, współpracowała z dwoma naczelnikami gminy i czterema wójtami. Właśnie otwiera nowy etap w swoim życiu.


  • Data:

Pracę w urzędzie gminy rozpoczęła w 1979 roku na stanowisku ds. planowania i statystyki. Zaraz po skończeniu technikum.

 

- Zajmowałam się np. mierzeniem powierzchni gruntów, a nawet liczeniem bydła – opowiada. - To były inne czasy. Nie było systemów komputerowych, wszystko robiliśmy ręcznie.

 

Początki w urzędzie wspomina bardzo dobrze. Jako 19-letnia dziewczyna mogła liczyć na wsparcie przełożonych oraz koleżanek i kolegów z pracy. Te nawiązane ponad 40 lat temu relacje przetrwały do dziś.

 

Urzędnicza droga do sekretariatu

 

Po czterech latach zasiliła szeregi referatu organizacyjnego, w którym była inspektorem ds. zdrowia i opieki społecznej.

 

- Wtedy w gminie nie działał GOPS. Pomocą mieszkańcom zajmował się urząd. Praca na tym stanowisku pokazała mi, jak wartościowe jest pomaganie innym – mówi. - Nie mieliśmy wtedy takich możliwości jak dzisiaj, ale staraliśmy się robić na maksa dużo, aby wspierać potrzebujących mieszkańców.

 

Dlatego, gdy w 1996 roku została awansowana na kierownika Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w stu procentach odnalazła się w tej pracy.

 

- Ja po prostu lubię pomagać innym. Czasami myślę, że na emeryturze zostanę wolontariuszką – zaznacza.

 

W tym czasie GOPS nie był oddzielną instytucją.

 

- Wchodził w skład urzędu. Można powiedzieć, że był formą referatu – wyjaśnia pani Jola.

 

Jolanta Łońska „dowodziła” nim sześć lat. Potem wróciła do referatu organizacyjnego, w którym była odpowiedzialna za kadry. Jednak panią Jolę większość osób zna z sekretariatu. Przez wiele lat była „pierwszym kontaktem” dla interesantów. To jej charakterystyczny głos odzywał się w słuchawce, gdy ktoś dzwonił do urzędu. - Do sekretariatu trafiłam przypadkiem. Koleżanka wyjeżdżała za granicę na dłuższy czas i ówczesny wójt powiedział jej, że jeżeli znajdzie zastępstwo, to dostanie wolne. Poprosiła mnie o to zastępstwo. Koleżanka nie wróciła, a ja wsiąkłam w sekretariat – opowiada.


Reklama

 

Nie samą pracą człowiek żyje

 

Prywatnie pani Jola jest żoną pana Janka. Mąż wypatrzył ją przez okno w domu, gdy wysiadała na przystanku autobusowym przed urzędem. - Później częściej był u mnie niż u siebie w pracy. Niektórzy żartowali, że chyba się zatrudnił w urzędzie – opowiada z uśmiechem. - W końcu musiałam się zakochać. Mąż był bardzo przystojny i szarmancki.

 

Rok później powiedzieli sobie sakramentalne tak. Pierwsza córka Małgorzata na świecie pojawiła się w 1982 roku. Po niej urodziła się Kasia.

 

- Dziewczyny są naszym największym sukcesem. Jestem z nich dumna, a najważniejsze dla mnie jest to, że są ze sobą zżyte i mogą na siebie liczyć – podkreśla.

 

Rodzina jest szczególnie ważna dla pani Joli. Jej zięciowie, których uwielbia, są z nią blisko związani. Na Sławku i Arturze zawsze z mężem mogą polegać. Jej życiem od kilkunastu lat zawładnęły wnuki. Jest babcią Oliwii, Alka, Aleksandra, Juliana i Jasia.

 

- Moje córki kocham nad życie, ale miłość do wnuków jest szczególna. Kiedy urodziła się Oliwia po prostu oszalałam z radości. To jedyna dziewczynka i od urodzenia księżniczka babci – mówi.

 

Jola Łońska jest rodowitą spychowianką. Ma dwie siostry. Jedna z nich mieszka w Szczytnie, druga w Australii. Wizyta u tej drugiej jest jednym z marzeń pani Joli.

 

W życiu pani Joli było również sporo trudnych chwil. Nie lubi do nich wracać.

 

- Zawsze, gdy pojawia się problem, skupiam się na tym, aby go rozwiązać. Dopiero później pozwalam sobie na to, by go odchorować – mówi. - Myślę, że nie jestem taka twarda, jak postrzegają mnie inni.

 

 

Reklama

Dwie epoki, sześciu szefów

 

- Nigdy nie zastanawiałam się nad zmianą pracy. Lubiłam to, co robię. Chyba głównie ze względu na to, że pracowałam z ludźmi – mówi. - A ja kocham ludzi. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym pracować w miejscu, w którym nie miałabym z nimi kontaktu.

 

Niektórzy o pani Joli mówią, że jest legendą tego miejsca. Mało kto miał taką możliwość jak ona, by obserwować wszystkie zachodzące w urzędzie zmiany. - Takie jest życie. Nie widzę w tym nic szczególnego. Nie będę udawać, że zmiany nie były dla mnie stresujące.

 

Tych doświadczyła całe mnóstwo. Pracę zaczęła w PRL-u a kończyła w demokratycznej Polsce. Zatrudniał ją naczelnik gminy, a pożegnała wybrana przez mieszkańców wójt. W sumie pani Jola miała 6 szefów.

 

- Każdy był inny, ale wszyscy byli dobrymi pracodawcami. Na żadnego z nich nie mogę powiedzieć nic złego – podkreśla.

 

Decyzję o przejściu na emeryturę podjęła spontanicznie. Wstała rano i wiedziała, że czas otworzyć nowy rozdział w życiu.

 

- Dojrzewałam do tego trochę. Dobry miesiąc się z tym oswajałam. Ale decyzja zapadła, mąż mnie w niej wspierał i tak od kilku dni jestem emerytką. Chociaż jeszcze czuję się, jakbym była na urlopie – żartuje. - Powoli zastanawiam się co dalej.

 



Komentarze do artykułu

jarosław kamiński

to od kiedy tam w urzędach pracują?

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama