Czy Paweł Krassowski będzie kandydował na burmistrza Szczytna? Tego na razie nie wiadomo. Powoli jednak robi się w tym temacie coraz bardziej gorąco i tłoczno. Deklarację o reelekcji złożył obecny burmistrz Krzysztof Mańkowski. O ten urząd chce się też starać były wicestarosta Marcin Nowociński. W kuluarach pojawia się jeszcze kilka innych nazwisk, między innymi Tomasz Łachacz czy Jarosław Matłach. Ale na razie to właśnie Paweł Krassowski ubiegł wszystkich chętnych i na jednej dzień, za sprawą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, został burmistrzem Szczytna. O wrażeniach z tego urzędowania rozmawiamy.
Ile zostało czasu do kolejnych wyborów samorządowych?
To zależy.
Zależy?
Zgodnie z kalendarzem wyborczym wybory do samorządów powinny odbyć się jesienią 2023 roku. Razem z parlamentarnymi. Ale z tego, co wiem, nie mogą być połączone i może się okazać, że kadencja samorządowa zostanie wydłużona do wiosny 2024 roku. No chyba, że wybory parlamentarne odbędą się wcześniej, co nie jest wykluczone, choć średnio w to osobiście wierzę.
Dobrze, wróćmy do naszego szczycieńskiego podwórka. Kandydował pan już kiedyś na burmistrza Szczytna?
Nie. Wylicytowałem ten urząd, to znacznie krótsza droga, jak się okazuje (śmiech).
Ale też znacznie krótsza kadencja, bo zaledwie jednodniowa. Co można zrobić dla miasta, mieszkańców w jeden dzień?
Wbrew pozorom całkiem sporo. Wiem, że była to tylko zabawa, dzięki której wspomogłem WOŚP, ale też mogłem zobaczyć, że burmistrz ma potężne narzędzia, aby rozwiązywać sprawy miasta i mieszkańców. Trzeba jednak chcieć to zrobić. Działać. Gdy skończyliśmy wspólne urzędowanie w środę, burmistrz Mańkowski powiedział, że był to bardzo wyczerpujący dzień i wziął dwa dni urlopu (śmiech). Zapewne ten urlop był już wcześniej zaplanowany, ale rzeczywiście sam stwierdził, że był to bardzo pracowity dzień.
Jest pan aż tak absorbujący, męczący?
Jestem „Krzyżakiem”, skrzyżowaniem Kurpia z Mazurem i lubię działać, lubię, jak coś się dzieje. Gdy ktoś wyrzuci mnie drzwiami, to wchodzę oknem, bo wiem, że niektóre sprawy wymagają właśnie takiego uporu. Wbrew pozorom to dobra cecha.
Jak wyglądał dzień burmistrza Krassowskiego?
Przyszedłem na 7:45 do ratusza. Wziąłem ze sobą oczywiście pytania i tematy, które mieszkańcy przesłali do mnie, abym tego dnia pochylił się nad nimi. Omówiliśmy je z panem burmistrzem Mańkowskim, potem odwiedziliśmy wydziały urzędu miejskiego, spotkaliśmy z pracownikami, mieszkańcami. Zorganizowałem spotkanie ze starostą, posłem, seniorami... Było intensywnie, ale tak właśnie powinno być. Burmistrz musi się spotykać, rozmawiać. Przy okazji poruszyliśmy wiele tematów, które z czasem mogą się rozwinąć i przynieść korzyść naszemu miastu. Mam tu na przykład na myśli włączenie Szczytna i dawnej strzelnicy miejskiej do szlaku II wojny światowej, który przygotowuje marszałek województwa. Trzeba wykorzystywać takie okazje.
Jak pan ocenia to urzędowanie?
To same pytanie na koniec dnia zadała mi pani wiceburmistrz Ilona Bańkowska. Dla mnie to dzień, jak co dzień. Tak funkcjonuję, tak działam. Nie lubię marnować czasu. Dziennie mam kilkanaście spotkań z rożnymi samorządami. Owszem, głównie w temacie mieszkalnictwa, ale to dlatego, że tym się zajmuję. Choć podczas takich rozmów pojawiają się i inne tematy.
Od wielu lat jest pan też miejskim radnym, czy bycie burmistrzem znacząco się od tego różni?
Gdyby współpraca pomiędzy radnymi, a burmistrzem układała się właściwie, to pytanie byłoby zbędne. Ale w naszym mieście nie działa to właściwie. Z pozycji radnego interpelacjami nie można wszystkiego załatwić, bo trudno się przebić. Burmistrz te rzeczy, o które radny prosi, miesiącami, czy nawet latami, może załatwić dosłownie w dwie sekundy. Burmistrz ma narzędzia, urzędników, prawników... Radny może tylko mówić, przekonywać. A jak ktoś nie chce słyszeć, to nie usłyszy jego pomysłów. Niestety, taka jest rzeczywistość.
Czy to oznacza, że zasmakował pan w burmistrzowaniu i będzie chciał powalczyć w nadchodzących wyborach o ten fotel?
To pytanie radziłbym najpierw skierować do mojej żony. Burmistrzem jest się 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
A pan rozmawiał już o tym ze swoją żoną?
Nie rozmawialiśmy jeszcze na ten temat.
Ale, jak rozumiem, nie wyklucza pan takiej możliwości? Czy burmistrz Szczytna byłby spełnieniem pana kariery samorządowej?
Spełniać można się w wielu miejscach i pracach. Ja uwielbiam działalność stowarzyszeń. Nie oczekuję poklasku, a lubię po prostu działać i dawać coś innym.
Od ilu lat jest pan związany z samorządem?
Właściwie z przerwami od 2006 roku, gdy dostałem się do rady miejskiej i byłem najmłodszym radnym w historii Szczytna. To moja trzecia kadencja.
Ilu burmistrzów pan poznał?
Pamiętam pana Pawła Bielinowicza, pana Henryka Żuchowskiego, panią Danutę Gróską i obecnego burmistrza pana Krzysztofa Mańkowskiego.
Który z nich był najlepszy w pana cenie?
Naprawdę trudno to ocenić. Ale jakbym miał się tego podjąć, to w moim odczuciu najlepszym burmistrzem była pani Górska. Wówczas pierwszy raz w historii miasto podpisało porozumienie ponad podziałami z radnymi i realizowało program krok po kroku. Nie były ważne przynależności partyjne, a efekty. Pani Górska miała uczciwe i dobre podejście, bo realizowała program, na który umówiła się i z mieszkańcami, i radnymi. Zresztą chyba każdy widział, że miasto wówczas się rozwijało.
Czemu teraz to nie działa?
Też się temu dziwię, tym bardziej, że największe ugrupowanie, które weszło do rady i ugrupowanie obecnego pana burmistrza mają niemal identyczne programy. Z nimi szli do wyborów. A mimo to nie są one realizowane, co więcej - pojawił się nawet konflikt i wzajemna niechęć.
Kogo by widział pan na stanowisku burmistrza Szczytna?
Na pewno jakiegoś menadżera. Czas polityków w samorządach powoli mija.
Dlaczego?
Burmistrz, wójt musi umieć rozmawiać z każdym. Osoby z łatkami politycznymi na takich stanowiskach znacznie ograniczają swoje możliwości pozyskiwania chociażby wsparcia rządowego. Bywa też, że konfliktują lokalne środowisko. Burmistrz, wójt takich małych samorządów, jak w naszym powiecie, powinien łączyć ludzi, a nie uprawiać wielką politykę, bo nic dobrego z tego nie będzie.
Jak pan ocenia obecnego burmistrza Szczytna?
Może nie jest złym burmistrzem, ale bardzo upolitycznił ten urząd. W mojej ocenie podjął szereg złych decyzji na początku swojej kadencji. Nie znalazł między innymi czasu dla prezydenta Polski Andrzeja Dudy, a z drugiej strony wspierał kampanię innych polityków. Gdyby był prawdziwym samorządowcem, umiałby pogodzić i jedną, i drugą stronę. Wiadomo, że każdy ma jakieś swoje poglądy polityczne, to naturalne, ale są stanowiska, funkcje, na których nie warto ich eksponować. I w mojej ocenie takim stanowiskiem jest burmistrz. Powinien być to dobry gospodarz, menadżer który z każdym jest w stanie coś dobrego wynegocjować dla mieszkańców i miasta...
To bardzo skromny i niezmanierowany Doktor. Cenię jako człowieka, który podchodzi do pacjenta z sercem. Zjeździłem całą Polskę, lecząc się prywatnie, i nigdy nigdzie nie otrzymałem tyle opieki i pomocy, którą okazał mi Pan Doktor. Ogromny szacunek.????????????
