Poniedziałek, 6 Kwiecień
Imieniny: Ireny, Kleofasa, Wincentego -

Reklama


Reklama

Od „krainy, gdzie wszystko ginie” do potęgi gospodarczej, energetycznej i... (rozmowa „Tygodnika Szczytno”)


Wielbark z „krainy, w której wszystko ginie” przeistoczył się w potęgę gospodarczą, energetyczną, a być może za chwilę i militarną. Ze wsi stał się miastem. I to wszystko w ciągu zaledwie dwóch dekad, na naszych oczach. Gdzie tkwi recepta na sukces tego miasteczka, tej gminy? Wydaje się, że odpowiedź jest prosta: burmistrz, który „uciekł” od polityki i skupił się na wzorowym zarządzaniu gminą, która na tle innych samorządów powiatu nie ma ani pięknych jezior, ani szczególnych terenów turystycznych. - Nie wiedziałem, że się nie da i się po prostu dało – żartuje burmistrz Grzegorz Zapadka, który gminą Wielbark kieruje już niemal do 21 lat.



To naprawdę już pana ostatnia kadencja?

 

Zdecydowanie tak.

 

Kilka dni temu słyszałem, że jednak rozważa pan możliwość ponowne ubiegania się o fotel burmistrza.

 

Poważnie?

 

Tak.

 

Decyzja już zapadła. Mam plan na emeryturę i nie zamierzam go zmieniać. Zapewniam.

 

Czy ma pan medal dla ministra obrony narodowej?

 

(śmiech) Dlaczego miałbym mieć?

 

Wojsko mocno chce „zainwestować” w Wielbark. To kolejny krok w rozwój. Mówi się o tysiącach żołnierzy, jednostce wojskowej, blokach mieszkalnych...

 

Myślę, że nie jest to osobista decyzja pana ministra, a o tej lokalizacji zadecydowały raczej względy strategiczne. Wszystko na to wskazuje, ale też prawdą jest, że nasza gmina, a myślę, że nawet cały powiat na tych inwestycjach skorzysta. Podam tylko kilka rzeczy cywilnych, które powstają lub powstały też z myślą o wojsku - droga na Przeździęk Wielki, lotnisko w Szymanach, czy reaktywacja połączenia kolejowego Szczytno – Wielbark – Chorzele – Ostrołęka. Budowa samej jednostki wojskowej w Wielbarku to też nowe bloki mieszkalne, wzrost liczby mieszkańców, a więc i dochodów budżetu gminy...

 

Czyli medal się należy ministrowi za pomoc w dalszym rozwoju Wielbarka...

 

(śmiech) Uczepił się pan tego medalu. Nigdy nie patrzyłem na to z tej perspektywy. Sam nie liczę i nie myślę o medalach i raczej ich rozdawać nie będę.

 

Jak długo jest już pan wójtem, burmistrzem gminy Wielbark?

 

W listopadzie będzie 21 lat.

 

 

Nie aż tak bardzo dawno „wizytówką Wielbarka było ogromne graffiti: „Witajcie w krainie, gdzie wszystko ginie”? Dziś Wielbark stał się potęgą gospodarczą, energetyczną i być może wkrótce militarną. I to nie tylko w kontekście powiatu, ale śmiało można powiedzieć, że regionu... Jak pan się z tym czuje?

 

Nie odbieram tego w takich kategoriach. Być może to mój mankament, ale zawsze patrzę kilka kroków do przodu. Jest to jest, trzeba o to dbać, ale musimy iść dalej. Nie oceniam tego w retrospekcji. Było, udało się i tyle.

 

Udać to się może trafić w lotto. Rozwoju miasta, samorządu raczej w tej kategorii nie można oceniać.

