W 1640 r. władzę w Brandenburgii – Prusach objął zaledwie 20-letni Fryderyk Wilhelm nazwany przez potomnych „Wielkim Elektorem”. Sprawował tę władzę nieprzerwanie przez 48 lat. Aby się liczyć na ówczesnej scenie politycznej świata, trzeba było posiadać niewątpliwie silną armię, na którą Fryderyk Wilhelm nie miał pieniędzy. Prusy, w czasie gdy przejmował władzę, były państwem zacofanym oraz słabo zaludnionym. I to Wielki Elektor radykalnie zmienił.
Polityka kolonizacyjna Wielkiego Elektora
Fryderyk Wilhelm, aby naprawić stan finansów państwowych, rozpoczął akcję kolonizacyjną, która została nazwana „osadnictwem szkatułkowym". Nazwa wiązała się z tym, iż dochód z nowo zakładanych wsi zasilał bezpośrednio szkatułę, czyli skarbiec książęcy.
Wsie lokowano na śródleśnych polanach, tzw. nowiznach, powstałych w wyniku eksploatacji puszczy. W ciągu zaledwie 30 lat od 1645 do 1745 roku na terenie dzisiejszego powiatu szczycieńskiego założono łącznie 45 wsi i osiedli. W początkowej fazie swojego istnienia, wsie szkatułkowe podlegały administracji leśnej. Charakterystyczną formą dla tego osadnictwa stała się wieś o układzie przestrzennym ulicówki, czyli o zwartej zabudowie po obu stronach biegnącej przez wieś drogi.
Fryderyk Wilhelm dzięki prowadzonej przez siebie polityce, stworzył sprawną administrację i powiększył armię z 8 000 do 23 000. W 1657 roku uwolnił Księstwo Prus od zależności lennej od Polski, co miało niewątpliwy wpływ na późniejsze losy naszego państwa.
Powstanie Piasutna
Wsie szkatułkowe w pierwszym okresie swego istnienia podlegały administracji leśnej, na czele której stał łowczy, nazywany niekiedy również i wielkim nadleśniczym. 30 marca 1678 roku pełniący taką funkcję Georg von Follem przekazał sołtysowi Marksewa akt, podpisany osobiście przez Fryderyka Wilhelma, który pozwalał założyć wieś o powierzchni 40 włók (około 300 ha – przyp aut.) na prawie chełmińskim nad jeziorem Piasutno.
Był to teren właściwie opustoszały i wykarczowany bądź też spalony. Nie udało się ustalić przyczyn stanu, w jakim ten teren się znajdował, a który opisano w dokumencie lokacyjnym. Przytacza go w książce „Historia Mazur” jej autor Max Toeppen. To właśnie z tego źródła wiadomo, że na lokowanie nowej wsi przydzielono 40 włók „pustego wypalonego terenu, gdzie część drzew wymarzła, a inne przerobiono w budach".

Opis do zdjęcia: To dzięki sprawnie przeprowadzonej akcji kolonizacyjnej przez Wielkiego Elektora, w obecnym powiecie szczycieńskim powstało prawie 50 miejscowości.
Taki opis świadczy również o tym, że na długo przed samym założeniem wsi, istniały tam prawdopodobnie budy smolarzy i potażników. Pierwsi z nich zajmowali się wytwarzaniem smoły oraz węgla drzewnego, niezbędnego do wytapiania m.in. żelaza, natomiast do zadań potażników należała produkcja z popiołu pochodzącego ze spalania drewna i węgla drzewnego potażu, który był wówczas powszechnie stosowany przy produkcji szkła, wyrobów ceramicznych oraz służył do bielenia tkanin.
Pierwszy sołtys Piasutna
Pierwszym sołtysem Piasutna został pochodzący z Brandenburgii osadnik Fryderyk Speck, który z racji piastowanego przez siebie urzędu otrzymał również prawo do tzw. niższego sądownictwa, czyli orzekane przez niego wyroki nie mogły przekroczyć wartości 400 grzywien. Pierwsi osadnicy, którzy przybyli wraz ze Speckiem do Piasutna i on sam, otrzymali ziemię pod uprawę o łącznej powierzchni 4 włók (ok. 30 ha – przyp. aut.), za który podatek byli zobowiązani uiszczać dopiero po czterech latach od zasiedlenia.
Po upływie wspomnianej „wolnizny”, musieli wpłacać rocznie do elektorskiej kasy podatek w wysokości 8 grzywien od włóki (ok. 7,6 ha – przyp. aut.) oraz dostarczać do elektorskiego leśniczego, który zarządzał nowo założonymi wsiami, po szeflu (ok. 64 litrów – równowartość współczesnego worka zboża – przyp. aut.) żyta, jęczmienia i owsa za każdą włókę. W dokumencie lokacyjnym Fryderyk Wilhelm zabronił osadnikom z Piasutna, pod groźbą wysokich kar administracyjnych, polowania w lasach elektorskich oraz ścinania dębów bez wcześniejszego pozwolenia władz.
W niespełna 4 miesiące od założenia Piasutna, sołtys wsi Speck otrzymał kolejny dokument, który pozwalał mu na prowadzenie pierwszej karczmy we wsi, wyszynk i nieograniczone połowy w jeziorze Piasutno, za które musiał płacić rocznie 100 guldenów, natomiast za przywilej prowadzenia karczmy oraz wyszynk, był zobowiązany odprowadzić rocznie do elektorskie kasy kwotę w wysokości 5 grzywien.
Rozwój wsi
W połowie 1682 roku w Piasutnie było już 36 gospodarzy. Minął już czteroletni okres zwolnienia od płacenia podatków, więc książęcą kasę (szkatułę) zasilało już 8 marek od każdej włóki oraz „dary” w naturze. Pieniądze od gospodarzy w Piasutnie zbierał wyznaczony do tego celu inkasent, który przybywał raz w roku do wsi ze Szczytna.
Sołtys Piasutna Fryderyk Speck, był jak na owe czasy osobą oświeconą, o czym świadczy umiejętność czytania i pisania oficjalnych skarg, kierowanych między innymi do Szczytna, w których odnosił się do trudnej sytuacji chłopów nie będących tak, jak on – chłopami wolnymi.
Nie mając przywileju rybołówstwa i polowania w elektorskich lasach, trudnili się masowo i na dość dużą skalę kłusownictwem, które było istną plagą. Nie wiadomo z jakiego powodu, ale Speck miał u szczycieńskich władz posłuch i po czasie nieco zliberalizowano prawo do połowów dla chłopów z Piasutna. Musiał być też cenionym „kolonizatorem”, bowiem on także, na podstawie elektorskiego edyktu, kilka lat później lokował wieś Olszyny.
Początek XVIII wieku i zmiany
Piasutno, prawdopodobnie ze względu na dogodnie położone w centrum wsi jezioro, rozwijało się dość dynamicznie. Ze sporządzonego na przełomie XVII i XVIII wieku spisu kontrolnego wynika, że w Piastunie jest 39 jak zaznaczono „mazurskich” właścicieli ziemskich, z których 23 zajmowało się uprawą roli na łącznym areale o powierzchni około 273 ha, natomiast pozostałą część stanowili rybacy i rzemieślnicy.
„Pola w tej wiosce są takie, że można siać zboże, jęczmień, owies, groch i letnie zboże” - czytamy w uwagach pokontrolnych z 1715 roku, które zostały sporządzone przez jednego z królewskich już inspektorów. Pól uprawnych nie brakowało, gorzej było z łąkami. W tym samym roku rolnicy z Piasutna skarżyli się na brak siana, co zmuszało ich do dzierżawy łąk oddalonych od wsi niekiedy o 1,5 mili pruskiej (ok. 10 km – przyp. aut). Ówczesne władze zareagowały szybko i jeszcze w tym samym roku przydzielono wsi kolejne łany (łącznie ok 30 ha).
W 1723 roku na mocy edyktu królewskiego, wprowadzone zostały zmiany w sposób funkcjonowania urzędu sołtysa, które miały usprawnić działanie pruskiej administracji. Między innymi obowiązkiem sołtysów stało się niezwłoczne ogłaszanie mieszkańcom królewskich rozporządzeń, informowanie urzędu w Szczytnie o zgonach, chorobach i epidemiach. Ponadto władze przeznaczyły dodatkowe środki, aby w Piasutnie powstało oficjalne biura sołtysa, w którym mógł przyjmować interesantów, co wcześniej czynił we własnym domu. Ponadto do zakresu jego dodatkowych obowiązków doszła również dbałość o kładki i ścieżki oraz przede wszystkim – kontrola przeciwpożarowa.
Oczywiście, z tytułu dodatkowych zadań, sołtys Piasutna otrzymywał z kasy królewskiej uposażenie.
Co to za polityka, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej jest urzędnik pup ( jakim prawem). Takie spotkanie z możliwe że przyszłym pracodawcą może być i tak stresujące a tu jeszcze jakaś urzędniczka siedzi obok i słucha tego wszystkiego. Ciekaw jestem czy później te osoby starające się o pracę nie są obgadywane w tym urzędzie, bo przecież trzeba o czymś rozmawiać przy kawie. Widzę że w pup robią wszystko, aby się pokazać i zareklamować, że coś robią.
Hmm
2026-03-01 10:28:08
Szkoda, dobry był i koleżeński. Śpij w spokoju.
Kolega po kiju
2026-02-28 10:48:19
Mogłeś Panie Kamilu ale nie napisałeś i głupota wyszła . Jakby kota ogonem nie odwracać.
Odpowiedź
2026-02-28 03:27:58
Za co go kurwa karać , biednego człowieka
Ja
2026-02-27 11:55:43
Jacy ludzie są tępi...najlepiej wybić całe ptactwo, albo spowodować żeby się nie rozmnażało, albo wyciąć drzewa...ale o trawniku pod nimi to żaden tępak już nie pomyśli, bo to za trudne do ogarnięcia....zabetonowane łby.
nikoś
2026-02-27 10:55:32
nie wiedza gdzie wododzial gdzie zlewnia
ollsza
2026-02-27 10:28:32
W całości popieram! Brak chodnika i oświetlenia (a wręcz potrzebna byłaby sygnalizacja świetlna) to brak dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców, a też przyjezdnych. Przydałyby się przynajmniej tzw. leżaki, by samochody zwalniały tempo. Mamy przecież w najbliższej okolicy szpital i straż pożarną! Ta droga to wojewódzka, krajowa, czy mieszana jeszcze z miejską, powiatową. Guzik mnie to obchodzi. Przy tej drodze mieszczą się markety, firmy - powinna być bezpieczna. A tymczasem radni miejscy zajmują się na sesjach guano w centrum Szczytna, bo ich koniec nosa sięga najwyżej Pl. Juranda. \"Wielbarska\" - masz rację!!!!!
Do \"Wielbarskiej\"
2026-02-25 06:25:19
Wspaniale by było , żeby z Nart do Jedwabna powstała ścieżka rowerowa . Teraz ten odcinek przwjechać rowerem , to jest horror
Rysa
2026-02-24 13:16:59
Olka , tak trzymaj i nie przejmuj się , że mówić o Tobie będą żeś czarownica :) Zioła Power !!!
Krzysztof Czaplicki / Fotograf
2026-02-24 10:36:10
To podepnijcie ul Wielbarska w Szczytnie bo miasto Szczytno zapomniało że w tej okolicy są tereny inwestycyjne i brak jest jakiejkolwiek infrastruktury. A Chce nadmienić że mamy XXI wiek. W zadupiu pod lotniskiem utopiono 60 mln pln a na reprezentacyjnej i wylotowej ulicy w stronę Warszawy brak chodnika, oświetlenia itp nie mówiąc o Internecie. Ale w sumie kogo to interesuje- tylko ludzi którzy rano do roboty idą rowem Pozdro
Wielbarska
2026-02-24 09:20:35