W tym roku odbędzie się już 25, a więc jubileuszowy Konkurs Palm Wielkanocnych w Rozogach. Do bardziej znanych twórczyń należy Zofia Zielińska z Radostowa. Twórców palm jest w gminie znacznie więcej. Zajmują się tym całe rodziny, bo choć formalnie niewielka część gminy Rozogi to Kurpie, to wśród mieszkańców królują tradycja i folklor kurpiowski. Tak jest i w rodzinie pani Zofii. Palmy tworzy też jej siostra – Marianna Kaczmarczyk z Wilamowa, a obu paniom pomagają już wnuczki: Lena (od babci Marianny) i Maja (od babci Zofii).
Zofia i Marianna pochodzą z Wołkowych (gmina Myszyniec). To tam, w rodzinnym domu, ucząc się od babci i mamy, już jako młodziutkie dziewczynki, pomagały przy tworzeniu świątecznych ozdób.
- Ja wcześniej, jak miałam może z pięć lat – wspomina pani Zofia, dziś już 70-letnia mieszkanka Radostowa. - Jak zaczynałam, byłam trochę starsza – dopowiada pani Marianna, młodsza od siostry o 6 lat.
Wraz z rodzicami i licznym rodzeństwem sprowadziły się na Mazury, do Klonu, jeszcze jako dzieci. Artystyczne upodobania obejmowały wszystkich członków rodziny.
- Głównie śpiewaliśmy – opowiada pani Marianna. - Każdy w rodzinie grał na jakimś instrumencie. Ja na perkusji, takiej starej. To był jeden duży bęben, mały bębenek i talerze. Ale głównym muzykiem w domu był tata. Grał na harmonii pedałowej niemal zawsze, gdy tylko czas na to pozwalał – wspomina.
- A jak tata zaczynał grać, to reszta ruszała w tany, aż wstążki czy papiery, z których akurat robiliśmy ozdoby, fruwały w powietrzu – dodaje pani Zofia. - Przy tworzeniu tych ozdób prym wiodła nasza mama. Nie tylko jeśli chodzi o ozdoby, ale właściwie wszystko. Szyła, haftowała. W czasach, kiedy gotowych rzeczy nie było za wiele, po prostu wykonywało się je we własnym zakresie. Oczywiście mama była specjalistką od przygotowywania ludowych strojów kurpiowskich. Bo były one obowiązkowe podczas różnych uroczystości. Tradycję muzyczną po pradziadku podtrzymuje wnuk naszej trzeciej siostry, Dawid Rolka, który grając na harmonii pedałowej ma już na swoim koncie sporo sukcesów.
Niepisany proces tworzenia
Intensywna praca przy tworzeniu palm wielkanocnych rozpoczyna się wraz z Środą Popielcową.
- Właściwie trochę wcześniej od pozyskania gałązek czy też świerkowego najczęściej drąga, gdy palma ma być duża – mówią obie siostry. - Te gałązki muszą po prostu wyschnąć, dlatego pozyskuje się je wcześniej.
Podstawę kurpiowskiej palmy wielkanocnej stanowią papierowe kwiaty. Ich z kolei surowcem jest bibuła, zwykła karbowana, ale i cienka, gładka. Potrzebny jest też cienki drut w sporych ilościach, zarówno do kwiatowych elementów, jak i późniejszego ich przytwierdzania do gałązek czy drąga.
- Na 5-metrową palmę, którą robiłam sama i zdobyłam pierwsze miejsce dwa lata temu, potrzebowałam aż 280 takich kwiatów. Przy tej długości palmy nie było łatwo przytwierdzić kwiaty do drąga, a muszą one otaczać ten drąg, zakrywać każde miejsce – mówi pani Zofia. - Z trudem zdążyłam na czas. Niekiedy kładłam się spać o drugiej w nocy, a wstawałam już o czwartej rano. Ale zdążyłam.
Podobne doświadczenia twórcze ma pani Marianna. - Robiłam takie wielkie, gdy śpiewałam w zespole „Babskie Olekanie”, sama i z zespołem. Teraz wolę raczej takie mniejsze. Robię sąsiadkom, znajomym... Choć przyznam, że już nie bardzo mam na to ochotę, zdrowie niezbyt pozwala. Może nawet w ogóle bym nie robiła, gdyby wnuczki nie chciały się tej sztuki uczyć.
Co drugie pokolenie
Pani Marianna ma czworo, już dorosłych dzieci: syna i trzy córki.
- U mnie podobnie – śmieje się pani Zofia. - Też mam trzy córki, ale... aż ośmiu synów. Tylko jedna z córek, chociaż bez wielkiego zaangażowania, „bawi” się robieniem palm wielkanocnych czy ozdób bożonarodzeniowych. - A z moich córek żadna nie jest zainteresowana. Dopiero wnuczki chcą się uczyć i same już małe palmy robią, podobnie jak wnuczki Zosi – dopowiada młodsza z sióstr.