 


Reklama

(śmiech). Ma pan rację. Być może jest to efekt przyjętej wiele lat temu strategii, mojego uporu, współpracy z radą miejską i mieszkańcami. Nie zbaczaliśmy z tego kursu nawet wtedy, gdy inni pukali się w głowę, gdy pojawiły się problemu, rafy... Uparcie realizowaliśmy przyjęty plan. Nie zniechęcaliśmy się. Powiem też coś, co może nie wszystkim się spodoba. Rzadko w tej naszej drodze korzystaliśmy z środków zewnętrznych, bo w tym czasie, gdy one się pojawiały, mieliśmy inne, pilniejsze i ważniejsze sprawy do zrobienia, na które tych środków po prostu nie było. Mówiliśmy: trudno. Braliśmy kredyty i robiliśmy swoje. Dofinansowanie nas omijało, ale nie czekaliśmy. Wykorzystaliśmy nasze szanse, potencjał. Nie patrzyliśmy na innych, tylko szukaliśmy naszej własnej drogi. Efektem były drobne sukcesy, które napędzały kolejne.

 

Łatwo tak mówić, gdy ma się na swoim terenie tak potężne firmy, jak IKEA, wpływy z podatków...

 

Ale, jak sam pan zauważył, 20 lat temu tych firm jeszcze nie było. Same tu nie przyszły. To ciężka praca nas wszystkich. Stworzenie takiego klimatu, aby biznes chciał inwestować, nie jest wcale takie proste.

 

To dlaczego wam się akurat to udało?

 

Bo jak zostałem wójtem gminy Wielbark, to byłem świeżakiem samorządowym, wszystko było dla mnie nowe. Nie wiedziałem, że czegoś nie można. Że się nie da. Efekt był taki, że było można i że się dało.

 

Jak pan po raz pierwszy zasiadł w fotelu wójta, to o czym pan pomyślał?

 

Pierwszym założeniem była likwidacja masowego bezrobocia w gminie. To było dla mnie najważniejsze. Aby ludziom żyło się po prostu lepiej. 20 lat temu naprawdę zmagaliśmy się z ogromną biedą. Wówczas nawet przez myśl mi nie przeszło, że za kilkanaście lat będę upiększał kamienice, czy parki. Aż takim optymistą nie byłem, tak daleko do przodu nie widziadłem(śmiech).

 

Ktoś panu pomagał w tych działaniach?

 

Bez wsparcia radnych, mieszkańców każde działanie wójta, czy burmistrza skazane jest na porażkę. Trudno było mi ich wszystkich przekonać do moich pomysłów. Niektórzy pukali się w głowę. Ale zaufali mi i nie przeszkadzali. W końcu pomogli. Dziś rozwój Wielbarka to nasz wspólny sukces. I mówię to z pełną odpowiedzialnością: radnych, mieszkańców i mój.

 

Nie żal zatem odchodzić w takim momencie?

 

Absolutnie. Odejdę z poczuciem satysfakcji. Dzięki akceptacji mieszkańców, radnych, sołtysów udało nam się mnóstwo fajnych rzeczy zrobić. Jestem im wdzięczny, że uwierzyli we mnie, w moje pomysły, bo do dziś pamiętam te uśmieszki niedowierzania (śmiech), kiwanie głowami z politowaniem, słowa wypowiedziane wprost, że coś nie ma szans na realizację. Ale naprawdę dziękuję im wszystkim, że poszli ze mną tą drogą.

Reklama

 

Od jakiego budżetu pan zaczynał?

 

Niespełna 7 mln zł.

 

A dzisiejszy budżet Wielbarka?

 

Około 50 mln zł. Ponad 8 razy większy. I tak, to w dużej mierze zasługa firm i wpływów z podatków, które pojawiły się na naszym terenie. Na inwestycje chcielibyśmy wydawać rocznie około 20 procent, byłoby to idealnie, ale z reguły jest mniej. Bazujemy na własnych środkach przede wszystkim. Realizujemy nadal własną strategię rozwoju. A przy takim założeniu nie zawsze da się wpisać w rządowe, czy unijne programy wsparcia. Ale nie będę narzekał, bo dajemy radę sobie sami. Pewnie niejeden samorząd chciałby być w takiej sytuacji (śmiech).