Dariusz
2026-04-02 18:31:30
Bez skrótów. Bez przypadków. Bez imienia. Bez nazwiska. Po prostu policjant. Ze Szczytna.
Czytelnik ze Szczytna
2026-04-01 17:48:06
To doskonały pomysł, niech mnie pan cytuje studentom ile tylko można, ludzie w końcu muszą poznać prawdę. nie tylko jednostronną fałszywą narrację. Cały świat wie czym Netanjahu wciągnął Trumpa w wojnę, oczywiście o aktach Epsteina, agenta Mossadu, nic Pan nie słyszał, prawda? :)... I nie Rosjanie o tym otwarcie mówią, tylko sami Amerykanie. W moich komentarzach piszę mój punkt widzenia, do którego mam pełne prawo...a Pan sraczki dostaje i nie potrafiąc się do nich merytorycznie odnieść, i podważyć, używa agresywnego personalnego ataku. Prawda jest niepodważalna.. co nie?
Polak
2026-04-01 14:02:23
Najbardziej to pewnie ucieszył się ten pan z DPS, ktory zawsze prosi o drobne pod biedra lub Orlenem. Jak każdy student dal mu piątaka to będzie miał na kilka czteropakow
Kamil
2026-04-01 12:35:56
Mądrzejewski-toponimiczne pochodzenie nazwiska od przymiotnika (mądry). Być może. Wgłębiając się jednak w twórczość p. Mądrzejewskiego zamieszczaną na łamach owego tygodnika, widzę człowieka, która za wszelką cenę chce nam wszystkim udowodnić, iż należy do starannie wyselekcjonowanej grupy mądrych. Grupa mędrców Donalda Tuska. Może się mylę. Może treści, które czytam, to myśli głębsze po głębszym. Może ja czegoś nie rozumiem i autor rzeczywiście jest mądrzejszy ode mnie. Szukam odpowiedzi. Na razie znalazłem jedną. Jak dla mnie mało miarodajną. Zawsze to jednak jakiś trop. Otóż statystyki nazwisk w Polsce podają, iż osobników płci męskiej o nazwisku Mądrzejewski jest tylko 266-u. Jak mawiała pani Kidawa-Błońska cyt: „gdyby natura chciała, to przekop by sama zrobiła\". Nie zrobiła. Z mądrością widać też jej nie poszło.
Zakute Łby : )
2026-04-01 12:08:43
Przekształcili w nową instytucję, która pewnie nic nie wniesie to i lepiej zarobią.
Do Marek
2026-04-01 08:52:59
Wspaniały , empatyczny lekarz. Życzliwy , ciepły Człowiek. Inny lekarz mnie zlekceważył. Pan doktor zrobił badania , przepisał leki. Przestało boleć. Stan zapalny zlikwidowany. Dziękuję za pomoc.
Marzenna Żakowicz
2026-03-31 21:40:33
Ty \"Polak\" ty \"Romek\". Zanim coś naPiSzecie, to się tysiąc razy nad tym zastanówcie, jeśli jeszcze potraficie.
Sławek
2026-03-31 14:52:25
Osobnik tytułujący się ksywą Polak jest niezawodny. Jego komentarze do moich mikro felietoników wprowadzę w najbliższym czasie jako materiał poglądowy do zajęć ze studentami z przedmiotu \"Biały wywiad i dezinformacja\". Tym razem mamy do czynienia z \"mykiem\" polegającym na wrzucanie do komentarza treści, o których w komentowanym materiale nie było mowy czyli: 1. Bogata Polska utrzymuje wrogą Ukrainę; 2. Trump rozpętał wojnę z Iranem na polecenie Izraela. Panie \"Polak\" jakby nie patrzeć widać starą dobrą ruską szkołę. Czekam na następne przykłady.
Wiesław Mądrzejowski
2026-03-31 14:20:27
Strzelnica o której wspomniałem to też jest dół, jednak pocisk wyleciał. Skoro zatem istnieje możliwość zranienia innego człowieka, a istnieje, dowód już Pani dałem, to taka strzelnica powinna mieć ściany, szczególnie, gdy w pobliżu są domy mieszkalne. Pogratuluje pan mieszkańcom, jak nie daj Boże dojdzie do podobnego wypadku, a prędzej czy później dojdzie, ciekawe czy wtedy też będą tak entuzjastycznie nastawieni.
nikoś
2026-03-31 13:11:34