„Zeznania” babć potwierdzają i 9-letnia Maja, i 7-letnia Lena. - Ja się przyglądałam babci Zosi, jak robiła te kwiatki. Spodobało mi się, że są takie ładne, równe, dokładnie wykonane. Też chciałam tak umieć. I już umiem – podkreśla z dumą pokazując niewielką palmę, z precyzyjnie uplecionymi kwiatuszkami, jej wyłączne dzieło. Lena, choć młodsza, też już ma niebagatelne umiejętności. Aktualnie pomaga babci wić kwiaty takie większe, do wielkich palm.
Konkursowe ćwierćwiecze
Dziś trudno określić, komu dokładnie Rozogi zawdzięczają swój konkurs.
- Do robienia palm w kurpiowskim stylu zawsze zachęcał ksiądz Midura, proboszcz rozoskiej parafii – wspomina pani Zofia. - Jeszcze w zespole, w Babskim Olekaniu, taką prowodyrką była Kasia Błońska – dodaje pani Marianna.
Twórcy palm oceniani są w różnych kategoriach: zespołowo i indywidualnie. Pani Zofia uczestniczy w tych zmaganiach od samego początku. - Na przykład kiedyś w Klonie namówiłam kilka znajomych i wspólnie robiłyśmy palmy, później robiłam sama, ale też pomagałam innym.
Obie siostry posiadają bogaty zbiór „palmowych” dyplomów i nagród.
- Przez te lata uzbierało się sporo sprzętu agd – mówią z żartem. - Blenderami czy innymi nawet rodzinę obdzieliłam. Ale odkurzacz zostawiłam sobie – śmieje się pani Zofia. - Czasem jednak palma jest droższa niż nagroda, bo na przykład dwa lata temu, gdy robiłam tę 5-metrową, to sama bibuła kosztowała ze 200 złotych, a gdzie reszta: klej, druty... Teraz to pewnie będzie jeszcze drożej.
Mimo to pani Zofia nie zamierza zaniechać własnej tradycji i przygotowuje palmę na tegoroczny konkurs. Na razie indywidualnie, ale jest też pomysł, by kolejne palmowe dzieło miało dwie autorki – także panią Mariannę. - A może utworzycie zespół razem z wnuczkami? - sugeruje Karolina Lewandowska-Zając, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Rozogach. Podkreśla, że konkurs ma charakter powiatowy, mogą więc w nim uczestniczyć także mieszkańcy Dźwierzut, Pasymia czy Wielbarka. - W dotychczasowej historii wśród uczestników dominują mieszkańcy Rozóg – zaznacza. - A przecież potomkowie Kurpiów mieszkają we wszystkich naszych gminach. Zapraszam do udziału.

Z takim myśleniem to w Rozogach nic, nigdy nie powstanie. Pracy brak, nowe inwestycje są od razu krytykowane. Pan Tomasz powinien od razu napisać, że chodzi o przyszłość zajazdu, a nie o środowisko i dobro mieszkańców. To nie elektrownia atomowa...
Mieszkaniec
2026-04-22 13:14:36
Mam nadzieję, że młody człowiek ma silny kręgosłup moralny. I władza Go nie zmanieruje i nie zdeprawuje. Trzymam kciuki!
sąsiad
2026-04-22 08:54:08
Ten facet kióry mówi obankructwie byłego burmistrza to chyba jakiś ufoludek . Jak bankrut może mieć takie pieniądze. Moim smażenie jest aby wszyscy w Polsce byli takimi bankrutami. Zazdrość to brzydka cecha. Nie zazdrościć tylko klaskać, że ktoś realnie patrzy na potrzeby chwili. Mówi się o przysposobienie obronnym w szkołach. Gdzie oni mają się uczyć strzelania. Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących
Dębal
2026-04-21 16:24:33
Wiesław idz popchać karuzele, tak po prostu
Daniel
2026-04-21 04:54:51
Zarzuty wyolbrzymione do granic możliwości. W dobie dzisiejszej bioasekuracji, nic nie ma prawa wyjść poza fermę. Gdzie mają takie obiekty powstawać jak nie na terenach wiejskich z dala wielkich aglomeracji? Do tego wpływy z podatków, miejsca pracy dla okolicznych mieszkańców, ale nieeee. Blokujmy wszystko, bo jaśnie państwo od agroturystyki straci kilku klientów albo nie, bo może śmierdzieć. To trochę jak z bojkotem anten 5g przez osoby które nie mają pojęcia o dzisiejszej technologii.
Emil
2026-04-20 21:20:03
Kapusty się najedz będziesz miał detonację.
Jam
2026-04-20 16:39:00
Nie komentujcie wypocin tego osobnika
Romek
2026-04-20 16:08:10
Firma Zondacrypto formalnie działa w Estonii i jest wielką naiwnością sądzić, że weto prezydenta tu by coś zmieniło. Jest to publicystyka polityczna, nie wiem dlaczego ludzie to łykają. Ps. Jeszcze pan liczy głosy?
XxX
2026-04-20 10:15:04
Panie Karolu nie przejmować się krytyka. I tak jest Pan ładniejszy od Kiersikowskiego
Romek
2026-04-19 18:22:04
A filmiku z detonacji nie ma? Łee...
Jan
2026-04-19 18:20:07