 

A czy to nie jest tak, że ten sukces zawdzięczacie IKEI, która zdecydowała się zainwestować w Wielbarku?

 

Ta firma ogromnie przyczyniła się do rozwoju naszej gminy, ale sama tu nie przyszła. Poczyniliśmy szereg działań, aby tak się stało. A przypomnę, że przedstawiciele IKEI pod uwagę brali wiele lokalizacji w naszym kraju. Uczyliśmy się pracować z tak dużym biznesem. Te lekcje pomogły nam w obsłudze kolejnych dużych firm, które do nas trafiały i trafiają. Ich menedżerowie wiedzą, że nasi urzędnicy zawsze służą im pomocą, że nie piętrzą, a rozwiązują przeszkody. Efekty wszyscy widzą. Inwestują na naszym terenie nie tylko firmy prywatne, ale też giganci państwowi, jak Orlen. Teraz z kolei też wojsko. Ale tu decydują bardziej względy strategiczne.

 

Trudno obecnie uwierzyć, że przez wiele lat Wielbark był znany wyłącznie z „mafii samochodowej”, co zresztą skłaniało kpiarzy do tworzenia dowcipów typu: „Dlaczego przez Wielbark, wszystkie auta jeżdżą z zamkniętymi szybami? Bo wystarczy uchylona szyba, aby stracić zegarek”. Trudno też uwierzyć w ponad 30-procentowe bezrobocie... To był zupełnie inny Wielbark niż dzisiejszy...

 

Pamiętam i tamte czasy, mam dobrą pamięć. Poza tym lokalna historia to moja pasja. Ale wiem też, że jeszcze 200 lat temu Wielbark był największym miastem w obecnym powiecie szczycieńskim. I w tym kierunku chcemy iść... W nowej kadencji nie ja będę to robił. Ale mam nadzieję, że mój następca, czy następczyni będzie jeszcze lepszy lub lepsza w realizacji tej wizji. Czego i mieszkańcom, i sobie życzę.

 

Czyli jeszcze uroczyste obchody 300-lecia nadania praw miejskich Wielbarkowi i emerytura?

 

Na to wychodzi (śmiech). Nadania, a nie odzyskania, co trzeba podkreślić. Obchody tego jubileuszu zaplanowaliśmy na 23 lipca. Serdecznie zapraszam.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Chirurgia jako pasja i misja: Wyjątkowa droga doktora Michała Żarczyńskiego w medycynie
    To bardzo skromny i niezmanierowany Doktor. Cenię jako człowieka, który podchodzi do pacjenta z sercem. Zjeździłem całą Polskę, lecząc się prywatnie, i nigdy nigdzie nie otrzymałem tyle opieki i pomocy, którą okazał mi Pan Doktor. Ogromny szacunek.????????????

    Dariusz


    2026-04-02 18:31:30
  • 305 kg na sztandze i dwa tytuły mistrza Europy. Policjant ze Szczytna wraca z medalami
    Bez skrótów. Bez przypadków. Bez imienia. Bez nazwiska. Po prostu policjant. Ze Szczytna.

    Czytelnik ze Szczytna


    2026-04-01 17:48:06
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    To doskonały pomysł, niech mnie pan cytuje studentom ile tylko można, ludzie w końcu muszą poznać prawdę. nie tylko jednostronną fałszywą narrację. Cały świat wie czym Netanjahu wciągnął Trumpa w wojnę, oczywiście o aktach Epsteina, agenta Mossadu, nic Pan nie słyszał, prawda? :)... I nie Rosjanie o tym otwarcie mówią, tylko sami Amerykanie. W moich komentarzach piszę mój punkt widzenia, do którego mam pełne prawo...a Pan sraczki dostaje i nie potrafiąc się do nich merytorycznie odnieść, i podważyć, używa agresywnego personalnego ataku. Prawda jest niepodważalna.. co nie?

    Polak


    2026-04-01 14:02:23
  • Studenci odwiedzili DPS w Szczytnie i Spychowie. Wspólne spotkanie przed świętami
    Najbardziej to pewnie ucieszył się ten pan z DPS, ktory zawsze prosi o drobne pod biedra lub Orlenem. Jak każdy student dal mu piątaka to będzie miał na kilka czteropakow

    Kamil


    2026-04-01 12:35:56
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Mądrzejewski-toponimiczne pochodzenie nazwiska od przymiotnika (mądry). Być może. Wgłębiając się jednak w twórczość p. Mądrzejewskiego zamieszczaną na łamach owego tygodnika, widzę człowieka, która za wszelką cenę chce nam wszystkim udowodnić, iż należy do starannie wyselekcjonowanej grupy mądrych. Grupa mędrców Donalda Tuska. Może się mylę. Może treści, które czytam, to myśli głębsze po głębszym. Może ja czegoś nie rozumiem i autor rzeczywiście jest mądrzejszy ode mnie. Szukam odpowiedzi. Na razie znalazłem jedną. Jak dla mnie mało miarodajną. Zawsze to jednak jakiś trop. Otóż statystyki nazwisk w Polsce podają, iż osobników płci męskiej o nazwisku Mądrzejewski jest tylko 266-u. Jak mawiała pani Kidawa-Błońska cyt: „gdyby natura chciała, to przekop by sama zrobiła\". Nie zrobiła. Z mądrością widać też jej nie poszło.

    Zakute Łby : )


    2026-04-01 12:08:43
  • Radny Malec ponownie interweniuje: „Droga grzęźnie w błocie”. Co na to ratusz?
    Przekształcili w nową instytucję, która pewnie nic nie wniesie to i lepiej zarobią.

    Do Marek


    2026-04-01 08:52:59
  • Chirurgia jako pasja i misja: Wyjątkowa droga doktora Michała Żarczyńskiego w medycynie
    Wspaniały , empatyczny lekarz. Życzliwy , ciepły Człowiek. Inny lekarz mnie zlekceważył. Pan doktor zrobił badania , przepisał leki. Przestało boleć. Stan zapalny zlikwidowany. Dziękuję za pomoc.

    Marzenna Żakowicz


    2026-03-31 21:40:33
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Ty \"Polak\" ty \"Romek\". Zanim coś naPiSzecie, to się tysiąc razy nad tym zastanówcie, jeśli jeszcze potraficie.

    Sławek


    2026-03-31 14:52:25
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Osobnik tytułujący się ksywą Polak jest niezawodny. Jego komentarze do moich mikro felietoników wprowadzę w najbliższym czasie jako materiał poglądowy do zajęć ze studentami z przedmiotu \"Biały wywiad i dezinformacja\". Tym razem mamy do czynienia z \"mykiem\" polegającym na wrzucanie do komentarza treści, o których w komentowanym materiale nie było mowy czyli: 1. Bogata Polska utrzymuje wrogą Ukrainę; 2. Trump rozpętał wojnę z Iranem na polecenie Izraela. Panie \"Polak\" jakby nie patrzeć widać starą dobrą ruską szkołę. Czekam na następne przykłady.

    Wiesław Mądrzejowski


    2026-03-31 14:20:27
  • Strzelnica w Szczycionku coraz bliżej. Henryk Żuchowski: „To miejsce do nauki, nie zagrożenie”
    Strzelnica o której wspomniałem to też jest dół, jednak pocisk wyleciał. Skoro zatem istnieje możliwość zranienia innego człowieka, a istnieje, dowód już Pani dałem, to taka strzelnica powinna mieć ściany, szczególnie, gdy w pobliżu są domy mieszkalne. Pogratuluje pan mieszkańcom, jak nie daj Boże dojdzie do podobnego wypadku, a prędzej czy później dojdzie, ciekawe czy wtedy też będą tak entuzjastycznie nastawieni.

    nikoś


    2026-03-31 13:11:34

Reklama