Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Ratownik, żołnierz, rodzic...


Kontynuujemy nasz cykl prezentacji ratowników medycznych pogotowia ratunkowego w Szczytnie. Dziś przedstawiamy Cypriana Maciąga. To mieszkaniec Olsztyna, ale ze Szczytnem wiąże go pogotowie i... narzeczona.


  • Data:

Masz dopiero 30 lat, a z pogotowiem jesteś związany od niemal 9. Dlaczego wybrałeś akurat ten zawód?

 

Był to świadomy wybór, ale nie ukrywam, że na tę decyzję wpływ mieli również moi rodzice. To oni zasiali we mnie to ziarenko ratownictwa, bo wcześniej w ogóle nie patrzyłem w tą stronę. Ale z perspektywy tych wszystkich lat naprawdę nie żałuję tej decyzji. I to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze - to dzięki tej pracy poznałem swoją narzeczoną Paulinę, z którą tworzymy wspaniały związek, mamy dwójkę przecudownych dzieci. Czasami jeden wybór potrafi ułożyć całe życie (śmiech). Drugi powód jest taki, że ten zawód, choć ciężki, daje mnóstwo satysfakcji. Pomagamy innym, ratujemy ludzkie życie. Nie da się tego porównać z niczym innym.

 

 

Poznał pan swoją narzeczoną w pracy?

 

Dokładnie tak, na wspólnych dyżurach w Olsztynie. Paulina również jest ratowniczką, pielęgniarzem. Wspólnie studiowaliśmy nawet pielęgniarstwo w Powiślańskiej Szkole Wyższej w Kwidzynie. A poznaliśmy się dokładnie w 2012 roku w karetce, na transportach medycznych, byłem wówczas świeżo po olsztyńskim „Medyku”.

Szybko przypadliśmy sobie do gustu i to mimo że dziali nas 6 lat, Paulina jest starsza ode mnie. Naprawdę zaiskrzyło między nami. W 2016 roku urodziła nam się córka Hania, w 2019 roku syn Gabryś. Sporo pracujemy, dlatego nie było czasu, aby sformalizować ten związek. Śmiejemy się czasami z Pauliną, że może wykorzystać pandemię i wziąć teraz ślub, bo nie będzie tego całego zamieszania z gośćmi. Ale już tak całkiem serio, jak się czasy poprawią, na pewno będziemy „legalizować” naszą rodzinę (śmiech).

 

 

Dlaczego wybrał pan olsztyński Medyk?


Reklama

 

Było w tym trochę przypadku. Po szkole średniej papiery składałem na ratownictwo na UWM, ale tam się nie dostałem, dlatego zdecydowałem się pójść do Medyka. Potem mogłem się przenieść na UWM, bo dostałem się na te studia z listy rezerwowej, ale Medyk mnie już tak wciągnął, że nie skorzystałem z tej opcji. W szkole policealnej mieliśmy zdecydowanie więcej praktyk, a na tym bardzo mi zależało. Teoria jest ważnym elementem edukacji, ale aby dobrze przygotować się do tego zawodu, najważniejsze są praktyki oraz korzystanie z rad doświadczonych ratowników medycznych. Rzeczywistość w tym zawodzie naprawdę solidnie różni się od teorii. Każdy przypadek jest inny. Naprawdę nie żałuję drogi, którą wybrałem.

 

 

A ze szczycieńskim pogotowiem związany jest pan od kiedy?

 

Od 2019 roku. Pierwszy dyżur miałem chyba w Dni i Noce Szczytna. I przyznam, że był to jeden ze spokojniejszych dyżurów. Miałem jedynie wyjazd do pana, który nadużył alkoholu.

 

A pracę zaczynał pan?

Na transportach medycznych w Olsztynie, był to 2012 rok, miałem wówczas zaledwie 21 lat. Każdy wyjazd był sporym obciążeniem psychicznym. Woziłem pacjentów w naprawdę ciężkich stanach. Nigdy nie wiedzieliśmy, co może wydarzyć się po drodze.

 

Ratownik medyczny w pogotowiu to nie jedyne pana zajęcie?

 

Tak, jestem też żołnierzem zawodowym. Służę w 4. Warmińsko-Mazurskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej. Zawodowym żołnierzem zostałem w 2017 roku, ale z wojskiem związany byłem już od 2014 roku. Służę jako kierowca ratownik w stopniu starszego szeregowego.

 

 

Wojsko, pogotowie, rodzina, chyba nie jest łatwo to połączyć?

Reklama

 

Rzeczywiście bywa trudno. Zwłaszcza że dzieci są w takim wieku, że wymagają dużo czasu, uwagi, ale jakoś z Pauliną dajemy radę (śmiech). Moja narzeczona jest w tej chwili na urlopie wychowawczym, zajmuje się dziećmi i domem, a ja staram się, jak mogę, zarabiać pieniążki potrzebne do życia i każdą wolną chwilę poświęcam rodzinie. Uwielbiam ten czas z rodziną. Nie można tego porównać do niczego innego. Pozwala zapomnieć o troskach codzienności.

 

 

Co jest najtrudniejsze w pracy ratownika medycznego?

 

Obciążenie psychiczne. Trafiamy na różne przypadki. Każdego chcemy uratować za wszelką cenę. Nie zawsze jednak to się udaje. To naprawdę zostaje w głowie. Dla mnie najtrudniejsze są wyjazdy do dzieci. Zawsze, gdy uczestniczę w takiej akcji mam przed oczyma własne. Naprawdę przychodzą myśli, że mogło to spotkać moje dziecko.

 

 

Pamięta pan jakiś swój najtrudniejszy wyjazd?

 

Na szczęście, jakieś ogromne tragedie mnie omijają. I chyba wolałbym, aby tak zostało.

 

Czy poza pracą ma pan czas na jakieś swoje hobby?

 

 

Kiedyś zawodowo trenowałem biegi sprinterskie. W AZS w drużynie byliśmy nawet wicemistrzami Polski w młodzikach, uczestniczyłem w akademickich mistrzostwach Polski, indywidualnie byłem zawsze w pierwszej trzydziestce. Sport był moim hobby. Dziś wybieram działkę (śmiech). W ubiegłym roku kupiliśmy kawałek zieleni i tam uciekam z rodziną odreagować codzienność. To jak na razie jedyne hobby.

 



Komentarze do artykułu

Alicja B.

Cyprian to dobry żołnierz i naprawdę świetny ratownik. Kiedy uległam wypadkowi w pracy był pierwszą osobą, która mnie opatrywała. Również asystował podczas przewozu mnie na SOR. Mieć takiego kolegę w szeregach to zaszczyt. Dziękuję ????

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

To też może Cię zainteresować

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama